fot. PAP/ Stanisław Rozpędzik

Liga Światowa. Polacy na drugim miejscu w grupie, Amerykanie górą

Podopieczni Stephane’a Antigi przegrali ostatnie spotkanie w grupie B Ligi Światowej z reprezentacją USA 1:3 (20:25, 21:25, 25:22, 23:25). Oznacza to, że ostatecznie mistrzowie świata zajęli drugą pozycję w zmaganiach grupowych. Wygrali Amerykanie. Obie te reprezentacje już wcześniej wywalczyły awans do Final Six LŚ w Rio de Janeiro. 


Wprawdzie drugie spotkanie w krakowskiej hali pomiędzy Polską a USA miało zadecydować o tym, która z tych ekip zajmie pierwsze miejsce w grupie B Ligi Światowej, to obaj trenerzy zdecydowali się troszkę namieszać w podstawowych szóstkach swoich zespołów. Michała Kubiaka w naszej reprezentacji zastąpił Rafał Buszek, a za Mateusza Bieńka od początku zagrał Andrzej Wrona. W składzie USA od początku nie grali Matthew Anderson i Micah Christenson.

I set

kibiceRafał Buszek swoją obecność na parkiecie zaznaczył bardzo szybko, zdobywając pierwszy punkt w tym spotkaniu. Od tego momentu to nasi przeciwnicy zaczęli jednak przejmować kontrolę nad spotkaniem. Najpierw walkę na siatce przegrał Fabian Drzyzga, a potem dłuższą akcję skończył Taylor Sander (5:7). Po chwili dzięki udanemu potrójnemu blokowi Polacy wyrównali na 7:7. Potem kapitalna zagrywka Andrzeja Wrony dała nam prowadzenie 11:10.

Od stanu 12:12 to jednak goście zaczęli odskakiwać. Tym razem Wrona został zablokowany, Amerykanie popisali się atakiem z drugiej linii (15:17). Po zatrzymaniu na prawym skrzydle Bartosza Kurka zrobiło się 17:20. Trochę pomógł czas, o który poprosił Stephane Antiga – nasi odrobili dwa punkty. Potem jednak ponownie zapunktował Sander, a swoich szans nie potrafił wykorzystać Kurek. Ostatecznie, chociaż po naszej stronie siatki dwoił się Buszek, Amerykanie po kiwce Kawiki Shoji’ego wygrali tą partię do 20.

II set

W tej odsłonie po początkowym remisie po jeden, Amerykanie szybko przejęli inicjatywę. Punktowali Thomas Jaeschke, Murphy Troy i Sander, a przy prowadzeniu gości 7:5 trener Antiga zdecydował się przeprowadzić podwójną zmianę. Na boisku pojawili się Dawid Konarski i Grzegorz Łomacz. To w ogóle nie poprawiło naszej gry. Polacy przegrywali 5:8, 8:12, wówczas ponownie w pojedynkę swoich kolegów do skutecznej walki próbował poderwać Buszek. Gracz ZAKSY najpierw świetnie serwował, a potem skończył atak na pustej siatce i Polacy wyrównali. Co z tego, jeśli chwilę później Jaeschke zaserwował asa i ponownie Amerykanie uciekli na dwa oczka. Po ataku ze skrzydła Sandera i przebiciu się przez blok Troy’a nasi przegrywali 18:21. Za wygraną nie dawał jednak Buszek. Były gracz Resovii posłał kolejnego asa i zbliżyliśmy się do przeciwników na jeden punkt 20:21. Niestety Mateusz Mika nie zdołał przebić się przez potrójny blok, a partię atakiem z przechodzącej piłki zakończył Russell Holmes (21:25).

III set

Mateusz Mika  Russel Holmes Thomas JaeschkeNa tę partię meczu biało-czerwoni wyszli na boisko z Łomaczem i Kurkiem, goście zmian nie przeprowadzili. Zaufanie, jakim trener obdarzył atakującego szybko się zwróciło. Gracz Resovii zdobył punkt na 3:2, kończąc akcję w niemal beznadziejnej sytuacji. Potem popis dał Buszek, który najpierw dobrze zaserwował, a następnie skończył akcję, gdy piłka wylądowała po naszej stronie. Nasz przyjmujący nic sobie nie robił nawet ze źle rozegranych piłek, jak np. przy akcji na 8:5.

W kolejnej wymianie pierwszy raz w tym spotkaniu nasi zablokowali Sandera, potem w ataku pomylił się Troy (12:8). Po błędzie na zagrywce Jaeschke na drugą przerwę techniczną schodziliśmy wygrywając 16:12. Challenge potwierdził asa serwisowego Miki, a potem znowu pomylił się Troy. Na 20:14 wyszliśmy po skutecznym bloku duetu Wrona-Buszek. Zaraz potem ten pierwszy został po raz trzeci w spotkaniu skutecznie zablokowany. Na szczęście przewaga Polaków była na tyle duża, że nawet kolejny atomowy atak Sandera nie zrobił na naszych siatkarzach większego wrażenia. Przy prowadzeniu gospodarzy 22:17 Antiga pozwolił zadebiutować w pierwszej reprezentacji Arturowi Szalpukowi. W końcówce naszą grę na dobrym poziomie utrzymywał Bartosz Kurek i oczywiście niesamowity Buszek. Po serii autów w samej końcówce upragniony 25. punkt zdobyliśmy dzięki naszemu atakującemu (25:22).

IV set

Nasi zaczęli doskonale, kontynuując swoją grę z poprzedniej partii. Nie do zatrzymania byli Mika, Buszek i Kurek. Polacy prowadzili nawet 18:15 i gdy wydawało się, że musi dojść do kolejnego seta, nagle coś w grze gospodarzy pękło. Gości do walki poderwał Troy i Amerykanie najpierw wyrównali (19:19), apotem wyszli na prowadzenie. Nasi nie byli w stanie podjąć efektywnej walki i po raz trzeci w tym sezonie musieli uznać wyższość reprezentacji USA (23:25).

***

Polska USA 1:3
(20:25, 21:25, 25:22, 23:25)

Polska: Rafał Buszek (18), Mateusz Mika (15), Bartosz Kurek (11), Andrzej Wrona (6), Piotr Nowakowski (4), Fabian Drzyzga, Piotr Gacek (libero) oraz Mateusz Bieniek (3), Dawid Konarski (2), Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak, Artur Szalpuk i Paweł Zatorski (libero)

USA: Thomas Jaeschke (19), Taylor Sander (16), Murphy Troy (15), Russell Holmes (9), David Lee (6), Kawika Shoji (4), Erik Shoji (libero) oraz Paul Lotman (2), William Priddy i David Smith

Sport.RIRM

drukuj