fot. PAP/EPA

Hiszpanie demonstrowali przeciwko odłączeniu się Katalonii  

W hiszpańskich miastach przeszły dziś wielkie demonstracje, których uczestnicy domagają się rozpoczęcia dialogu politycznego ws. dążącej do niepodległości Katalonii. Masowa manifestacja planowana jest także na niedzielę w Barcelonie.

Zwolennicy jedności Hiszpanii wskazują na nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić w trakcie referendum. Brak list z danymi wyborców, możliwość wielokrotnego oddania głosu przez jedną osobę czy podejrzenia o dostarczenie do lokali urn wypełnionych uprzednio kartami – to tylko kilka z nich.

Posługujący w Madrycie redemptorysta o. Marek Raczkiewicz wskazuje, że problem, z jakim obecnie boryka się Hiszpania wynika z braku troski poszczególnych partii o dobro państwa.

– To co się stało jest z jednej strony znakiem takiej słabości Hiszpanii, ale z drugiej strony podziału politycznego i dojścia do głosu w ciągu tych ostatnich dwóch lat, wejścia do parlamentów – ogólnokrajowego i tych lokalnych – grup anarchistycznych, populistycznych, republikańskich, dla których liczy się przede wszystkim interes partii, ale nie interes kraju – komentuje o. Marek Raczkiewicz CSsR.

O. Marek Raczkiewicz dodaje, że sytuacja polityczna wygląda inaczej, niż jest to pokazywane w mediach. Zwraca uwagę na bierną postawę rządu w Madrycie, który nie chce do siebie zniechęcić Katalończyków i oczekuje na ruch Barcelony.

Według danych, które podał kataloński rząd, niepodległości regionu chce nieco ponad 90 proc. osób, które oddały głos w referendum. Jej przeciwnicy wskazują jednak, że udział w głosowaniu wzięło zaledwie 43 proc. uprawnionych.

RIRM

drukuj