fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Niemieckie firmy utylizacyjne umacniają pozycję w Polsce

Czy likwidacja hodowli zwierząt futerkowych to ukłon w stronę zagranicznych koncernów utylizacyjnych, które umacniają swoją pozycję w Polsce – pyta poseł Robert Winnicki i składa zawiadomienie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego w sprawie przejęcia przez jedną z niemieckich firm utylizacyjnych kontroli nad trzema innymi, działającymi w naszym kraju.

Dzięki wydanej przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów decyzji niemiecka firma utylizacyjna Saria Polska sp. z o. o. przejmie kontrolę nad trzema spółkami: Struga S. A., Kemos i Eko-stok – wskazuje poseł Robert Winnicki.

– To będzie oznaczać, że ów koncern osiągnie pozycję niemal monopolisty na polskim rynku utylizacji, a UOKiK ma takim sytuacjom zapobiegać – podkreśla niezrzeszony poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego.

Po finalizacji przejęcia ponad połowa polskiego rynku utylizacyjnego będzie w rękach kapitału zagranicznego.

– Może to mieć niestety niebagatelny wpływ na polską gospodarkę, w szczególności na rolnictwo, bo utylizacja w rolnictwie jest niezwykle istotna – wskazuje Robert Winnicki.

To głównie do firm utylizacyjnych trafiają odpady z produkcji mięsa. Duży podmiot może zdusić konkurencję i narzucić swoje warunki. Wzrost kosztów utylizacji miałby bezpośredni wpływ na ceny mięsa w sklepach. Na rękę koncernom utylizacyjnym jest również próba wprowadzenia całkowitego zakazu hodowli zwierząt futerkowych.

– Dla naszych rodzin, dla wszystkich Polaków będzie to strata, ponieważ ceny konsumenckie drobiu, wołowiny, czy ryb wzrosną, także wszyscy poniesiemy straty – mówi Maciej Sobieszczak, hodowca zwierząt futerkowych.

Po likwidacji hodowli zwierząt futerkowych producenci mięsa będą musieli słono płacić za utylizację odpadów. Teraz otrzymują za nie zapłatę. Rodzą się więc pytana, jaki jest zatem główny cel zmian w prawie o ochronie zwierząt oraz działań ich rzekomych obrońców zwierząt – pyta poseł Robert Winnicki.

– Czy one również działają tylko i wyłącznie w imię swoich ideologicznych miazmatów, czy działają również za pieniądze obce – pyta poseł Robert Winnicki.

Według ostatnich doniesień medialnych, Prawo i Sprawiedliwość planuje wydłużyć czas na zamknięcie hodowli zwierząt futerkowych w Polsce nawet o dziesięć lat.

TV Trwam News/RIRM

drukuj