fot. PAP/EPA

Formuła 1. Kubica ostatni wśród tych, którzy dojechali do mety

Robert Kubica szybko musiał zapomnieć o ściganiu. Zaraz po starcie korzystał z pomocy mechaników po kolizji z Pierre Gaslym. Był dublowany przez kolejnych kierowców, w tym także przez swojego partnera z Williamsa. Polak, który wraca do Formuły 1, ukończył GP Australii na 17. pozycji. Wygrał Fin Valtteri Bottas.


Kubica po raz 77. stanął na starcie wyścigu Formuły 1. Osiem lat temu jego karierę przetrwał tragiczny wypadek i uraz prawej ręki, która do dziś zresztą nie jest sprawna w stu procentach. W Melbourne sukcesem dla Williamsa było wyprzedzenie kogokolwiek. Ta sztuka nie udała się ani Polakowi, ani jego brytyjskiemu partnerowi. George Russel był 16., pozycję wyżej od Kubicy.

Były zawodnik BMW Sauber i Renault miał problemy zaraz po starcie. Kolizja z Pierre Gaslym skończyła się wizytą u mechaników. Trzeba było wymienić przednie skrzydło.

Jechałem na najtwardszej mieszance. Miałem sprawdzić, co się wydarzy w pierwszym zakręcie, jak się bolid będzie zachowywał. Odejście było dobre, ale po chwili już nie było przyczepności, dlatego wjechałem na tarkę, aby pojechać bezpiecznie po wewnętrznej. […] Pierre Gasly też został uderzony i zgarnął mi przednie skrzydło – mówił Kubica w rozmowie z Eleven Sports.

To nie był jednak koniec problemów technicznych Polaka. Kierowca Williamsa jechał z uszkodzoną tylną podłogą. Dodatkowo stracił jedno lusterko. Miał kłopot, by dostrzec dublujących go rywali. Sukcesem było ukończenie rywalizacji.

GP Australii padło ostatecznie łupem Valtteriego Bottasa. Fin objął prowadzenie zaraz po starcie. W pierwszy zakręt wszedł już przed swoim partnerem z Mercedesa Lewisem Hamiltonem. Wypracował kilka sekund przewagi. Dodatkowo uzyskał najlepszy czas jednego okrążenia, za co zgarnął dodatkowy punkt do klasyfikacji generalnej.

Na najniższym stopniu podium stanął Max Verstappen z Red Bulla, który wyprzedził obu kierowców Ferrari.

Wyścigu nie ukończyli Daniel Ricciardo z Renault, Carlos Sainz z McLarena oraz Romain Grosjean z Haasa.

Sport.RIRM

drukuj