fot. PAP/Leszek Szymański

Premier Mateusz Morawiecki udaje się na szczyt UE do Salzburga

Premier Mateusz Morawiecki udaje się dzisiaj na szczyt UE do Salzburga, którego głównym tematem będzie migracja. Poza czwartkowym szczytem szef rządu weźmie też udział w środę w nieformalnym spotkaniu liderów krajów unijnych.

Spotkanie liderów państw UE ma być okazją do rozmowy m.in. na temat Brexitu. W czasie kolacji szefowa brytyjskiego rządu Theresa May ma przekazać reszcie UE informacje, jak wygląda stan przygotowań po stronie brytyjskiej. Później, w czwartek, już w gronie 27 państw, szefowie państw i rządów będą rozmawiać o tym, w jakim punkcie są rokowania z głównym negocjatorem Michaelem Barnierem.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zamierza zaproponować przywódcom państw Unii Europejskiej dodatkowy szczyt w listopadzie, który miałby się zająć negocjacjami z Wielką Brytanią na temat wyjścia tego kraju ze Wspólnoty.

Z kolei czwartkowy szczyt ma pomóc załagodzić napięcia między państwami członkowskimi w sprawie migracji. Według źródeł UE, nie zanosi się jednak na przełom np. w sprawie centrów do wysadzania uratowanych na morzu.

Szefowie państw i rządów krajów unijnych będą też rozmawiać w środę i czwartek w Austrii o propozycji wzmocnienia Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontexu). Kwestia ta, zwłaszcza rozszerzenie kompetencji tej służby, wzbudza kontrowersje wśród części stolic. Głosy sprzeciwu płyną z Węgier, Czech, Słowacji, natomiast Niemcy mocno popierają tę koncepcję.

Z propozycji KE wynika, że Frontex ma mieć do 2020 r. 10 tys. funkcjonariuszy. Zwiększyć się mają też jego uprawnienia wykonawcze. Z upoważnienia i pod kontrolą państwa, w którym działają, funkcjonariusze mają mieć możliwość kontroli tożsamości, wydawania zezwolenia lub odmowy wjazdu na granicach zewnętrznych oraz przechwytywania osób na granicach.

W trakcie szczytu poruszona zostanie także kwestia powstania regionalnych centrów do wysadzania na ląd migrantów. Propozycja ta była jednym z ustaleń ostatniego szczytu UE w Brukseli.

Do tej pory nie znalazło się jednak państwo, które dobrowolnie chciałby zlokalizować takie centrum u siebie.

PAP/RIRM

drukuj