fot. PAP/Piotr Nowak

M. Wieteska: Mecze z silniejszymi rywalami nam nie wyszły, ale priorytetem nadal jest mistrzostwo

Rzadko zdarzają się nam takie serie. Nie przystoi nam tak przegrywać. Wiedzieliśmy, że musimy zdobyć te trzy punkty, bo lider na razie się nie potyka i cały czas konsekwentnie wygrywa, więc musimy na niego napierać i wygrywać każde spotkanie powiedział po meczu Legii Warszawa z Miedzią Legnica (2:0) obrońca stołecznego klubu Mateusz Wieteska.


Legia Warszawa wygrała drugi z czterech meczów po przerwie zimowej [więcej tutaj]. Punktowała jednak z drużynami znajdującymi się w dole tabeli. Legioniści pokonali Wisłę Płock i Miedź Legnica. Kiedy przyszło mierzyć się jednak z rywalami takimi jak Lech i będąca w gazie Cracovia, podopieczni Ricardo Sa Pinto dwukrotnie przegrywali 0:2.

– Trochę słabe dla całej defensywy, że traciliśmy te bramki. Z przodu na pewno nie tworzyliśmy sobie zbyt wielu okazji, żeby zamieniać je na bramki, więc od razu chcieliśmy narzucić swój styl gry – podkreślił Mateusz Wieteska.

– Rzadko zdarzają się nam takie serie. Nie przystoi nam tak przegrywać. Wiedzieliśmy, że musimy zdobyć te trzy punkty, bo lider na razie się nie potyka i cały czas konsekwentnie wygrywa, więc musimy na niego napierać i wygrywać każdy mecz – dodał.

A skoro nie przystoi przegrywać, Wojskowi od samego początku ruszyli do ataku, by sięgnąć po trzy punkty. Pierwszego gola, po rzucie rożnym, zdobył Carlitos Lopez.

– Od początku mieliśmy mecz pod kontrolą. Staraliśmy się kreować sytuacje pod bramką przeciwnika. Wydaje mi się, że w pierwszych trzydziestu minutach wyglądało to bardzo dobrze. W tym czasie padła też pierwsza bramka. Na pewno musimy utrzymywać koncentrację przez całe spotkanie, bo dwa razy oddaliśmy pole Miedzi – powiedział obrońca Legii.

Stałe fragmenty gry to w tym sezonie mocna strona piłkarzy ze stolicy. W pomeczowym wywiadzie wskazywał na to Łukasz Sapela. Bramkarz Miedzi podkreślił, że jego koledzy z drużyny doskonale wiedzieli, czego ustrzegać się ze strony Legii, ale zabrakło im boiskowej agresji. Mateusz Wieteska potwierdził, że na ten element gry warszawscy piłkarze poświęcają sporo czasu na treningach.

– Długo trenujemy stałe fragmenty gry. Wiadomo, że w meczach wiele jest takich sytuacji, kiedy można zamienić je na gole. Wydaje mi się, że jest to mocna strona i trzeba to pielęgnować – wskazał.

Drugą bramkę dla Legii zdobył Portugalczyk Iuri Medeiros, który jeszcze w tym sezonie miał okazję zagrać w Genui z Krzysztofem Piątkiem. Serie A nie podbił, ale jego uderzenie można uznać – jak na standardy Ekstraklasy – za bardzo dobre.

– Iuri potrafi grać w piłkę. Widać, że wychowywał się w jednej z najlepszych szkółek w Portugalii. Na pewno piłka mu nie przeszkadza, potrafi nią grać, dokładnie podać prostopadłą piłkę, uderzyć i to pokazał. Myślę, że jest dla nas dobrym wzmocnieniem w tym okienku – zaznaczył Mateusz Wieteska.

Do liderującej Lechii Gdańsk podopieczni Ricardo Sa Pinto tracą cztery oczka. Gdańszczanie swój mecz rozegrają jednak 4 marca.

– Ta różnica jest i duża i mała. Dopóki piłka w grze, to ta wiara powinna być. Na każdym meczu powinniśmy być skupieni tak, jakby był to ostatni mecz. Z takim właśnie podejściem powinniśmy podchodzić do każdego meczu, trzymając kciuki za przeciwników Lechii – powiedział obrońca Legii.

Na portugalskiego trenera spadło ostatnio sporo krytyki.

– W szatni nie było nerwowo, ale słyszymy, co dzieje się wokół naszego trenera. Pokazaliśmy jednak, że jesteśmy drużyną, że potrafimy grać. Dwa mecze nam nie wyszły i potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, co się udało – wskazał Legionista.

Jak podkreślił główny cel się nie zmienia – to wciąż mistrzostwo Polski.

– Wiemy, że mecze z silniejszymi drużynami nam nie wyszły, ale priorytetem nadal jest zdobycie mistrzostwa Polski – podsumował.

Sport.RIRM

drukuj