fot. flickr.com

Brak jedności państw UE ws. dyrektywy o pracownikach delegowanych

Nie ma jedności państw Unii Europejskiej w sprawie nowej dyrektywy o pracownikach delegowanych. Sprzeciwiają się jej m.in. Polska i Węgry. Ostatecznie decyzja w tej sprawie ma zapaść w czerwcu bądź lipcu.

Sprawa pracowników delegowanych wciąż dzieli kraje Unii Europejskiej. Przeciwko przepisom protestuje m.in. Polska. Nasze władze chciały, aby unijna dyrektywa  nie odnosiła się bezpośrednio do transportu, jednak nie znalazło się to ostatecznie w propozycji Rady

Europoseł Kosma Złotowski z Prawa i Sprawiedliwości podkreśla, trzeba wypracować kompromis jeszcze przed głosowaniem.

– Trwa debata, czy uznać kierowców za pracowników delegowanych wtedy, kiedy oni przekroczą granicę i wtedy mieliby podlegać pod prawo pracy kraju przyjmującego – czy też po kilku dniach – powiedział europoseł Kosma Złotowski.

Początkowo Komisja Europejska zaproponowała 3 dni, choć do ostatniej chwili była mowa o sześciu, a nawet dziesięciu dniach. Po tym czasie kierowcy mieliby być uznawani za pracowników delegowanych. To ważne, zwłaszcza dla nas – Polska jest bowiem jednym z liderów branży transportowej w Europie.

– Polskie firmy transportowe wykonują usługi na terenie Unii Europejskiej na zlecenia firm spedycyjnych, logistycznych z Unii Europejskiej, które są bardzo zadowolone z solidnych, nowoczesnych i w miarę rozsądnych cenowo podwykonawców, czyli z jednej strony podmioty się cieszą, że mogą korzystać z naszych firm, a z drugiej strony w imię jakiegoś populizmu haseł wyborczych chce się tę konkurencję wyrugować – mówił właściciel firmy transportowej, Andrzej Trojanowski.

W dyrektywie przyjętej przez Radę Europejską jest także mowa o tym, że kierowcy nie powinni odpoczywać w samochodzie, a nocować w hotelach. To spowoduje znaczący wzrost kosztów transportu.

– Nie ma jeszcze złożonych poprawek. Są tylko takie generalne propozycje. Generalna propozycja – ta, za którą my, czyli Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, się opowiadamy – jest taka, aby wyłączyć transport w ogóle z tej dyrektywy o delegowaniu – zaznaczył Kosma Złotowski.

Polskę na arenie międzynarodowej popierają nie tylko kraje Grupy Wyszehradzkiej, ale także Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria, Rumunia, Portugalia czy Hiszpania. Ostatecznie nowe przepisy wejdą w życie po zaakceptowaniu ich przez Parlament Europejski.

TV Trwam News/RIRM

drukuj