fot. PAP/EPA

NBA. 15 punktów Gortata, kolejne zwycięstwo Wizards

Marcin Gortat zdobył 15 punktów i miał pięć zbiórek, a jego Washington Wizards w piątkowym meczu koszykarskiej ligi NBA rozgromili Denver Nuggets 119:89. To ich czwarte kolejne zwycięstwo na własnym parkiecie, najwyższe w sezonie.


Z 13 wygranymi i pięcioma porażkami „Czarodzieje” umocnili się na drugim miejscu w Konferencji Wschodniej, za Toronto Raptors (15-5).

Znani z dobrej ofensywy Nuggets (9-10), którzy w poprzednim sezonie wygrali wszystkie mecze z Wizards, a w 16 poprzednich spotkaniach bieżących rozrywek tylko raz nie przekroczyli 100 punktów, tym razem nie mieli nic do powiedzenia.

Gortat rozegrał kolejne dobre spotkanie. Na parkiecie hali Verizon Center w Waszyngtonie przebywał 25 i pół minuty, trafił pięć z dziewięciu rzutów z gry i wszystkie pięć wolnych (licząc trzy ostatnie mecze, nie pomylił się w 11 kolejnych próbach z linii). Miał także dwie zbiórki w obronie i trzy w ataku, dwie asysty, blok, dwie straty i trzy faule. Dwukrotnie został zablokowany przez rywali.

Najwięcej punktów dla zbilansowanej ekipy trenera Randy’ego Wittmana uzyskał Kris Humphries – 20. Po 16 dorzucili rezerwowi Rasual Butler i Francuz Kevin Seraphin, Bradley Beal zdobył 14, a Paul Pierce – 11.

Bliski tzw. triple-double był lider zespołu John Wall – 9 pkt, 8 zbiórek i 15 asyst, a Brazylijczyk Nene, który wrócił do gry po pięciu meczach przerwy spowodowanej kontuzją zanotował po osiem punktów i zbiórek. Tego dnia każdy z 12 graczy trenera Randy’ego Wittmana, którzy pojawili się na parkiecie miał przynajmniej jedną zbiórkę, a tylko Garrett Temple nie trafił do kosza.

W drużynie gości tylko dwóch zawodników uzyskało dwucyfrowe zdobycze punktowe: Wilson Chandler – 20 oraz Ty Lawson – 14 i 10 zbiórek. Ten drugi, wicelider klasyfikacji najlepiej podających ligi NBA (średnia 10,3 asysty) przegrał jednak bezpośrednią rywalizację z trzecim w tym zestawieniu Wallem (9,6).

Tylko w pierwszej kwarcie gra była wyrównana. Goście prowadzili początkowo 8:2, gdyż Wizards pudłowali z gry i tracili piłki. Jednak po serii Beala, który w 45 sekund trafił trzy razy za trzy punkty, oraz punktach spod kosza Gortata tablica pokazała wynik 26:21 i gospodarze już nie oddali prowadzenia.

Pierwszą odsłonę wygrali 30:28, ale po dwóch kwartach, dzięki znakomitej obronie i skutecznej grze w ataku, prowadzili już 65:46, osiągając najwyższy w sezonie dorobek do przerwy.

Na początku drugiej połowy, m.in. po sekwencji zagrań Gortata (asysta do Humphriesa, zbiórka w obronie, trafienie z półdystansu), kolejnej „trójce” Beala i rzutach wolnych polskiego środkowego, różnica wzrosła do 24 pkt (74:50).

„Czarodzieje” całkowicie kontrolowali sytuację, imponując zespołową grą w ataku oraz aktywną defensywą (11 bloków). W czwartej kwarcie, podobnie jak w poniedziałkowym spotkaniu z Miami Heat (107:86) trener Wittman mógł sobie pozwolić na pozostawienie na parkiecie przez pełne 12 minut zawodników rezerwowych, którzy zresztą jeszcze powiększyli przewagę (115:81 na 3.47 min przed końcem).

Wizards zdobyli w tym spotkaniu najwięcej punktów w sezonie (119) i zwyciężyli najwyższą różnicą (30). Rekordem jest także ich 35 asyst (dwa dni wcześniej przeciwko LA Lakers mieli 33). Walkę o zbiórki wygrali 52:36, a z gry trafiali z 53-procentową skutecznością (rywale 38).

W kolejnych meczach Wizards dwukrotnie zmierzą się z Boston Celtics (6-11): w niedzielę na wyjeździe i nazajutrz u siebie.

PAP

drukuj