fot. PAP/EPA

NBA. Seria zwycięstw Wizards przerwana, udany rewanż Heat w Verizon Center

Powiedzenie „atak sprzedaje bilety, obrona wygrywa mecze” potwierdziło się minionej nocy, kiedy to Washington Wizards po fatalnej pierwszej połowie przegrali we własnej hali z Miami Heat 88:91. Spotkanie zdominował Hassan Whiteside, a ważne rzuty zanotował Dion Waiters.


Już w pierwszej kwarcie przyjezdni pokazali, że odrobili zadanie domowe po ostatniej porażce w Miami. Nie było chwili, aby któryś z zawodników Heat odpuszczał w obronie. John Wall, Bradley Beal i Otto Porter Jr mecz rozpoczęli od 8 niecelnych rzutów. Żar seryjnie zaliczali przechwyty. W ten sposób goście szybko narzucili swoje tempo rywalom i dzięki szczelnej defensywie oraz kontratakom prowadzili 26:17.

Obrazy gry w drugiej części spotkania nie wiele się zmienił, bo Wizards wciąż nie mogli odnaleźć rytmu w ofensywie. Natomiast w obozie przyjezdnych wyróżniał się Justise Winslow, który bez najmniejszych problemów wchodził pod kosz i zdobywał punkty. Po obu stronach parkietu aktywny był Hassan Whiteside, a ekipa z Miami po pierwszej połowie wygrywała 50:29.

Blok i celny „layup” Marcina Gortata po przerwie był początkiem lepszej postawy Czarodziei na boisku. Na półdystansie dobre zawody rozgrywał Otto Porter Jr, a po „trójce” Markieffa Morrisa widniał wynik 57:42 dla Heat. Odblokował się również Bradley Beal. Przewaga gości stopniała do 9 oczek i wszystko wskazywało na zaciętą końcówkę (57:66).

I rzeczywiście, nikt nie mógł narzekać na brak zaangażowania koszykarzy. Wizards stale odrabiali straty, jednak nie do zatrzymania był Hassan Whiteside, który ogrywał Marcina Gortata i Jasona Smitha (80:86). Wtedy karty zaczęli rozdawać zawodnicy, którzy w takich momentach czują się najlepiej. Na „trójkę” Johna Walla rzutem zza łuku odpowiedział Dion Waiters, ale chwilę później to samo zrobił Bradley Beal (86:89).

Po celnych osobistych Otto Portera Jr., Wizards mieli szansę na zwycięstwo lub dogrywkę, jednak piłka po próbie Bradleya Beala odbiła się od obręczy. Po serii czterech zwycięstw Czarodzieje ostatecznie przegrali z Heat 88:91.

O rezultacie spotkania zaważyła pierwsza część pojedynku, w której całkowicie niewidoczni byli John Wall i Bradley Beal. Pierwszy z nich miewał przebłyski w czwartej kwarcie, a rzucający obrońca Wizards „wykręcił” 26 punktów, ale nie zdołał trafić w najważniejszym momencie gry. Double-double zaliczył Marcin Gortat, z kolei 12 oczek dorzucił Otto Porter Jr.

***

Washington Wizards Miami Heat 88:91 (17:26, 12:24, 28:16, 31:25)
(Bradley Beal 26, Otto Porter Jr 12, Marcin Gortat 11 – Hassan Whiteside 22, James Johnson 20, Dion Waiters 13)

Sport.RIRM

drukuj