fot. PAP/DPA

Protest pilotów Lufthansy

Pasażerowie linii lotniczych Lufthansa muszą po raz kolejny uzbroić się w cierpliwość. Piloci niemieckiego przewoźnika wznawiają protest. Jutro i w środę połączenia nie będą realizowane.

Mimo wznowienia wczoraj i dziś lotów, spór między związkowcami a dyrekcją Lufthansy nadal trwa. Piloci domagają się podwyżek, których nie dostali od pięciu lat, mimo, że firma wypracowała w tym czasie zysk w wysokości 5 mld euro. Aby przełamać impas w trwającym sporze w piątek dyrekcja Lufthansy przedstawiła nową ofertę umowy zbiorowej. Przewidywała ona podwyżkę płac o 4,4 procent, jednorazową wypłatę w wysokości półtoramiesięcznego uposażenia oraz zobowiązanie zatrudnienia nowych pilotów.

– Zaproponowaliśmy, aby przejść do arbitrażu w kwestii wynagrodzeń i wejść do dyskusji razem. Cockpit jednak odmówił. Następnie podjęliśmy kolejną ofertę. To też zostało odrzucone. Nie możemy tego zrozumieć – powiedział Martin Leutke, rzecznik Lufthansy.

Związek zawodowy pilotów Cockpit uznał, że oferta Lufthansy jest niewystarczająca. Rzecznik związku oświadczył też, że nie jest ona niczym nowym.

– W istocie tu nie chodzi o nową ofertę. Stanowisko, które zostało przekazane linie lotnicze przedkładały już dwa miesiące temu – wyjaśnił Joerg Handwerg, rzecznik związku zawodowego Cockpit.

Dlatego od jutra piloci Lufthansy będą kontynuować strajk. Na całej sytuacji najbardziej cierpią pasażerowie. Podczas trwającego od środy do soboty protestu, Lufthansa odwołała 2755 lotów, co odczuło 345 tysięcy pasażerów.

– Dajmy tym ludziom pieniądze i wszystko się ułoży. To takie proste – powiedział pasażer.

Poprzednia fala strajków pilotów Lufthansy miała miejsce we wrześniu ubiegłego roku. Strajk przerwano wówczas po orzeczeniu sądu pracy we Frankfurcie, który uznał działania związku za nielegalne.


TV Trwam News

drukuj