fot. PAP/Sebastian Borowski

Liga Konferencji. Skromna zaliczka Śląska, kolejny bezbramkowy remis Rakowa

Śląsk Wrocław w nieco korzystniejszej sytuacji przed rewanżowym meczem III rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy z Hapoelem Beer Szewa. Podopieczni Jacka Magiery w pierwszym starciu tych drużyn zwyciężyli bowiem 2:1. Tymczasem Raków Częstochowa po raz kolejny bezbramkowo zremisował w spotkaniu europejskich pucharów – tym razem z Rubinem Kazań.


Starcie we Wrocławiu rozpoczęło się od … odpalenia rac przez kibiców gospodarzy. Spowodowało to zadymienie stadionu i sędzia podjął decyzję i przerwaniu gry na kilkanaście minut. Po wznowieniu rywalizacji to Śląsk był zespołem, który wykazywał większą inicjatywę. Przyniosło to efekt w 28 minucie. Piłkarze gości wybili piłkę głową przed własne pole karne, gdzie stał Erik Exposito, który pięknym strzałem w długi róg wyprowadził wrocławian na prowadzenie. Pierwsza połowa – ze względu na wymuszoną przerwę – została przedłużona o kilkanaście minut. I to właśnie wówczas padły kolejne gole. Najpierw Hapoel – po rzucie rożnym – doprowadził do remisu. W tej sytuacji próbował interweniować Matus Putnocky, jednak bez powodzenia. Śląsk nie zraził się straconą bramką i kilkanaście minut później ponownie wyszedł na prowadzenie. W polu karnym drużyny z Izraela faulowany był Robert Pich. Słowak chwilę później dość szczęśliwie, ale skutecznie egzekwował jedenastkę.

W drugiej części spotkania podopieczni Jacka Magiery skupili się na obronie wyniku. Taka postawa mogła skończyć się stratą bramki, jednak gospodarze również mieli okazję aby powiększyć swoją przewagę. Ostatecznie to wrocławianie mogli cieszyć się ze zwycięstwa 2:1 i na rewanż udadzą się ze skromną zaliczką.

Trudniejsze wyzwanie czekało piłkarzy z Częstochowy. Również dlatego, że Raków w starciu poprzedniej rundy z zespołem z Litwy miał duże problemy ze stwarzaniem sytuacji bramkowych. Zespół Rubina już w 16. minucie mógł wyjść na prowadzenie, jednak w sytuacji sam na sam z napastnikiem rywali znakomicie zachował się Vladan Kovacević. W kolejnych minutach trener rosyjskiej drużyny musiał dokonać dwóch zmian z powodu urazów swoich zawodników. W 24. minucie golkiper Rakowa skutecznie interweniował po uderzeniu z dystansu jednego z pomocników gości. Z powodu obfitych opadów deszczu w ostatnich minutach pierwszej połowy piłkarzom z Kazania zaczęły odklejać się … numery na koszulkach.

Na początku drugiej połowy sędzia nakazał graczom Rubina zmianę strojów na nowe, z widocznymi numerami. Cała ta sytuacja jest rzadko spotykana na poziomie zawodowym. W 48. minucie szansę z rzutu wolnego miał Ivi Lopez, jednak po strzale Hiszpania piłka trafiła w głowę jednego z graczy rosyjskich stojących w murze i przeleciała obok bramki. W kolejnych minutach tempo meczu nieco siadło. Obie drużyny nie potrafiły stworzyć zagrożenia w polu karnym przeciwnika. W końcówce częstochowianie próbowali poszukać gola strzałami z dalszej odległości, jednak były one zbyt słabe, ale sprawić kłopot bramkarzowi z Kazania. Spotkanie zakończyło się więc remisem 0:0 i kwestia awansu pozostaje dla wicemistrzów Polski sprawą otwartą.

***

Śląsk Wrocław – Hapoel Beer Szewa 2:1 (2:1)
Erik Exposito 28′, Robert Pich 45+17 – Lucas Bareiro 45+5

Raków Częstochowa – Rubin Kazań 0:0

 

Sport.RIRM

drukuj