fot. PAP/EPA

Tytoń bezradny, Barca z kompletem na inaugurację

Piłkarze Elche, z bramkarzem Przemysławem Tytoniem w składzie, ulegli na wyjeździe Barcelonie 0:3 (0:1) w 1. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy. Katalończycy od 44. minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce Javiera Mascherano, mimo tego nie mieli problemów z zainkasowaniem kompletu punktów.

Barcelona przystąpiła do niedzielnego meczu m.in. bez kontuzjowanego Brazylijczyka Neymara oraz sprowadzonego latem z Liverpoolu Urugwajczyka Luisa Suareza, zawieszonego przez FIFA na cztery miesiące za ugryzienie rywala podczas mundialu w Brazylii. Na ławce trenerskiej Katalończyków zadebiutował były piłkarz tego klubu oraz Realu Madryt Luis Enrique. 

Spotkanie rozpoczęło się bardzo nietypowo, od wbiegnięcia na murawę… czarnego kota. Niespodziewany gość przerwał mecz na kilka minut, nie dawał się nikomu złapać. W końcu opuścił boisko i zawodnicy mogli kontynuować grę. 

W pierwszej połowie Tytonia – wypożyczonego na rok z PSV Eindhoven – dwukrotnie od straty bramki uratowała poprzeczka. W 22. minucie trafił w nią Munir El Haddadi, a dziesięć minut później Andres Iniesta. 

Polski bramkarz, który przed długi czas nie był zmuszany do interwencji, w 42. minucie musiał wyciągać piłkę z siatki. Precyzyjnym strzałem z ok. 13 metrów popisał się Lionel Messi. 

Chwilę później czerwoną kartkę za faul zobaczył obrońca Barcelony Javier Mascherano. 

Osłabiona Barcelona nie zamierzała jednak bronić wyniku. Przeciwnie, zaatakowała od początku drugiej połowy i już w 46. minucie podwyższyła na 2:0. Tym razem w sytuacji sam na sam Tytonia pokonał technicznym strzałem Munir El Haddadi, po podaniu sprowadzonego latem z Sevilli Chorwata Ivana Rakitica. 

Kolejny gol dla wicemistrzów Hiszpanii padł w 63. minucie. W roli głównej znów wystąpił Messi, który po indywidualnej akcji – podobnie jak w pierwszej połowie – precyzyjnym, płaskim strzałem przy słupku nie dał szans polskiemu bramkarzowi. 

Przy wyniku 3:0 Katalończycy spuścili z tonu, a trener Enrique zdjął z boiska m.in. kapitana Iniestę. 

Piłkarze Elche praktycznie ani razu nie zagrozili utytułowanym rywalom, natomiast Barcelona mogła w końcówce jeszcze podwyższyć wynik. Tym razem Tytoń nie dał się jednak pokonać.

PAP/Sport/RIRM

drukuj