fot. twitter.com/KGPSP

KG PSP: Chciałbym, żeby strażacy zarabiali więcej

Chciałbym, żeby strażacy zarabiali więcej, ale budżet państwa nie jest rozciągliwy – powiedział PAP komendant główny PSP gen. brygadier Leszek Suski. Dodał, że protest pracowników służb mundurowych nie zagraża bezpieczeństwu Polaków.

Szef Państwowej Straży Pożarnej, odnosząc się do zapowiedzi demonstracji służb mundurowych, podkreślił w rozmowie z PAP, że Polacy mimo trwającego protestu mogą czuć się bezpiecznie. Dodał, że strażacy „są odpowiedzialni” i jeśli dojdzie do demonstracji w stolicy, to wezmą w niej udział ci, którzy w tym dniu nie będą pełnili służby.

„Każdej doby w całym kraju pełni służbę około 5100 strażaków Państwowej Straży Pożarnej, natomiast wszystkich strażaków PSP jest blisko 31 tys. Jeżeli miałoby dojść do jakichś nieszczęść na dużą skalę, to strażacy są na tyle odpowiedzialni, że w pierwszej kolejności na pewno wzmocnią działania ratownicze, tak ślubowaliśmy. Najpierw ratowanie życia i zdrowia, a później ewentualny protest” – powiedział gen. brygadier Leszek Suski.

Szef PSP dodał, że chciałby, aby strażacy zarabiali więcej, „ale budżet państwa nie jest rozciągliwy i rząd musi ważyć wszystkie sprawy”.

„Jeżeli to strażacy otrzymają podwyżki, może się okazać, że zabraknie pieniędzy dla jakiejś innej grupy zawodowej, np. dla nauczycieli” – ocenił.

Suski przypomniał, że „pierwszą podwyżkę” strażacy dostali w 2016 roku „i było to średnio 198 zł na jeden etat”. Dodał, że uposażenie funkcjonariuszy PSP wzrasta od ubiegłego roku także dzięki ustawie o modernizacji służb mundurowych.

„Od 1 stycznia 2017 roku weszła w życie ustawa modernizacyjna, która dała Państwowej Straży Pożarnej ponad 1,7 mld zł, w tym ponad 501 mln tylko dla jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych. W tej ustawie znalazły się także środki finansowe przeznaczone na podwyżki uposażenia strażaków PSP. Dzięki nim otrzymaliśmy w 2017 roku podwyżkę w wysokości średnio 253 zł na etat” – powiedział gen. brygadier Leszek Suski.

Dodał, że oprócz tego podwyżkę w wysokości od 200 do 140 zł otrzymali funkcjonariusze najmniej zarabiający z grup od pierwszej do ósmej. W Państwowej Straży Pożarnej jest 20 grup płacowych, w skład grupy pierwszej wchodzą strażacy w służbie przygotowawczej.

Szef PSP przypomniał, że od 1 stycznia 2019 tzw. ustawa modernizacyjna zagwarantuje strażakom kolejną podwyżkę, która wyniesie średnio 309 zł”.

„W ciągu tych trzech lat strażacy w wyniku podwyżek będą zarabiali średnio o około 800 zł więcej. Gdyby w latach 2007-2015 ówczesny rząd podwyższał uposażenie funkcjonariuszy, to zarabialibyśmy więcej o 1,6 tys. zł” – dodał.

Przypomniał, że jednym z postulatów protestujących jest powrót do poprzedniego systemu emerytalnego.

„Chciałem zauważyć, że kiedy zmieniano ten system, to związki zawodowe nie protestowały. Wtedy należało protestować, żeby nie wprowadzono zmian” – ocenił.

Zaznaczył, że w PSP działają trzy związki zawodowe, spośród których najliczniejszy jest NSZZ „Solidarność” (ponad 8 tys. członków), następnie Związek Zawodowy Strażaków „Florian” (ponad 6 tys. członków)i Związek Funkcjonariuszy i Pracowników Pożarnictwa (ponad 1,7 tys. członków). Dwa ostatnie wchodzą w skład Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych, która 2 października organizuje manifestację w stolicy.

10 lipca rozpoczął się protest policjantów, do którego 16 lipca dołączyli funkcjonariusze Straży Granicznej, Służby Więziennej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Celno-Skarbowej. O ogólnopolskiej akcji protestacyjnej zadecydowała Rada Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych.

Początkowo związkowcy domagali się podwyżek o 650 zł, powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego i odmrożenia waloryzacji pensji. 12 marca br. wysłali swoje postulaty do ministrów spraw wewnętrznych i administracji oraz finansów i sprawiedliwości. W marcu FZZSM informowała, że jeśli postulaty nie zostaną spełnione, odbędą się protesty.

Później NSZZ Policjantów poinformował o gotowości do ustępstw, m.in. w sprawie powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego. Zapowiedziano również zgodę na pozostawienie 25-letniego okresu służby, ale podkreślono żądanie likwidacji określenia wieku, od którego funkcjonariusze mogą przechodzić na emeryturę. Obecnie jest to 55 lat.

PAP/RIRM

drukuj