Formuła 1. GP Malezji – Pole position dla Hamiltona

Lewis Hamilton z Mercedesa zdobył pole position do niedzielnego wyścigu o GP Malezji. Drugi był Sebastian Vettel. Trzecie miejsce, rzutem na taśmę, zapewnił sobie Nico Rosberg.

GP Malezji jest drugą rundą Mistrzostw Świata Formuły 1 w sezonie 2014.

Brytyjczyk stanie jutro na pierwszym polu startowym po raz 33. w swojej karierze (wygrał 22 wyścigi), do tego startuje z numerem 44.

Jak zwykle w Malezji…

Z powodu obfitych opadów deszczu, sesja kwalifikacyjna rozpoczęła się z niemal godzinnym opóźnieniem. Właśnie w warunkach atmosferycznych eksperci upatrują przyczynę dobrego występu Sebastiana Vettela, który po GP Australii (wycofał się na trzecim okrążeniu, z powodu „braku mocy w bolidzie”), narzekał na wszystko. Zdarzyło mu się nawet wypowiedzieć angielskie czteroliterowe słowo na „F” w ocenie… dźwięku silnika.

Sobotnie kwalifikacje były trudne dla zespołów, ponieważ wcześniej nie testowali na tak wymagającym torze (nocą nad Sepang International Circuit przeszedł monsun). Wszyscy kierowcy bardzo szybko pojawili się na torze na oponach przejściowych. Meteorolodzy przestrzegali, że nad tor zbliża się kolejna ulewa. Mieli rację.

Zła pogoda nie przeszkodziła duetowi Mercedesa w osiągnieciu świetnych rezultatów. Po pierwszych pomiarowych okrążeniach mieli trzy sekundy przewagi nad trzecim kierowcą!

Szwed Marcus Ericsson rozbił swój bolid i tym samym zakończył rywalizację o awans do Q2. Powodem był zbyt szeroki wyjazd na pomalowaną tarkę i uderzenie w bandę. Sędziowie musieli przerwać sesję, by stewardzi posprzątali tor. Q1 nie została już wznowiona.

Do następnej części kwalifikacji nie awansowali: duety Marussi, Caterhama oraz Adrian Sutil i Pastor Maldonado.

Rosjanin kontra Alonso (znowu)

Druga część zaczęła się od walki kierowców o utrzymanie się na torze. Niektórzy z nich m.in. Valtteri Bottas, zdecydował założyć opony intermediate (przejściówki), ale to był błąd.

Do groźnego incydentu doszło pomiędzy Daniilem Kvyatem, a Fernando Alonso. Kiedy sędziowie postanowili przerwać Q1, bolidy zaczęły zjeżdżać do pit lane. W tym czasie Rosjanin postanowił wyprzedzić Hiszpana (przy czerwonej fladze nie wolno wyprzedzać) i doszło do kontaktu pomiędzy nimi. Kierowca Toro Rosso nie ucierpiał na swoim „niecodziennym” manewrze, ale za to, dwukrotny mistrz świata musiał zjechać do garażu. Mechanicy uporali się z zerwaną częścią mocującą koło do kadłuba. Zrobili to sprawnie, dzięki czemu „As Ferrari” mógł kontynuować rywalizację. Sędziowie będą jeszcze rozpatrywać tę sytuację.

Sesja powtórnie został wstrzymana. Po restarcie świetnie pojechał Sebastian Vettel, który udowodnił Mercedesowi, że nie wszystko jest już przesądzone i, że będzie walczył do końca o PP. Najlepszy rezultat wykręcił jednak Lewis Hamilton – 1:59.041.

Do ostatniej fazy nie awansowali: Romain Grosjean, Valtteri Bottas, Sergio Perez, Felipe Massa, Esteban Gutierrez i Daniil Kvyat.

McLaren ryzykuje, Hamilton pewny swego

Decydująca faza znów przebiegała pod dyktando niemieckiego zespołu. Lewis i Nico szybko wskoczyli na pierwsze miejsca, ale zaraz przedzielił ich Sebastian Vettel. Niezły czas Alonso, który dawał mu, na chwilę obecną, trzecie miejsce. Rosberg był czwarty, piąty Ricciardo i szósty Raikkonen. Ale to nie był koniec.

Cała czołówka zjechała na zmianę opon, by walczyć jeszcze o jak najlepszy rezultat. Niestety warunki na torze się nie poprawiały. Co więcej krótkotrwała absencja bolidów na torze spowodował, że zaczęły robić się na nim miejsca całkowicie wypełnione wodą. Po najechaniu na nie samochodem tworzy się tzw. aquaplaning, czy brak przyczepności, którego powodem są… kałuże.

McLaren zaryzykował dziś bardzo wiele. Początkowo wypuścił swoich kierowców na przejściówkach, po czym Magnussen musiał je zmienić na pełne deszczówki, a Button, wierząc w zapewnienia swojego inżyniera o poprawie pogody, zostawał na przejściówkach. Ostatecznie Duńczyk był ósmy, a Brytyjczyk dopiero dziesiąty.

Czołówce również nie udało się poprawić czasów. Wyjątek stanowi Nico Rosberg, który rzutem na taśmę, zapewnił sobie start do jutrzejszego wyścigu z trzeciego miejsca.

Pole position, po raz drugi w tym sezonie, wywalczył Lewis Hamilton.

Wyścig o… trzecie miejsce?!

Meteorolodzy nie zapowiadają na jutrzejszy dzień opadów deszczu. Zdecydowanym faworytem do zwycięstwa wydaję się być Mercedes, ale w sporcie dzieją się różne rzeczy, szczególnie w Formule 1. Jednak tempa wyścigowego nie da się oszukać.

Mercedesy wyglądają znakomicie i na pojedynczym okrążeniu i podczas symulacji wyścigu.

Dużo rozstrzygnie się na starcie, Hamilton musi uważać na Vettela, który bardzo dobrze wie jak startuję się z pierwszej linii (a szczególnie z pole position, których ma już 45!). Rosberg może być „czarnym koniem” tej rywalizacji. Obyśmy nie oglądali jutro rywalizacji o najniższy stopień podium, a na taką się zanosi.

Sport/RIRM  

drukuj