Liga Europy. Nie dać plamy i awansować

Zwycięstwo i utrzymanie przewagi wynikającej z korzystnego remisu wywalczonego na wyjeździe – tego potrzebują odpowiednio Lech Poznań i Jagiellonia Białystok w rewanżowych meczach II rundy eliminacji Ligi Europy. Po bardzo dobrych występach w poprzedniej fazie przed polskimi drużynami pojawiły się małe schody.


Jagiellonia rozegrała z Gabalą bardzo dobre spotkanie. Przede wszystkim udało się jej strzelić gola, który stawia białostoczan w lepszym położeniu przed rewanżem. Dodatkowo, grając u siebie, ekipa Ireneusza Mamrota nie musi zmagać się z kilkugodzinną podróżą do Baku. Atut własnego boiska podkreślił także, cytowany przez oficjalną stronę klubu, Guti:

– Obie drużyny mają podobne szanse na awans do kolejnej rundy, ale to my teraz gramy u siebie, przed własnymi kibicami. To będzie trudny mecz, ale na własnym boisku jesteśmy bardzo silni. Wsparcie kibiców robi różnicę. Wierzę, że na ten ważny mecz stadion się zapełni, a my rozegramy dobre spotkanie i przejdziemy do następnej rundy – powiedział Brazylijczyk.

Szkoleniowiec Jagi nie będzie mógł skorzystać z Przemysława Frankowskiego i Rafała Grzyba. Kontuzjowany jest także Marek Wasiluk, ale nie pełni on kluczowej roli w układance drużyny z Podlasia. 30-latek ostatni raz na murawie pojawił się 22 kwietnia w starciu z Koroną.

– Wynik z pierwszego meczu jest w miarę korzystny, ale nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte. Sytuacja kadrowa w drużynie jest troszeczkę lepsza niż ostatnio, jednak dalej walczymy z jakimiś swoimi problemami – zaznaczył Ireneusz Mamrot.

***

W nieco mniej korzystnej sytuacji przed rewanżem znalazł się Lech Poznań. Podopieczni Nenada Bjelicy ulegli na wyjeździe norweskiemu FK Haugesund 2:3. Promocję do kolejnej fazy rozgrywek zapewni im zatem jedynie zwycięstwo. W pierwszym meczu poza skutecznością – dobre okazje mieli Christian Gytkjaer i Maciej Gajos – zabrakło także zrozumienia w defensywie. Środek obrony w składzie Lasse Nielsen-Łukasz Trałka nie okazał się monolitem i mógł zachować się zdecydowanie lepiej przy straconych bramkach.

Zdaniem szkoleniowca Kolejorza nie ma znaczenia fakt, że mecz zostanie rozegrany przy Bułgarskiej, bo rywale równie dobrze co na własnym terenie spisują się na wyjazdach. Zaznaczył jednak, że forma drużyny utrzymuje się na dobrym poziomie.

– Jesteśmy na dobrym poziomie. Nie perfekcyjnym, ale dobrym. Ten pozwala nam wygrać w czwartek i to jest ważne. Przenalizowaliśmy mecz z Sandecją i wiemy, że jeśli do naszej gry dołożymy trochę skuteczności, to będziemy zadowoleni – powiedział Nenad Bjelica.

Chorwat w meczu przeciwko Norwegom nie będzie mógł skorzystać z usług Rafała Janickiego oraz Nikoli Vujadinovicia. Niezdolni do gry są Nicklas Barkroth, który ma problemy ze stawem skokowym, a także Vernon De Marco.

– Janicki nie jest zgłoszony, a Vujadinović nie jest jeszcze gotowy do gry. Miał dopiero jeden intensywny trening z drużyną – tłumaczył szkoleniowiec.

W przypadku awansu Jagiellonia Białystok zmierzy się z trzecią siłą ligi greckiej Panathinaikosem. Lech Poznań o start w ostatniej fazie eliminacji powalczy natomiast ze zwycięzcą dwumeczu pomiędzy holenderskim FC Utrecht a maltańską Vallettą FC.

Sport.RIRM

drukuj