fot. PAP/EPA

Kolejne starcia w Strefie Gazy

Kolejne starcia między Palestyńczykami a siłami izraelskimi na Zachodnim Brzegu Jordanu. Palestyński rząd oskarża Izrael o masakrę po tym jak wczoraj prawie 60 Palestyńczyków zginęło w starciach z izraelskimi żołnierzami w Strefie Gazy.

W świecie arabskim wrze. Na ulicach Betlejem płoną opony, a do protestujących Palestyńczyków, strzelają izraelscy żołnierze. W Al-Birze żołnierze użyli gazu łzawiącego w kierunku protestujących Palestyńczyków. Protesty te to sprzeciw wobec wczorajszych brutalnych działań sił izraelskich wobec mieszkańców Strefy Gazy, niegodzących się na przeniesienie ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy, którą Stany Zjednoczone uznały za stolicę państwa żydowskiego.

– Jesteśmy tutaj, by pokojowo zaprotestować przeciwko masakrze w Izraelu, która została popełniona wczoraj przeciwko naszemu narodowi i która odebrała życie 59 Palestyńczykom oraz raniła tysiące ludzi. Jesteśmy tutaj, aby powiedzieć, że to działanie Izraela nie złamie naszej woli ani naszego powszechnego oporu – zaznacza Mustafa Barghouti, palestyński działacz polityczny.

Stany Zjednoczone zblokowały przyjęcie oświadczenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, wzywającego do niezależnego śledztwa w sprawie tłumienia tych protestów. Jednocześnie winą za ten dramat obarczyły Hamas.

– Zdajemy sobie sprawę z doniesień o ciągłej przemocy do jakiej dochodzi w Strefie Gazie. Odpowiedzialność za te tragiczne zgony spoczywa bezpośrednio na Hamasie. Hamas celowo i cynicznie prowokuje. Izrael ma prawo się bronić – mówi Raj Shah, zastępca rzecznika Białego Domu.

Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka potępia przemoc, jakiej dopuściły się izraelskie siły zbrojne w Strefie Gazy.

Rzecznik biura uważa, że Izrael ma prawo bronić swoich granic, zgodnie z prawem międzynarodowych, ale „śmiercionośna siła może być stosowana tylko w ostateczności” i nie można jej usprawiedliwiać zbliżeniem się Palestyńczyków do ogrodzenia oddzielającego Strefę Gazy od państwa żydowskiego.

Politolog dr Jarosław Jarząbek wskazuje, że wina za smutne wydarzenia ostatnich tygodni leży po obu stronach.

– To jest z jednej strony wina Palestyńczyków, a raczej ich przywódców politycznych, którzy prowokują próby nielegalnego przekraczania granicy. Z drugiej strony niewątpliwie wina – i to chyba w większej mierze – leży po stronie izraelskiej, która używa nieproporcjonalnie dużej siły w stosunku do tych wydarzeń, które tam mają miejsce – wskazuje dr Jarosław Jarząbek.

Doradca prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa narodowego John Bolton uważa, że decyzja o przeniesieniu ambasady ułatwi zawarcie pokoju między Izraelem a Palestyńczykami.

To mało prawdopodobne – uważa profesor Krzysztof Kubiak.

– Perspektywa wypracowania jakiegoś trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie jest bardziej niż odległa z przyczyn bardzo wielu, ale również dlatego, że olbrzymiej większości arabskich liderów znacznie łatwiej zarządza się społeczeństwami przez kryzys niż przez rozwój – mówi historyk wojskowości prof. Krzysztof Kubiak.

Premier Turcji uważa, że państwa muzułmańskie powinny dokonać przeglądu relacji z Izraelem. Turcja wezwała do zwołania na piątek posiedzenia Organizacji Współpracy Islamskiej. Zaognienie relacji między Izraelem a państwami muzułmańskimi na pewno nie polepszy sytuacji i nie przyspieszy rozwiązania konfliktu na Bliskim Wschodzie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj