(fot. PAP)

Nieprawidłowości w wynikach sekcji ofiar smoleńskich

Zawiadomienie do  prokuratury o odpowiedzialności byłej minister zdrowia Ewy Kopacz oraz prokuratorów w związku z nieprawidłowościami przy sekcji zwłok ofiar tragedii złoży poseł Antoni Macierewicz.

 

Przewodniczący zespołu parlamentarnego do spraw zbadania przyczyn katastrofy poinformował, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że w trumnie Anny Walentynowicz znajduje się ciało zupełnie innej osoby.

 

Posłowie szykują się do złożenia wniosku o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości w tej sprawie.

 

To jest kolejna sytuacja w którym okazuje się, że dokumentacja rosyjska została  sfałszowana a prokuratura nie zrobiła nic żeby temu fałszerstwu zapobiec. Przede wszystkim nie dokonała sekcji zwłok zaraz po powrocie naszych przywódców do Polski. Skutkiem tego jest cała seria pomyłek. […] Anna Walentynowicz stworzyła Solidarność i walczyła o Solidarność jesteśmy winni jej to minimum szacunku, żeby wiedzieć gdzie ona leży i jak zginęła. ”.- zaznacza poseł Antoni Macierewicz.

 

Audio MP3
Pobierz

 

Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz, powiedział m.in., że w dokumentach sekcyjnych, z jakimi zapoznał się w Prokuraturze Wojskowej nie widnieją podpisy kogokolwiek ze strony polskiej, z wyjątkiem tłumaczy. Podkreślił też, że opis zwłok w nich zawarty różnił się od stanu stwierdzonego w czasie identyfikacji zwłok. „Im dłużej przeglądaliśmy dokumentację, tym bardziej się upewnialiśmy, że nie czytamy dokumentacji dotyczącej Anny Walentynowicz. Wszystko, także zdjęcia, wskazywało na to, że nie dotyczy to mojej babci” – powiedział.

 

Pełnomocnicy rodzin ofiar zauważyli, że dokumenty sekcyjne znajdują się w kancelarii tajnej i mają klauzulę poufności. „Co więcej limitowany jest dostęp do materiałów sekcyjnych. Jako pełnomocnik jednej rodziny mam prawo wglądu w dokumenty sekcyjne tylko jednej osoby” – podkreślił mec. Piotr Pszczółkowski.

 

Ewa Kopacz podczas sejmowej dyskusji nad informacją rządu o śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej, mówiła: „z wielką uwagą obserwowałam pracę naszych patomorfologów przez pierwsze godziny. Pierwsze godziny nie były łatwe i to państwo musicie wiedzieć. Przez moment nasi polscy lekarze byli traktowani jako obserwatorzy tego, co się dzieje. To trwało może kilkanaście minut, a potem, kiedy założyli fartuchy i stanęli do pracy razem z lekarzami rosyjskimi, nie musieli do siebie nic mówić”.

drukuj