fot. twitter.com

F. Timmermans o uruchomieniu artykułu siódmego wobec Polski: Ważne, że ten proces po prostu się toczy. Premier M. Morawiecki: To stawia pod znakiem zapytania dobre intencje KE

Czy uruchomiony artykuł siódmy wobec Polski to jedynie osłabianie pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej? Tak pozwala przypuszczać niedawna wypowiedź wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który sugeruje, że samo uruchomienie procedury jest ważniejsze niż końcowe nad nią głosowanie. 

Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7 wobec Polski w grudniu 2017 roku. Unijni urzędnicy przekonywali wówczas, że to konieczne działanie związane z polskimi reformami sądownictwa, mającymi rzekomo naruszać niezawisłość polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Tym działaniom wciąż przyklaskuje opozycja.

– Bez wątpienie mamy do czynienia z kryzysem zaufania do polskiego sądownictwa w Europie – mówi Rafał Grupiński, poseł Platformy Obywatelskiej.

Jednak niedawna wypowiedź wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa pokazuje, że w całej sprawie nie chodzi o kryzys zaufania.

„Nieważny jest rezultat, czyli głosowanie finalne, ale fakt, że ten proces po prostu się toczy” – tak właśnie Timmermans odpowiedział na pytanie dziennikarzy o kwestię procedury art. 7 przeciwko Polsce.

– To stawia pod znakiem zapytania dobre intencje w całym tym procesie i pokazuje, że dobra wola po naszej stronie była, być może celowo, w jakiś sposób nie brana pod uwagę – delikatnie mówić. Pokazuje jednocześnie, że ten proces polityczny był bardzo nieekwiwalentny. Potwierdza też jednocześnie, mam nadzieję ogromnej większości państw członkowskich, że po naszej stronie była rzeczywiście dobra wola, a być może, po drugiej stronie, jak to się potocznie mówi, chodziło o gonienie króliczka – podkreśla Mateusz Morawiecki, premier RP poproszony o komentarz do słów Fransa Timmermansa

Europoseł Marek Jurek akcentuje, że słowa wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej jasno pokazują, jaki był rzeczywisty cel wszczęcie procedury wobec Polski.

– Chodzi tak naprawdę o wykorzystanie procedury prawnej do tego, aby prowadzić kampanie przeciwko Polsce, jako państwu. Ingerować w polski proces wyborczy, żeby dawać argumenty opozycji liberalnej, tej która chce, aby rządy Polską odbywały się pod kontrolą władz Unii Europejskiej – wskazuje europoseł.

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan – mówi wprost – słowa Timmeremansa to gest rozpaczy.

– Słowa pana Timmermansa świadczą o porażce Komisji Europejskiej i jego własnej porażce. On po prostu nie ma większości potrzebnej do skierowania tej sprawy do kolejnego etapu – podkreśla senator.

Wniosek o ukaranie Polski od miesięcy leży w Radzie Europejskiej.

– Dwudziestu dwóch państw potrzeba, by stwierdzić, że jest takie ryzyko. Nawet takiej większości, która stwierdzi, że takie ryzyko istnieje, nie ma – akcentuje Marek Jurek.

Niezadowolenie Komisji Europejskiej próbował stonować polski rząd, który znowelizował ustawę o Sądzie Najwyższym, przychylając się do żądań Brukseli o przywrócenie do pracy sędziów Sądu Najwyższego ze stanu spoczynku. To wszystko było bezskuteczne.

Opozycja liczy, że zamieszanie wokół praworządności w Polsce realnie wpłynie na wybory do Parlamentu Europejskiego.

– Niewątpliwie powinno, to co się dzieje w związku z nieprzestrzeganiem zasad praworządności, być elementem wyborów do PE – podkreśla poseł Katarzyna Lubnauer. przewodnicząca Nowoczesnej.

Działania Komisji mogą mieć niekorzystny psychologiczny wpływ na zachowania wyborców – wskazuje poseł Grzegorz Długi z Kukiz’15.

– Bardzo wiele osób, szczególnie o poglądach konserwatywnych w Polsce, zrażonych do takich czy innych działań Unii Europejskiej, po prostu nie pójdzie na wybory. To jest największe nieszczęście – uważa poseł Kukiz’15.

Dopiero zmiana władzy na szczeblach Unii Europejskiej poprawi sytuację Polski – zauważa doktor Leszek Pietrzak.

– Coraz więcej państw ma zastrzeżenia do takiej polityki. W istocie to jest polityka antydemokratyczna, polityka stosowania dwóch standardów, która w praktyce przekreśla jakąkolwiek jedność Unii Europejskiej.[…] Miejmy nadzieję, że w przyszłym Parlamencie Europejskim inaczej rozłożą się siły, inaczej będzie wyglądała Komisja Europejska i Rada Europejska – podkreśla ekspert ds. bezpieczeństwa.

Wybory do Parlamentu Europejskiego mają odbyć się pomiędzy 23 i 26 maja.

TV Trwam News/RIRM

drukuj