fot. PAP/Łukasz Gągulski

Małopolskie: Blisko 38 metrów mierzyła rekordowa palma w Lipnicy Murowanej

Rekordowe 37 metrów i 78 centymetrów mierzyła najwyższa i najpiękniejsza palma, zgłoszona w niedzielę do jubileuszowego 61. Konkursu Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego w Lipnicy Murowanej (woj. małopolskie). Wykonał ją Andrzej Goryl z Lipnicy Górnej.

Zwycięska palma 21-letniego twórcy pobiła dotychczasowy rekord, ustanowiony w 2011 roku przez nieżyjącego już Zbigniewa Urbańskiego.

Jak mówił dziennikarzom Andrzej Goryl, z roku na rok konstruował na konkurs coraz wyższe palmy, aż w końcu udało mu się pobić rekord. Prace nad palmą – wyjaśnił – trwały od kilku miesięcy; pomagała mu cała rodzina – siostra wykonywała kwiaty z bibuły.

„Teraz jest wielka radość” – zaznaczył.

Do tegorocznej rywalizacji zgłoszono 48 palm w czterech kategoriach: oprócz najwyższych, mierzących powyżej 22 metrów, także wysokich: od 14 do 22 metrów – w tej kategorii Grand Prix zdobyła konstrukcja Jakuba Machała i Konrada Urbańskiego z Lipnicy Górnej.

W kategorii palm średnich (od 7 do 14 m) główna nagroda przypadła Iwonie i Mateuszowi Machałom z Lipnicy Murowanej, a w kategorii palm małych (od 3 do 7 m) Grand Prix otrzymało Przedszkole Samorządowe w Rajbrocie.

Na lipnickim rynku zaprezentowano też 122 palmy nieprzekraczające 3 metrów, wykonane przez dzieci.

Palmy oceniane są przez plastyków i etnografów. Liczy się nie tylko wysokość, ale też sposób wykonania i zdobienia, rodzaj tworzywa oraz harmonia kształtu. Klasyczna palma powinna być upleciona wyłącznie z wikliny, zdobiona naturalną roślinnością i kwiatami charakterystycznymi dla pory roku.

Słoneczna wiosenna pogoda sprzyjała konkursowi. Podczas ustawiania palm nie złamała się żadna konstrukcja. Dopisali też turyści, którzy licznie przyjeżdżają na konkurs często z odległych zakątków kraju. Wśród gości tegorocznego konkursu byli m.in. wicepremier Beata Szydło i wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Beata Szydło oceniła, że lipnicki konkurs jest najsłynniejszym i najwspanialszym pośród wszystkich konkursów palm wielkanocnych w Polsce.

Lipnickie palmy są sławne nie tylko w Małopolsce, ale też w Polsce, znane są na świecie. Ta piękna tradycja, którą przed laty kultywowali nasi dziadowie, pradziadowie właśnie poprzez ten lipnicki konkurs jest cały czas podtrzymywana” – powiedziała wicepremier.

Lipnicki konkurs palm rozgrywany jest od 1958 r., ale mieszkańcy Lipnicy i okolicznych miejscowości konkurują ze sobą długością palm od niepamiętnych czasów. Jego inicjatorem był, zmarły w 1999 roku, Józef Piotrowski.

Obowiązywała zasada: im bogatszy gospodarz, tym dłuższa palma. Lipnickie palmy należą do najwyższych w kraju. Wszystkie palmy są robione z prętów oplatanych wikliną. Miejsce łączeń zdobią bibułkowe kwiaty. Najwyższe palmy są wzmacniane w środku świerkowymi drągami. Na wierzchołkach palm robi się tzw. wiechę – z bazi i zielonych gałązek brusznicy. Dla ozdoby dodawane są kolorowe wstążki. Najwyższe lipnickie palmy to efekt kilkutygodniowej pracy.

Wiele palm ma taką długość i ciężar, że na lipnicki rynek przynoszone są przez kilku mężczyzn. Karawany z palmami muszą z pobliskich wiosek przemaszerować czasem i kilka kilometrów. Następnie palmy przywiązywane są do ogrodzenia wokół figury błogosławionego Szymona. Najwyższe konstrukcje mocowane są do drzew na skraju rynku.

Twórcom najwięcej trudności sprawiają palmy duże, ponieważ regulamin konkursu przewiduje, że palmy konkursowe, ważące zazwyczaj ok. 100 kg, powinny być ustawione ręcznie, bez pomocy dźwigów i innych urządzeń mechanicznych. Ustawia się je do pionu za pomocą liny, stojąc na drzewie. Lina musi być podwiązana do palmy na odpowiedniej wysokości. W przeciwnym wypadku ciągnięta z boku palma może złamać się pod własnym ciężarem.

Tuż po Niedzieli Palmowej wykonawcy zabierają palmy do domu. Z wiklinowych witek robią krzyże, które w Wielki Piątek wbijają „na stajaniach”, czyli w polach na granicach upraw. Zawieszają je także na domach i stodołach, by chroniły budynki przed burzą i gradem, a gospodarzy przed chorobą i nieszczęściem.

PAP/RIRM

drukuj