Ekstraklasa. Zabrakło kropki nad „i”, Lechia remisuje z Zawiszą

Lechia Gdańsk, mimo zdecydowanej przewagi, nie zdołała pokonać przed własną publicznością ostatniego w tabeli Zawiszy. Bydgoszczanie wywieźli z PGE Areny bezbramkowy remis. Spotkanie nie porwało kibiców, a to za sprawą nieskuteczności – w ciągu 90 minut padły tylko trzy celne strzały na bramkę.


Podopieczni Jerzego Brzęczka na inaugurację rundy wiosennej pokonali u siebie Wisłę Kraków 1:0. Po licznych wzmocnieniach oraz kilku transferowych hitach gdańszczanie mieli prowadzić wyrównaną rywalizację z czołowymi drużynami polskiej Ekstraklasy. Zawisza przed tygodniem zremisował u siebie z Górnikiem Łęczna, co po fatalnej jesieni mogło napawać optymizmem.

Aktywny początek w wykonaniu gospodarzy zaowocował dogodną sytuacją już w 5. minucie. Uderzenie z woleja autorstwa Piotra Grzelczaka zatrzymał Grzegorz Sandomierski. Lechia dłużej utrzymywała się przy piłce, co nie przynosiło jednak efektu bramkowego. Sporadyczne wypady przyjezdnych na połowę przeciwnika kończyły się najczęściej niedokładnymi podaniami. Podobnie było w 20. minucie, gdy dośrodkowanie Alvarinho nie znalazło odbiorcy w szesnastce gdańszczan.

W kolejnej akcji piłkarze Mariusza Rumaka zaatakowali już dużo groźniej. Próbę Kamila Drygasa na rzut rożny wybił Mateusz Bąk. Miejscowi mogli odpowiedzieć fantastycznie. Mogli… bo zabrakło im szczęścia. Futbolówka po strzale Grzelczaka najpierw odbiła się od poprzeczki, później od pleców Sandomierskiego, a następnie zatrzymała się na murawie. Przy dopingu 15 – tysięcznej publiczności niewiele działo się do końca pierwszej połowy. Na półmetku tablica wyników wskazywała bezbramkowy remis.

Nową jakość na boisko miał wnieść Ariel Borysiuk, który zmienił występującego od pierwszego gwizdka Mateusza Możdżenia. Były zawodnik Legii dał o sobie znać w 51. minucie, gdy po jego uderzeniu ogromne problemy z interwencją miał Sandomierski. Okresy wyraźnej przewagi podopiecznych Jerzego Brzęczka sporadycznie przerywali ofensywni zawodnicy Zawiszy. W 73. minucie nikt nie zamknął centry Sebastiana Kamińskiego.

Lechiści w dalszym ciągu nie rezygnowali. Po doskonałym zagraniu Bruno Nazario oko w oko z golkiperem gości stanął Grzelczak. Próba lobu w jego wykonaniu okazała się jednak nieskuteczna, a piłka przeleciała nad poprzeczką. Chwilę później w podobnej sytuacji mógł znaleźć się Piotr Wiśniewski, ale zdaniem arbitra pomagał sobie ręką.

Gdańszczanie nie udokumentowali potężnej przewagi nad rywalem i musieli zadowolić się podziałem punktów z ostatnią drużyną w tabeli. Biało-zieloni są na 11. pozycji i do miejsca premiowanego grą w strefie mistrzowskiej tracą 4 punkty.

***

Lechia Gdańsk – Zawisza Bydgoszcz 0:0

Lechia: Mateusz Bąk – Grzegorz Wojtkowiak, Rafał Janicki, Mavroudis Bougaidis, Jakub Wawrzyniak – Daniel Łukasik, Mateusz Możdżeń (46’ Ariel Borysiuk) – Maciej Makuszewski, Sebastian Mila (81’ Piotr Wiśniewski), Piotr Grzelczak – Antonio Colak (75’ Bruno Nazario)

Zawisza: Grzegorz Sandomierski – Jakub Wójcicki, Luka Marić, Andre Micael, Sebastian Ziajka – Kamil Drygas, Iwan Majewskij – Cornel Predescu (59’ Giorgi Alawerdaszwili), Alvarinho (90+1’ Jakub Świerczok), Sebastian Kamiński (74’ Jakub Smektała) – Josip Barisić

Żółte kartki: Mavroudis Bougaidis (Lechia) oraz Sebastian Kamiński, Josip Barisić (Zawisza)

Tabela: [Ekstraklasa]

Sport.RIRM

drukuj