fot. PAP/Jan Karwowski

[TYLKO U NAS] Red. M. Pol o J. Błaszczykowskim: Zasługi z przeszłości nie mogą być przepustką do gry w kadrze

Jakubowi Błaszczykowskiemu należy się wielki szacunek za to, co zrobił dla kadry przez te wszystkie lata. Zasługi z przeszłości nie mogą być jednak przepustką do gry w narodowych barwach. […] Liczę, że jego sytuacja klubowa jakoś się rozstrzygnie do czasu marcowych meczów reprezentacji, że rozwiąże kontrakt z Wolfsburgiem powiedział red. Michał Pol. Dziennikarz „Przeglądu Sportowego” w rozmowie z Radiem Maryja ocenił aktualną sytuację podopiecznych Jerzego Brzęczka występujących na co dzień za granicą.


Niespełna trzy miesiące pozostały reprezentacji Polski do pierwszego meczu w ramach eliminacji Euro 2020. Na słynnym Ernst Happel Stadion w Wiedniu biało-czerwoni zmierzą się z Austrią (21 marca), a więc z zespołem uważanym przez wielu za najgroźniejszego grupowego rywala podopiecznych Jerzego Brzęczka. Do tego czasu szkoleniowiec naszej drużyny narodowej będzie musiał rozstrzygnąć kilka istotnych kwestii dotyczących personaliów.

Największą uwagę przykuwa obecnie sytuacja Jakuba Błaszczykowskiego, który rzadko znajduje miejsce choćby w kadrze meczowej Wolfsburga. Zdaniem Michała Pola, doświadczonemu pomocnikowi należy się szacunek za to, co zrobił dla kadry, ale zasługi z przeszłości nie mogą być przepustką do gry w narodowych barwach.

Uważam, że jeśli ktoś siedzi na trybunach i się z nich nie rusza, to jakby nie miał na nazwisko, nie powinien dostawać szansy gry w kadrze. Wierzę, że rytm meczowy jest niezbędny, nie da się go oszukać w spotkaniach o wysoką stawkę. W przypadku Kuby dochodzi też fizyka. Nie jest młodszy, więc po prostu liczę, że jego sytuacja klubowa jakoś się rozstrzygnie do czasu marcowych meczów reprezentacji, że rozwiąże kontrakt z Wolfsburgiem. Rozumiem, że ma też nieco inną rolę w tej kadrze. Kuba cały czas jest jednym z liderów reprezentacji. Teraz nawet jak nie gra w klubie to motywuje w szatni, na zajęciach, „coachuje”. Pamiętamy, że „coachował” Rafała Kurzawę. Na pewno pod tym kątem przydaje się Jerzemu Brzęczkowi – zwrócił uwagę red. Michał Pol.

Wiele słów krytyki spadło również na Piotra Zielińskiego, który miewa jedynie przebłyski dobrej gry w Napoli, natomiast w narodowych barwach regularnie zawodzi. Wydaje się, że Jerzy Brzęczek jest kolejnym selekcjonerem, który wciąż nie może w pełni wykorzystać ogromnych możliwości i potencjału, jakie drzemią w 24-letnim pomocniku. Podobnie ma się sytuacja z Grzegorzem Krychowiakiem. Dziś zawodnik Lokomotiwu Moskwa coraz rzadziej przypomina piłkarza, który błyszczał i był jednym z filarów reprezentacji Polski w trakcie eliminacji do Euro 2016, jak i podczas samego turnieju.

Właściwie od drugiej połowy 2017 roku nie widzieliśmy Grzegorza Krychowiaka w kadrze w formie pozwalającej dać mu kolejną szansę. Za każdym razem to była zupełnie inna dynamika, szybkość, nie ta ilość wygranych pojedynków, odebranych piłek, co ten Krychowiak z eliminacji Euro 2016. Teraz pytanie, co się wydarzy w Lokomotiwie, bo o dziwo on tam bardzo często zmienia pozycje a to jest środkowym obrońcą, a to defensywnym pomocnikiem, a to gra jako „dziesiątka”. I ma lepsze lub gorsze mecze. Ma takie, że jest zupełnie niewidoczny, a ma też takie, że pamiętam oddał najwięcej strzałów ze wszystkich piłkarzy Lokomotiwu. Jemu służy rytm meczowy. Im więcej zalicza minut na boisku, tym gra lepiej. Tak było w Sevilli, gdzie grali co trzy dni, bo mieli w czwartek Ligę Europy, a potem w niedzielę La Liga. Po prostu wtedy był jak zwierzę. Dlatego proszę zobaczyć, że został piłkarzem sierpnia, potem miał gorsze momenty, a teraz znów został wybrany piłkarzem listopada w Lokomotiwie. Liczę, że jeszcze kilka takich wyróżnień zaliczy i odzyskamy go przynajmniej fizycznie, bo Grzegorz Krychowiak będący pewny siebie fizycznie, jest fantastycznym zawodnikiem – podkreślił dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

