fot. R. Sobkowicz

Niepożądane substancje w TU 154M?

Do Tupolewa który rozbił się pod Smoleńskiem, 9 lub 10 kwietnia 2010 r. mogły dostać się niepożądane przedmioty i substancjeakcentuje mecenas Stefan Hambura, jeden z pełnomocników rodzin smoleńskich.

Chodzi o informacje „Naszego Dziennika”, który informował niedawno, że dzień przed katastrofą została zabudowana w samolocie apteczka techniczna. Z odpowiedzi na interpelacje poselskie w tej sprawie wynika, że ani BOR ani Służba Kontrwywiadu Wojskowego nie były informowane o tej czynności.

Ponadto, jak informowała wcześniej gazeta, z przesłuchań funkcjonariuszy BOR wynika, że przed wylotem nie dokonano właściwego sprawdzenia TU 154M pod względem pirotechnicznym.

– Pytanie jest uzasadnione, czy 9 lub 10 kwietnia 2010 r. mogły się dostać do samolotu TU 154 M numer 101 niepożądane przedmioty, substancje? Wiemy już teraz, że ani BOR ani SKW nie zajęły się apteczką techniczną. Ta apteczka ważyła 870 kg. W przedmiotach, które wchodziły w skład apteczki, można również umieścić inne rzeczy. To jest dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem, że służby nie było na miejscupowiedział Hambura.

Tymczasem Prokuratura Okręgowa w Warszawie zawiesiła śledztwo dotyczące włamania do telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego po katastrofie. Powodem jest wydłużające się oczekiwanie na pomoc prawną z Rosji. Mecenas Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego, podkreśla że decyzja prokuratury na tym etapie jest zasadna. Akcentuje jednocześnie że pomoc prawna z Rosji nie przebiega w sposób satysfakcjonujący.

– Trzeba pamiętać o tym, że jest to pewnego rodzaju pochodna wskazania na procedowanie w trybie mocy prawnej. Gdyby wybrano właściwy porządek prawny, wówczas strona polska nie byłaby zmuszona wszystkiego robić w drodze pomocy prawnej, bo prowadziłaby śledztwo wspólnie z Federacją Rosyjską. Wybrano sprzecznie z polskim prawem porządek prawny, który skazał nas na udział w tym postępowaniu w charakterze petenta, no a  petent czeka także na realizację wniosku – powiedział mec. Piotr Pszczółkowski.

 

 

RIRM 

drukuj