fot. PAP/EPA

Kurdowie odrzucają tureckie żądania, nie wycofają swych sił

Syryjscy Kurdowie z Partii Unii Demokratycznej (PYD) odrzucili w niedzielę tureckie żądania, aby wycofali się z zajmowanych na północy Syrii terytoriów – poinformował agencję Reutera wiceszef partii Saleh Muslim. Ostrzegł Ankarę przed skutkami interwencji.

Armia turecka drugi dzień z rzędu ostrzeliwała w niedzielę rejon kontrolowany przez siły kurdyjskie w prowincji Aleppo na północy Syrii, zabijając dwóch bojowników – poinformowało wcześniej tego dnia Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Celem ostrzału była m.in. baza lotnicza Menagh.

Przedstawiciel PYD przypomniał, że przed zdobyciem Menagh baza znajdowała się w rękach dżihadystów z Frontu al-Nusra.

„Czy oni chcą, aby Front al-Nusra tu pozostał, albo żeby reżim (prezydenta Syrii Baszara al-Asada) przyszedł i ją zajął?” – pytał Muslim w rozmowie telefonicznej z Reutersem. Zapewnił jednocześnie, że Kurdowie odrzucają wszelkie tureckie żądania opuszczenia bazy i wycofania się ze zdobytych obszarów. Przestrzegł też Turcję przed mieszaniem się w wewnętrzne sprawy Syrii.

Muslim jednocześnie ostrzegł Ankarę, że ich ewentualna interwencja spotka się z oporem „wszystkich Syryjczyków”.

Turcja domaga się od Kurdów wycofania sił z terytoriów na północy Syrii, zajętych w ostatnich dniach. Agencja Reutera przypomina, że Ludowe Jednostki Obrony (YPG) kontrolują prawie cały pas wzdłuż granicy syryjsko-tureckiej. Ich oddziały zdobyły 10 lutego także bazę lotniczą Menagh, która jest jednym z głównych celów tureckich ataków. Siły dowodzone przez Kurdów, przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa prowadzącego bombardowania w Syrii, odbiły z rąk rebeliantów to dawne lotnisko wojskowe syryjskiej armii w pobliżu granicy z Turcją.

Według informacji Obserwatorium najbardziej intensywny ostrzał kurdyjskich pozycji odbywał się w niedzielę o 1 w nocy czasu polskiego.

Ostrzał artyleryjski pozycji YPG trwa w sytuacji, gdy – jak pisze Reuters – Ankara jest coraz bardziej zirytowana wsparciem USA dla Partii Unii Demokratycznej (PYD), czyli ugrupowania syryjskich Kurdów. Waszyngton udziela wsparcia PYD i jej zbrojnej milicji YPG w walce z bojownikami Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Od wielu miesięcy wsparcie to stanowi źródło napięć między Waszyngtonem a Ankarą.

Premier Ahmet Davutoglu powiedział w sobotę, że jeśli zaistnieje jakiekolwiek zagrożenie dla Turcji, to władze w Ankarze nie zawahają się użyć w Syrii takich środków, jak na północy Iraku, gdzie siły tureckie prowadzą ofensywę przeciwko bojownikom Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

PAP/RIRM

drukuj