fot. flickr.com

Komisja Finansów Publicznych zajmuje się problemami frankowiczów

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych zajmuje się dziś problemem osób, które zaciągnęły kredyty we frankach szwajcarskich. Ich sytuację ma poprawić projekt ustawy złożony przez prezydenta. Tymczasem – jak wynika z najnowszych ustaleń NIK – instytucje państwowe nie chroniły w dostatecznym stopniu tych, którzy zaciągali kredyty w obcej walucie.

Obecnie w sejmowej komisji znajdują się dwa prezydenckie projekty. W 2016 r. Andrzej Duda złożył projekt ustawy tzw. spreadowej. Chodziło o to, aby banki zwróciły zbyt wysokie świadczenia, które nienależnie pobrały z tytułu przeliczenia walut. Projekt nowelizacji ustawy o wsparciu kredytobiorców niezależnie od tego, w jakiej walucie zaciągnęli kredyt, prezydent złożył w ubiegłym roku.

– Teraz pan prezydent zaproponował lepsze warunki: zwiększenie po pierwsze kwoty pomocy, wydłużenie okresu pomocy i wydłużenie okresu, w którym ta pomoc będzie spłacana później przez tych kredytobiorców – mówił ekonomista Mariusz Kękuś.

Pomoc maksymalna będzie ustalana na poziomie 72 tys.

– Okres, w którym będzie możliwość uzyskiwania tej pomocy, tj. wydłużony do 36 miesięcy, czyli 2 tys. miesięcznie i okres ewentualnie później spłaty będzie wydłużony z 8 do 12 lat – powiedział ekonomista.

I choć na stole leży kilka projektów ustaw, to jednak ten złożony w ubiegłym roku przez prezydenta ma największe szanse, aby wejść w życie – mówił dr Mariusz Kękuś.

A zmiany prawne są tu bardzo potrzebne – podkreślił Marek Rzewuski, wiceprezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

– Potrzebne jest kompleksowe rozwiązanie ustawowe, zwłaszcza, że tzw. miękkie rozwiązania, czyli to, co proponował prezes NBP, czyli dobrowolne negocjacje banków z klientami w zasadzie nie mają miejsca – stwierdził Marek Rzewuski.

Tymczasem okazuje się, że instytucje państwowe nie chroniły w dostatecznym stopniu tych, którzy zaciągneli kredyty w obcej walucie. Trudną sytuację klientów wykorzystywały także banki – takie są najnowsze ustalenia Najwyższej Izby Kontroli.

– Najwyższa Izba Kontroli oceniła negatywnie skuteczność systemu ochrony konsumentów wobec problemów kredytów objętych ryzykiem walutowym w latach 2005-2013. Skontrolowane podmioty administracji publicznej nie zapewniły wówczas właściwego egzekwowania praw kredytobiorców – poinformował Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.

Według raportu Izby, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie prowadził kompleksowych działań edukacyjnych związanych z ryzykiem kredytowym. Nie działał także w celu zaprzestania nieuczciwych praktyk banków. Również Komisja Nadzoru Finansowego miała niedostatecznie reagować na niebezpieczeństwo kredytów.

Zawinił przede wszystkim brak lub też bardzo niska aktywność instytucji administracji publicznej zobowiązanych do ochrony konsumentów – stwierdził prezes NIK.

Zdaniem NIK częściowo winne jest też prawo, które ograniczało możliwości urzędników.

Konstrukcja modelu ochrony konsumentów wymagała i nadal wymaga wchodzenia na długotrwałą ścieżkę sądową. W efekcie nawet jeśli niewłaściwe praktyki banków były identyfikowane, to ich eliminowanie było procesem długotrwałym – dodał Krzysztof Kwiatkowski.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisja Nadzoru Finansowego mają 14 dni na ustosunkowanie się do raportu NIK.

TV Trwam News/RIRM

drukuj