Kto zatem, w razie słabszej dyspozycji byłego piłkarza Sevilli, mógłby z powodzenie wystąpić od pierwszej minuty w meczu z Austrią w roli defensywnego pomocnika? Zdaniem Michała Pola, kimś takim mógłby być Szymon Żurkowski, który wyróżnia się zarówno w młodzieżowej reprezentacji do lat 21, jak i w klubie.

To jest takie nazwisko, które pierwsze przychodzi do głowy. Jeżeli Przemysław Frankowski z Ekstraklasy dał dobrą zmianę z Portugalią, to może i podobnie byłoby z Szymonem Żurkowskim. Ja bym zaryzykował. Nie można zapominać o Karolu Linetty’m, który nie odpalił jeszcze w kadrze ani razu i wszyscy czekają, że kiedyś to się w końcu zdarzy. To jest taki trochę podobny przypadek, jak u Piotrka Zielińskiego. Pamiętajmy, że jest jeszcze w środku pola Mateusz Klich. Można szukać jakiś wariantów. Najgorsze, że Jerzy Brzęczek nie ma kiedy tego sprawdzić. Nie ma pół meczu towarzyskiego, żeby przetestować taki wariant, zobaczyć, jak np. na tle seniorów zaprezentowałby się Szymon Żurkowski – zaznaczył rozmówca.

Osobną kwestią pozostaje dotychczasowa forma strzelecka Roberta Lewandowskiego. Snajper Bayernu Monachium pozostaje 642 minuty bez gola w narodowych barwach. Po raz ostatni dla kadry trafił – jak na standardy, do których przyzwyczaił – dawno temu, bo 12 czerwca w towarzyskim starciu z Litwą (4:0). Od tego czasu, bez efektu bramkowego, rozegrał siedem spotkań w koszulce z orzełkiem na piersi.

Na pewno nie da się powiedzieć, że nie pracuje dla drużyny. Wiemy, że te gole padają dla Bayernu, więc to nie jest tak, że się zablokował, że jest w gorszej formie, bo nie jest. W klasyfikacji najlepszych strzelców w historii Ligi Mistrzów już się wywindował na szóste miejsce. Właściwie strzela każdą częścią ciała, z każdej pozycji rzut wolny, karny czy głową. Musi po prostu dostawać podania i mieć mniej zadań w kreowaniu gry, bo po prostu trudno, żeby on sam sobie wystawił na czystą pozycję i oddał strzał. Trochę kadra zrobiła regres i trochę graliśmy takim późnym Franciszkiem Smudą i Waldemarem Fornalikiem, gdzie tam nie miał kto go obsługiwać i Robert był sfrustrowany, bo Ludovic Obraniak nie dostarczał mu piłek. Do tego doszedł jeszcze kosmiczny pech, jak ten kiks z Czechami. To się nie powinno zdarzyć, ale to też nie jest coś, po czym powiemy, że „Lewy” się skończył, on się już do niczego nie nadaje. To po prostu był pech. Akurat szkoda, że w reprezentacji, ale z drugiej strony był to sparing, więc lepiej, że to się stało w takim meczu, a nie w starciu o punkty – zauważył red. Michał Pol.

Przypomnijmy, że biało-czerwoni w eliminacjach do Euro 2020 zagrają w grupie G z Austrią, Łotwą, Macedonią, Izraelem oraz Słowenią. Awans do turnieju finałowego uzyskają bezpośrednio dwa najlepsze zespoły.

Sport.RIRM

drukuj