fot. PAP/EPA

Liga Mistrzów. Hit dla Barcelony!

FC Barcelona wygrała wyjazdowy mecz z Manchesterem City 2:0. Bramki dla Katalończyków zdobyli Messi i Dani Alves. Sprawa awansu po pierwszym meczu wydaję się być rozstrzygnięta.

Pierwsza połowa szlagierowego spotkania rozpoczęła się bardzo spokojnie. Podopieczni Manuela Pellegriniego oddali całkowicie inicjatywę Dumie Katalonii. Gwiazdy Barcelony na czele z Lionelem Messim nie błyszczały tak bardzo jak w La Lidze. Mimo nieporadnej gry jednego z obrońców City, Martina Demichelisa nie potrafili sforsować obrony wicemistrzów Anglii. Wyraźny sygnał do ataku w drużynie City dał David Silva, który do spółki z Alvaro Negredo stanowili o sile angielskiej drużyny. W 18 minucie Silva zagrał prostopadle właśnie do Negredo. Hiszpan wpadł w pole karne minął Valdesa ale był pod zbyt dużym kątem żeby mógł trafić w światło bramki. Sześć minut później po raz kolejny zakotłowało się pod bramką Barcelony. Z rzutu wolnego z boku pola karnego dograł Kolarov do piłki doszedł Kompany ale w tej akcji faulowany był bramkarz Blaugrany. W 32 minucie za sprawą Xaviego odpowiedziała ekipa Martino. Kapitan Dumy Katalonii kropnął z 30 metrów ale ze strzałem dobrze poradził sobie Joe Hart. Statystyki po pierwszej przemawiały na korzyść gości, więcej klarownych akcji podbramkowych stworzyli jednak The Citizens.

Początek drugiej połowy należał do City jednak w 53 minucie wszystko się zmieniło. Prostopadłe podanie na czystą pozycję dostał Messi. Argentyńczyk przyjął piłkę i został sfaulowany przez Demichelisa, który bezmyślnie spowodował rzut karny i osłabił swoją drużynę dostając czerwoną kartkę. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnie wykorzystał „jedenastkę”. Pozycja wyjściowa Manchesteru City była nie do pozazdroszczenia, a Barcelona wciąż atakowała stwarzając co raz to groźniejsze sytuacje. W 57 minucie roszad w składzie dokonał Pellegrini. Na boisko wszedł Lescott i wracający do formy Samir Nasri. Sześć minut później Francuz mógł wyrównać ale jego strzał zza pola karnego zatrzymał się na Gerardzie Pique. Goście całkowicie kontrolowali mecz, a The Citizens mogli tylko groźnie kontratakować. Tak jak uczynili to w 77 minucie. Yaya Toure znakomicie przerzucił piłkę na prawą flankę do Zabalety. Ten z powietrza oddał ją do Silvy, który przyjął i od razu uderzył jego strzał wyłapał jednak Valdes. Dziewięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę do bramki wpakował Pique. Sędzia linowy pokazał spalonego, którego jak później się okazało nie było. Po tej sytuacji Barcelona zwolniła tempo gry. Bierne zachowanie piłkarzy Martino mogło się na nich zemścić jednak znów idealnie w bramce zachował się bramkarz przyjezdnych. W 91 minucie Blaugrana przypieczętowała zwycięstwo. Znakomicie piłkę rozegrał Neymar, a Alves tym razem nie dał szans Hartowi. Załamani przebiegiem spraw piłkarze City nie próbowali już zagrozić Barcelonie i przegrali na własnym stadionie 0:2.
Rewanż odbędzie się za trzy tygodnie na Camp Nou.

Sport/RIRM

drukuj