fot. PAP

POLSKA MISTRZEM ŚWIATA!

Mamy następców drużyny Wagnera – Polacy mistrzami świata w siatkówce. Po 40 latach od pamiętnego sukcesu reprezentantów Polski w siatkówce na mistrzostwach świata w Meksyku biało- czerwoni znowu okazali się najlepsi na świecie.

W finałowym meczu mundialu rozgrywanym w Katowicach pokonali 3:1 Brazylię, zdobywcę trzech ostatnich tytułów mistrzowskich. Podopieczni Stephana Antigi triumfowali w całym turnieju w imponującym stylu, w 13 meczach przegrywając zaledwie raz.

Polacy do tego meczu przystąpili podbudowani zwycięstwami nad silnymi rywalami: Rosją, Niemcami oraz… Brazylią, którą pokonali już na tym turnieju po dramatycznym, pięciosetowym boju. Ponadto biało- czerwoni pałali żądzą rewanżu za finał mistrzostw z 2006 roku, gdy nasza reprezentacja uległa Canarinhos 0:3. W tamtym zespole grali wtedy m.in. Mariusz Wlazły, Paweł Zagumny czy Michał Winiarski. Teraz mieli okazję na powetowanie sobie tamtej porażki. Za zawodnikami z Kraju Kawy przemawiała statystyka- wygrali ostatnie trzy turnieje o mistrzostwo globu. Każda seria kiedyś jednak się kończy…

Stawka meczu mocno sparaliżowała naszych siatkarzy w pierwszym secie. Szwankowała zagrywka, a polscy blokujący nie potrafili powstrzymać atakujących rywali. Canarinhos wypracowali sobie kilkupunkotwą przewagę. Stephan Antiga zareagował zmianami, ale niewiele zmieniły one w obrazie gry. Brazylijczycy wygrali pierwszą odsłonę 25:18.

W drugiej partii w końcu zaczęła się zazębiać gra skrzydłami. W nękaniu przeciwników brylował przede wszystkim Mateusz Mika. Polacy w pewnym momencie wygrywali nawet 17:11, ale wtedy bardzo mocno zagrywką popracował Bruno Rezende, niwelując straty. Końcówka seta to ofiarna walka i wymiana punkt za punkt. Ostatecznie to biało- czerwoni okazali się lepsi, a ostatnią akcję zakończył najlepszy w tym momencie na parkiecie Mika.

Trzecia odsłona przebiegała podobnie jak druga część drugiego seta. Oba zespoły grały bardzo skutecznie. Popełniały bardzo mało błędów własnych. Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować przewagi. Losy tego fragmentu meczu toczyły się do ostatniej akcji. Decydujący o wygranej w tym secie punkt zapewnił naszym reprezentantom… Brazylijczyk Wallace, który trafił piłką w antenkę.

Na parkiecie cały czas trwała niesamowita wymiana ciosów. Nie inaczej było w partii czwartej. Wspaniale grał Mateusz Mika, który imponował zarówno w ataku, jak i w obronie. Canarinhos nie zamierzali jednak składać broni i w pewnym momencie prowadzili nawet trzema punktami (20:17). Niesieni dopingiem kibiców Polacy szybko jednak się otrząsnęli. Błyskawicznie odrobili straty i wygrali czwartą odsłonę 25:22, a cały mecz 3:1.

Dla Polski to drugi tytuł mistrza świata w siatkówce w historii. Pierwszy miał miejsce w 1974 roku. Tuż po finale wybrano MVP turnieju. Został nim Mariusz Wlazły, który w trakcie trwania mistrzostw wielokrotnie był najlepszym naszym zawodnikiem na parkiecie. Wywalczenie mistrzostwa globu to również wielki sukces Stephana Antigi, który dopiero rozpoczyna pracę jako szkoleniowiec. Zaczął ją najpiękniej, jak można sobie tylko wyobrazić.

Brazylia – Polska 1:3 (25:18, 22:25, 23:25, 22:25)

Brazylia: Rezende, Wallace, Sidao, Lucas, Murilo, Lucarelli, Felipe (libero) oraz Mario (libero), Vissotto, Fonteles, Raphael

Polska: Drzyzga, Wlazły, Kłos, Nowakowski, Winiarski, Mika, Zatorski (libero) oraz Zagumny, Kubiak, Konarski

Sport/ RIRM


drukuj