fot. PAP/Adam Warżawa

Ekstraklasa. Zwycięstwo Arki w Gdyni, Korona na łopatkach

Arka Gdynia po raz pierwszy od września ubiegłego roku wygrała na własnym stadionie. Gdynianie pokonali Koronę Kielce 4:1 (1:1). Tym samym zespół znad morza awansował do czołowej ósemki Lotto Ekstraklasy.


Gdynianie w ostatnich sześciu meczach na własnym stadionie wywalczyli zaledwie jeden punkt. Niska skuteczność przed własną publicznością nie powinna być jednak złym prognostykiem przed starciem z Koroną, która w wyjazdowych wojażach triumfowała po raz ostatni na początku listopada w Niecieczy.

Jako pierwsi realne zagrożenie stworzyli goście. Najpierw z około szesnastu metrów przymierzył Jacek Kiełb, a następnie na uderzenie głową zdecydował się Mateusz Możdżeń. W obu przypadkach obronną ręką wychodził Konrad Jałocha. W odpowiedzi z ostrego kąta strzelił Dominik Hofbauer, ale debiutujący w Ekstraklasie Milan Borjan przytomnie odbił futbolówkę.

W 29. minucie Piotr Grzelak sfaulował w polu karnym Mateusza Szwocha. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Marcus Da Silva. Po raz kolejny swoim kunsztem wykazał się jednak dzisiejszy debiutant – Borja – który uratował skórę kolegom. Kanadyjczyk skapitulował w 36. minucie, kiedy to oko w oko z golkiperem Korony stanął Dariusz Formella. 21-latek wykorzystał świetnie zagranie Przemysława Trytki i z zaledwie czterech metrów umieścił piłkę w siatce. Chwilę później było już 1:1. Po rzucie rożnym futbolówka odbiła się od jednego z defensorów miejscowych i trafiła pod nogi Iliana Micanskiego, który zdobył swoją drugą bramkę w drugim spotkaniu od powrotu do Polski.

Kwadrans po wznowieniu gry w sytuacji sam na sam z Borjanem znalazł się Marcus Da Silva. Brazylijczyk zwiódł bramkarza złocisto-krwistych, a ten zatrzymał go faulem. W efekcie arbiter po raz drugi wskazał na wapno. Tym razem odpowiedzialność wziął na siebie rozgrywający dobre zawody Mateusz Szwoch. Wychowanek gdyńskiego klubu lekkim, aczkolwiek precyzyjnym uderzeniem dał swojej drużynie prowadzenie. W 73. minucie szczęścia spróbował Rafał Grzelak. Lewy obrońca kieleckiego zespołu przymierzył płasko na długi słupek, ale futbolówkę odbił Konrad Jałocha.

Wynik, zaledwie trzy minuty po wejściu na boisko, podwyższył Rafał Siemaszko. Rezerwowy Arki z kilku metrów dopełnił formalności po zagraniu Formelli. Rezultat meczu w doliczonym czasie gry ustalił Dominik Hofbauer. Austriak wbił piłkę do pustej bramki po tym, jak Borjan odbił ją po uderzeniu Szwocha.

Arka Gdynia awansowała na 8. miejsce (29 punktów). Za cztery dni gdynianie zmierzą się w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Polski z Wigrami Suwałki. Kielczan czeka natomiast dopiero ligowe starcie z Górnikiem Łęczna (3 marca).

***

Arka Gdynia – Korona Kielce 4:1 (1:1)
Dariusz Formella 36’ Mateusz Szwoch 60’(k.) Rafał Siemaszko 79’ Dominik Hofbauer 90+2’ – Ilian Micanski 40’

Arka: Konrad Jałocha – Tadeusz Socha, Przemysław Stolc, Michał Marcjanik, Adam Marciniak – Dominik Hofbauer, Yannick Kakoko (69’ Antoni Łukasiewicz) – Marcus Da Silva (87’ Miroslav Bożok), Mateusz Szwoch, Dariusz Formella – Przemysław Trytko (76’ Rafał Siemaszko)

Korona: Milan Borjan – Bartosz Rymaniak, Radek Dejmek, Bartosz Kwiecień, Rafał Grzelak – Jacek Kiełb, Vanja Marković (70’ Marcin Cebula), Mateusz Możdżeń, Miguel Palanca (82’ Siergiej Pilipczuk) – Nabil Aankour (82’ Maciej Górski) – Ilian Micanski

Żółte kartki: Tadeusz Socha (Arka) oraz Milan Borjan (Korona)

Sport.RIRM

drukuj