fot. PAP/Jacek Bednarczyk

[KOMENTARZ] Ekstraklasa. Temperatura wrzenia – derby Krakowa najgorętsze od lat

Romantyczna historia z powrotem Jakuba Błaszczykowskiego, uwolnienie Wisły spod władzy Sharksów, ekstraklasowy rekord sprzedanych karnetów na stadion przy Reymonta. Z drugiej strony jeden z najlepszych polskich trenerów, pod wodzą którego Pasy zaczęły grać skuteczną do bólu piłkę, pucharowe ambicje i chęć odegrania się za trzy ostatnie porażki. Tak dzisiaj wyglądają najgorętsze derby w Polsce – derby Krakowa.


Dla kibiców po jednej i po drugiej stronie Błoń derby Krakowa to absolutne „must win”. Dyshonor po porażce daje się we znaki przez długi czas. Jeszcze nie tak dawno Biała Gwiazda posiadała patent na to, by z boiska schodzić niepokonaną. Posiadała Bogusława Cupiała, a właściwie to Cupiał posiadał ją. To był klucz do sukcesu. Właściciela, dzięki któremu Wisła wyrosła na hegemona pierwszego dziesięciolecia XXI wieku w Ekstraklasie, już w klubie nie ma. Za tą zmianą – na szczęście dla fanów Pasów – poszła też zmiana układu sił. Nie o 180 stopni, ale Cracovia zaczęła dobijać poziomem do rywala zza miedzy.

Mimo to trzy ostatnie spotkania derbowe nie były dla klubu Janusza Filipiaka udane. Zaczęło się od 1:2 przy Reymonta, a na własnym obiekcie było znacznie gorzej – 1:4 lub gorzej – 0:2. Przed kolejną bitwą kibice Pasów mogą być nieco spokojniejsi. W kadrze Wisły nie ma już jej katów, czyli Carlitosa Lopeza (2 gole w pierwszym z ostatnich trzech meczów derbowych), który po zgarnięciu korony króla strzelców odszedł do Legii oraz Jesusa Imaza. Drugi z Hiszpanów w każdym z dwóch starć krakowskich ekip popisywał się doppelpackiem, a aktualnie broni barw Jagiellonii Białystok.

Na tym jednak nie koniec. Na ławce trenerskiej Pasów siedzi bowiem jeden z najlepszych fachowców w swojej dziedzinie w kraju. Michał Probierz, choć początkowo przy Kałuży szło mu niezbyt dobrze, poukładał zespół i pnie się w górę tabeli, by na końcu sezonu cieszyć się co najmniej z europejskich pucharów. Aby cel zrealizować potrzeba punktów, więc powodów do tego, by wygrać jest wystarczająco wiele.

O ile największą gwiazdą Cracovii wydaje się być właśnie jej szkoleniowiec, o tyle po drugiej stronie może rozbłysnąć ona na boisku. Historia powrotu Jakuba Błaszczykowskiego do Wisły została opisana przez media z całego świata, bo w istocie na to zasługiwała. Kuba, mimo najlepszych wyników testów w przerwie zimowej, na murawie nie pokazał jeszcze swojego oblicza, które znamy z meczów reprezentacji czy występów w Bundeslidze. Co prawda rozstrzygnął losy meczu ze Śląskiem Wrocław golem z rzutu karnego, ale tego meczu do jednych z najlepszych w karierze nie zapisze. Błaszczykowski ma zatem coś do udowodnienia. Jak mało komu przyda mu się świetny występ przed meczami eliminacyjnymi do Euro 2020. To na nim skupiła się bowiem duża część – niekoniecznie słusznej – krytyki, jaka kierowana była w stronę kadry po spadku z najwyższej dywizji Ligi Narodów UEFA.

Wiślacy nie poprzestają też myśleć o awansie do czołowej ósemki, co pozwoliłoby na spokojne wyczekiwanie dalszych działań zarządu w sprawie przejęcia klubu przez inwestora, a może nawet postraszyć czołówkę i sprawić niespodziankę.

Motywacji do zwycięstwa jest zatem aż nadto. Kto lepiej udźwignie oczekiwania i opanuje emocje na boisku wyjdzie z bitwy bez szwanku i z wyższością będzie mógł popatrzeć na rywala. Ale że łaska kibica na pstrym koniu jeździ, cieszyć przyjdzie mu się niedługo, bo do następnych derbów.

Wojciech Heron/Sport.RIRM

drukuj