fot. Tomasz Strąg

M. Suski: Mamy kłopot z praworządnością, bo opozycja nie uznaje wyników wyborów

Szefa gabinetu politycznego premiera Marek Suski uważa, że w Polsce mamy kłopot z praworządnością, bo opozycja nie uznaje wyników wyborów. „To jest opór wobec demokracji, nieuznawanie wyniku demokratycznych wyborów” – mówił we wtorek Sasin.

W niedzielę w rozmowie z portalem w Polityce Marek Suski komentując ostatnie ataki na biura poselskie PiS powiedział, że ma wrażenie, że opozycja chce, żeby w Polsce doszło do rozlewu krwi.

We wtorek minister pytany w radiowej Jedynce na czym opiera swoje bardzo mocne stwierdzenie, że opozycja chce, aby w Polsce doszło do rozlewu krwi odparł: „Na podstawie wypowiedzi polityków opozycji, którzy nawołują do twardej walki, którzy mówią o waleniu dechą, czy też oczekują, że będziemy wyskakiwać z okien”.

„Te ataki na biura poselskie – przecież pamiętamy, że były działacz Platformy zamordował w biurze poselskim naszego kolegę, a drugiemu próbował poderżnąć gardło” – zaznaczył.

„Takie nawoływanie do rozlewu krwi, pewnie byłoby wpisywaniem się w tę opowieść o dyktaturze i te wszystkie opowieści w parlamencie – o czołgach na ulicach, o tym, że jest gorzej, jak w Aleppo” – mówił Marek Suski.

„A gdyby tu się polała krew, to opozycja powiedziałaby: >>no tak, straszna dyktatura, ratunku interweniujcie, zróbcie coś z tym PiS-em<<„ – ocenił.

„Wygrać wyborów nie potrafią, więc chcą rozhuśtać nastroje, napuścić ludzi jednych na drugich. Bardzo to jest niedobre, niebezpieczne, żałosne wręcz haniebne” – stwierdził minister.

W jego ocenie np. to co dzieje się wokół zmian w Sądzie Najwyższym jest wynikiem podważania prawa większości do decydowania o zmianach w kraju i realizowania obietnic wyborczych.

„My na podstawie tego, jak źle działo się w sądownictwie obiecaliśmy Polakom podczas kampanii wyborczej, że dokonany reformy i tej reformy dzisiaj dokonujemy” – zauważył Marek Suski.

„Natomiast są tacy, którzy nawołują właśnie do wyrzucania z okien i walenia dechą tych, którzy rządzą” – dodał minister.

Według niego politycy namawiają sędziów, czy też sami niektórzy sędziowie występują już dzisiaj w roli polityków, chodząc na wiece polityczne, czy spotykając się w siedzibie partii opozycyjnej, „ustalają strategie, w jaki sposób się przeciwstawić demokratycznie wybranym władzom”.

„Albo jeżdżąca do Niemiec była pani prezes SN skarżąca się i prosząca wręcz o interwencję, czy też politycy opozycji, którzy namawiają do sankcji, jakichś restrykcji finansowych wobec kraju” – wyliczał.

„Możemy powiedzieć, że to jest opór wobec demokracji, nieuznawanie wyniku demokratycznych wyborów i to jest przykre, że sędziowie, którzy powinni być strażnikami prawa, dzisiaj i to prawo łamią” – ocenił Marek Suski w wywiadzie.

„Dzisiaj, jeżeli mówimy o braku praworządności, to jest wywołane w dużym stopniu przez opozycję i wtórującym jej niektórym przedstawicielom najwyższych władz sądowych” – uważa polityk PiS.

„To jest przykre, ale dzisiaj mamy kłopot z praworządnością, bo nie uznaje opozycja wyników wyborów. Oni podważają wszystko co jest uchwalone w Sejmie. Nie mają większości, ale mówią: >>no to co, że sobie Sejm ustalił, nam się PiS nie podoba, więc nie respektujemy ich ustaw, wręcz mówią, że będą jakiś rząd na uchodźstwie tworzyć<<„ – zaznaczył Marek Suski.

„Rzeczywiście, będzie rząd na uchodźstwie, z prezesem Sądu Najwyższego na uchodźstwie” – dodał.

„No jest to złamanie podstawowych zasad ustroju demokratycznego. Jeżeli mamy kłopot z praworządnością, to właśnie z tymi ludźmi, którzy to często mają przeszłość niechlubną czasów PRL-owskich, w czasach stalinizmu czy stanu wojennego wydawali wyroki” – mówił Marek Suski.

„Do dzisiaj byli sędziami, a dzisiaj nie chcą uznać, że nawet tylko ze względu na wiek mają przejść w stan spoczynku. Ja wiem – oni myślą, że będą żyć wiecznie rządzić wiecznie – ale na szczęście świat się zmienia” – ocenił szef gabinetu politycznego premiera.

PAP/RIRM

drukuj