
Klaudia Zwolińska mistrzynią świata w slalomie kajakowym w kategorii C-1!
Klaudia Zwolińska wywalczyła złoty medal w slalomie kajakowym w kategorii C-1 podczas mistrzostw świata odbywających się w australijskim Penrith. „Wiedziałam, że robię postępy w kanadyjce, ale nie aż tak” – mówi zawodniczka, która wystartuje jeszcze w piątek w swojej koronnej konkurencji.
W czwartek na torze pod Sydney rozpoczęło się poważne ściganie. Na ten dzień zaplanowano półfinały i finał w kategorii C-1. Wśród Polaków przepustki do kolejnego biegu uzyskali Kacper Sztuba i Klaudia Zwolińska. Pierwszy z naszych zawodników zanotował drugi czas kwalifikacji. Jak sam podkreślał, w Penrith czuje się doskonale. Również Zwolińska mówiła o coraz większej pewności w kategorii C-1, zapewniając, że kontroluje przejazd.
Na torze olimpijskim w Penrith bardzo mocno wiało. Warunki pogodowe były na tyle trudne, że organizatorzy zdecydowali się skrócić przerwę pomiędzy półfinałami a finałami, bowiem na popołudnie zapowiadano najgorszy wiatr. Podmuchy utrzymywały się jednak również przez całą długość półfinałów, więc kanadyjkarze mieli utrudnione zadanie.
Jako pierwszy o finał walczył Kacper Sztuba. I ze znacznie bardziej wymagającą trasą radził sobie znakomicie aż do końcówki biegu, gdzie stracił sporo czasu na jednej z bramek. Szybko się jednak pozbierał i ukończył swój start z 12. miejscem, ostatnim kwalifikującym się do finału. W rywalizacji pozostał jedynie Czech Adam Kral. Otrzymał on aż osiem punktów, dzięki czemu polski kanadyjkarz zameldował się w finale. Swoje zrobiła także Klaudia Zwolińska, która pojechała doskonale i półfinał zakończyła na drugiej pozycji z wielkimi nadziejami na wyścig medalowy.
Sztuba w finale pojechał znacznie lepiej, nie popełniał żadnych błędów. Startował jako pierwszy, a gdy wjechał na metę, bardzo się cieszył. Czuł, że oddał znakomity przejazd. I choć Polak zaprezentował się znakomicie, to poziom finału mistrzostw świata w Penrith był kosmiczny. Sztuba zajął ostatecznie szóste miejsce, co jest jego najlepszym wynikiem w mistrzostwach świata w karierze.
„Czuję ogromny niedosyt, bo nie tak wyobrażałem sobie ten finałowy przejazd. (…) Popłynąłem na najwyższym poziomie, ale to, co pokazali przeciwnicy, którzy wiosłują na prawą rękę, to był majstersztyk. Nie było z nimi dziś szans rywalizacji. Mieli znacznie łatwiej i stąd taka różnica. Dałem z siebie wszystko i szóste miejsce na świecie uważam za bardzo dobre. Chciałem jednak przypieczętować ten sezon medalem, a to mi się nie udało” – powiedział Kacper Sztuba.
Zwolińska wystartowała natomiast jako przedostatnia i pojechała fenomenalnie. Pewnie zwyciężyła z czasem aż o 4,39 sekundy lepszym od drugiej Alsu Minazovej, która startowała jako reprezentantka Indywidualnych Sportowców Neutralnych. To była deklasacja, a Polka od nieobecnej w zawodach Australijki Jessiki Fox odebrała złoty medal mistrzostw świata w C-1.
„Złotego medalu w kanadyjce się nie spodziewałam. Przyjechałam tu oczywiście walczyć o >>krążki<<, ale bardziej myślałam o K-1. (…) Wiedziałam, że robię postępy w kanadyjce, ale nie aż tak. W półfinale oddałam znakomity bieg i nie spodziewałam się, że jestem w stanie go powtórzyć, a co dopiero urwać kilka sekund. Nie wiem, co się teraz dzieje, to dla mnie jakiś szok!” – powiedziała Klaudia Zwolińska.
Radości z występu nie kryli również trenerzy Zwolińskiej.
„Medal był w zasięgu, tym bardziej, że z biegu na bieg się rozpędzaliśmy. Było wietrznie, więc musieliśmy wziąć na to poprawkę, ale na trasie Klaudia wchodziła na coraz wyższe obroty i w połowie sama zdecydowała, że jedzie po złoto. Jedyną zawodniczką, która mogła jej tutaj zagrozić, była Jessica Fox. Może szkoda, że jej nie było, bo Klaudia być może utarłaby jej nosa takim wynikiem?” – uśmiechał się Rafał Polaczyk.
Z kolei Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym, podkreślił, że już na treningach przejazdy Zwolińskiej w kanadyjce wyglądały naprawdę dobrze.
„Jest też medalistką mistrzostw Europy i igrzysk europejskich w kanadyjce, więc nie można powiedzieć, że to niespodzianka. (…) Jej przejazd był wybitny. W sporcie, gdzie rywalizujemy na cienkiej linii czasowej, sekunda może dać różnicę dziesięciu miejsc, Klaudia wygrywa o ponad cztery! Wielu trenerów i zawodników z zagranicy gratulowało tak fenomenalnego startu. Szkoda jedynie Kacpra, który też oddał znakomity bieg i patrząc na czas zapaliła mu się lampka, bo jego wynik dawał pierwsze miejsce w półfinale. Rywale pojechali jednak dość mocno, ale szóste miejsce w jego wykonaniu jest bardzo dobre. Po raz kolejny potwierdził, że jest w czołówce, bo w tym sezonie notował wszystkie finały na międzynarodowych imprezach, za co należą się wielkie brawa – zaznaczył Jakub Chojnowski.
Szansę na kolejny medal Klaudia Zwolińska będzie miała również w piątek, kiedy to wystartuje w swojej koronnej konkurencji.
„Jak ja teraz pojadę K-1? Przecież nie wypada mi popłynąć gorzej!” – stwierdziła złota medalistka z Penrith.
Polski Związek Kajakowy






