Jestem Bogu wdzięczna za Madzię. Jej choroba jest krzyżem, który poniosłabym bez wahania jeszcze raz. Może to komuś wydawać się niezrozumiałe i dziwne, ale gdyby Felek przeżył, zajęłabym się nim, zatroszczyłabym się o niego, bo już tak naprawdę go pokochałam. Nie ma wątpliwości, że takich matek, rodzin gotowych na przyjęcie życia dziecka – również niepełnosprawnego – jest wiele. Trzeba o tym mówić, bo być może w ten sposób uda się ocalić dzieci odrzucone przez ich matki. Każde życie ocalone przed ostrzem aborcji to wielka radość i sukces – akcentuje Pelagia Buczek, mama Magdaleny, która urodziła się z wrodzoną łamliwością kości, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.