fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Jesień pełna strajków

Szykuje się jesień pełna strajków. Górnicy, kolejarze, nauczyciele i oczywiście służba zdrowia – te wszystkie grupy zawodowe zamierzają walczyć o podwyżki obiecane przez rząd. Na miesiąc przed wyborami to może być wizerunkowy cios dla premier Ewy Kopacz.

Wczoraj minął kolejny termin realizacji porozumienia, które polski rząd podpisał 17 stycznia ze związkami zawodowymi. Porozumienia, które miało gwarantować powstanie nowej Kompanii Węglowej. Po blisko 9 miesiącach od podpisania dokumentu minister skarbu poinformował, że spółka Silesia przejmie 11 kopalni Kompanii Węglowej.

–  Robimy kolejny krok dla dobrej przyszłości polskiego górnictwa, robimy to bez populizmu w oparciu o zasady normalnej gospodarki z troską o utrzymanie miejsc pracy – powiedział Andrzej Czerwiński, minister Skarbu Państwa.

Górnicze związki poinformowały o wznowieniu pogotowia strajkowego i zapowiedziały, że jeszcze w październiku odbędzie się protest w Warszawie. Tłumaczą, że rząd nie spełnił obietnic ze stycznia.

–  Trudno dzisiaj siadać ponownie do stołu i rozmawiać na 3 tygodnie przed wyborami, kiedy sytuacja jest krytyczna – powiedział Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ „Solidarność”.

Jeśli tylko do końca tego roku Kompania Węglowa nie uzyska blisko 800 mln zł na pokrycie wydatków – w tym pensje dla górników – zbankrutuje. Górnicze organizacje związkowe od dziś ogłosiły gotowość strajkową.

–  To złamane porozumienie, niedotrzymane słowo, jest symbolem tego roku działalności Ewy Kopacz i jego rządu – powiedziała Beata Szydło, kandydatka PiS na premiera.

Coraz bardziej napięta sytuacja staje się również w PKP Cargo. Zarząd spółki podniósł płace załodze o 110 zł netto, związkowcy domagają się 250 zł. W każdym zakładzie działają już komitety strajkowe, które w każdej chwili mogą przystąpić do protestu. Decyzji o strajku na razie nie ma.

– Konkretną datę strajku podamy zgodnie z prawem – 5 dni przed. Jest to również ochrona przez szykanowaniem ludzi. Wielokrotnie organizowaliśmy strajki i jeżeli za wcześnie podaliśmy datę to zawsze było tak, że były podmianki. Brano deklaracje od ludzi – pytano pracownika czy będzie strajkował, jeżeli powiedział że nie, to tego, który chciał strajkować zamieniano na posterunku na tego, co nie chciał. A w ciągu 5 dni tego nie zrobią – wyjaśnił Henryk Grymel, szef kolejarskiej NSZZ „Solidarność”.

Walne Zgromadzenie PKP Cargo odwołało z rady nadzorczej spółki dwóch związkowców. Jednocześnie zmieniono statut spółki, by w radzie nie mogli zasiadać funkcyjni działacze związkowi.

Na linii rząd – nauczyciele również gorąco. 14 października, w Dniu Edukacji Narodowej, przed Kancelarią Premiera będą protestować nauczyciele. Tak zdecydował Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz oświatowa „Solidarność”.

– Domagamy się zwiększenia nakładów na edukację, domagamy się podniesienia płac nauczycieli, bo nie podzielamy tej retoryki, którą uprawia pani minister edukacji, że 15 mld zł, które zostały w ciągu kilku ostatnich lat dołożone do oświaty, zaspokaja nasze potrzeby – stwierdził Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

W ubiegłym tygodniu strajkowali strażacy i pielęgniarki. Biały personel wywalczył 400 zł podwyżki od września, ale nie dla wszystkich. Ministerstwo Zdrowia podzieliło pracowników służby zdrowia na lepszych i gorszych.

– Spotkałam się po raz pierwszy z sytuacją, kiedy konstytucyjny minister łamie prawo, łamie to prawo świadomie. Spotkałam się po raz pierwszy z sytuacją, kiedy prawnicy świadomie poświadczają nieprawdę i świadomie poświadczają fakt łamania prawa – powiedziała Maria Ochman, przewodniczącą Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność.

W poniedziałek na ulice wyszli ratownicy medyczni, laborantki, technicy radiologii,  fizjoterapeuci. Pytali ministra zdrowia Mariana Zembalę dlaczego zostali pominięci przy negocjacjach w sprawie podwyżek wynagrodzeń.

–  My, jak nie wywalczymy to nie dostaniemy. Teraz trzeba o wszystko walczyć, dlatego przyjechaliśmy. Służba zdrowia to nie tylko lekarze i pielęgniarki, jesteśmy rodziną, wszyscy są potrzebni – powiedział Krzysztof Budzyński, ratownik.

– Niepokoje społeczne występują w każdym kraju demokratycznym. W Polsce problemem jest to, że te niepokoje występują pod rządami PO. Występują w sposób ciągły, one nie zostają rozwiązywane, one wręcz narastają – powiedział Grzegorz Wiński, socjolog.

Wszystko wskazuje na to, że protesty staną się kluczowym elementem trwającej kampanii wyborczej.


TV Trwam News

drukuj