Oczekujemy zaangażowania premiera i prezydenta

Z Karolem Guzikiewiczem, wiceprzewodniczącym NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańsk, rozmawia Marcin Austyn


Dlaczego stoczniowcy z Gdańska zdecydowali się na wyjazd do Brukseli?


– Przyjechaliśmy tu z prośbą do pani komisarz Neelie Kroes, by wymusiła na stronie polskiej złożenie planu dla Stoczni Gdańsk. My chcemy realizacji planu z lutego br., który mówił o inwestycjach, o rozbudowie stoczni. Prosiliśmy też o czas i szansę dla stoczni w Gdyni i Szczecinie, bo upadłość jest złym rozwiązaniem. Tu chodzi o tysiące miejsc pracy, przecież pracownicy stoczni nie są winni zaistniałej sytuacji. Przeprosiliśmy też panią Kroes za ministra skarbu Aleksandra Grada, który w skandaliczny sposób zachował się po rozmowach i tym przekreślił swoją rolę w dalszych negocjacjach. Trzeba było to uczynić, by pani komisarz dała stoczniom jeszcze jedną szansę. Minister okłamał panią Kroes i społeczeństwo, że ma idealny plan… Pani komisarz jeszcze na spotkaniu, które odbyliśmy w lipcu, podkreślała, że jest oszukiwana przez rząd polski. Mówiliśmy o tym publicznie, ale nikt nam nie wierzył. Dziś mamy tego dowód, że plan był fikcją, że był nierealistyczny i trzeba go przekreślić. To jednak nie oznacza, że nie należy dać szansy pracownikom.


Dlaczego Stocznia Gdańsk nie chce przyjęcia planów restrukturyzacyjnych w obecnej formie?


– Obecny plan przewiduje nie tyle połączenie stoczni w Gdańsku i Gdyni, co zwolnienie kilku tysięcy pracowników. Połączenie pewnie by i mogło być, ale przede wszystkim należało przyjąć takie założenia inwestycyjne, żeby nie było zwolnień. Pan minister nie chciał rozmawiać na temat innych rozwiązań, był zainteresowany likwidacją pochylni i deweloperką gruntową.


Dziś mówi się, że Stocznia Gdańsk m a największe szanse na rozruch.


– To jest kolejna dziwna sprawa, bo Gdańsk, który jest obecnie przez unijnych urzędników wymieniany jako zakład, który ma największe szanse na przetrwanie, jeszcze kilka dni temu był postrzegany jako zakład, który powinien zostać zlikwidowany. Widać więc, że pani Kroes dotrzymuje zobowiązań, widzi, że zrobiliśmy restrukturyzację i pokazuje, że dalsze zmiany polegające tylko na zwolnieniu pracowników i na pozbywaniu się majątków nie są dobrym rozwiązaniem.


Jakie zatem rozwiązanie dla Gdańska Państwa interesuje?


– Stocznia Gdańsk chce, by plan restrukturyzacji zakładu polegał na inwestycjach. ISD Polska nie może wymigiwać się z podpisanych wcześniej porozumień, podpisanego planu inwestycyjnego, który został przedłożony do wiadomości publicznej 1 lutego br. Chcemy inwestycji. My mamy szansę, ale to, że Gdańsk się obroni, to za mało. Nie można dopuścić do upadłości pozostałych zakładów. Pan minister myli się, mówiąc, że po upadłości można stocznie szybko prywatyzować. Nie. Wtedy jest syndyk, jest postępowanie upadłościowe, są wierzyciele. Najlepiej wiedzą o tym stocznie gdańska i szczecińska, bo już to przeszły. Powinien być przyjęty nowy plan dla Gdańska, a dla Gdyni i Szczecina plan pewnie poprawiony, ale nie dokona tego skompromitowany minister skarbu.


Kto, Pana zdaniem, jest odpowiedzialny za obecną sytuację stoczni?


– Winny jest rząd, który za późno zajął się problemem. Winne są także poprzednie ekipy, ale i same stocznie. Na pewno jednak pracownicy nie są winni tego, że ktoś podpisywał złe kontrakty, że rozgrabiano stocznię. Dziś stoczniowcy myślą, że my cieszymy się z tego, że plan pewnie zostanie odrzucony. Nie. My nie cieszymy się z tego, że ktoś może mieć gorzej. Chcemy jedynie powiedzieć, że pracownicy powinni otrzymać jeszcze jedną szansę, a dyrektorzy firm i rząd powinni odpowiedzieć za to, co się stało ze stoczniami.


Według Pana, można jeszcze wpłynąć na ostateczną decyzję KE?


– Dziś szansą jest bezpośrednie zaangażowanie się w sprawę stoczni premiera i prezydenta, ale potrzebny jest też nowy plan. Podkreślę to jeszcze raz, plan mówiący o zwolnieniach ludzi nie jest dobry. Tu trzeba myśleć nie tylko o tych, którzy pracują w stoczniach, ale też o tych, którzy chcą wracać do Polski, by tu żyć i pracować.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj