fot. PAP/Maciej Kulczyński

Ekstraklasa. Śląsk wypunktował Jagiellonię niczym bokser w ringu

W pierwszym sobotnim spotkaniu rozegranym w ramach 8. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy Śląsk Wrocław pokonał Jagiellonię Białystok 3:1. We Wrocławiu kibice byli świadkami ciekawego widowiska. W pierwszej połowie przeważali goście z Białegostoku. W drugiej jednak zdecydowanie skuteczniej zagrali miejscowi i to oni zgarnęli komplet punktów.


Śląsk JagielloniaWe Wrocławiu spotkały się dwie drużyny, które reprezentowały nas (niestety w czasie przeszłym) w tym roku w europejskich pucharach. W nich oczywiście zarówno Śląsk jak i Jagiellonia Białystok za długo nie pograły ale nasz Ekstraklasa to całkiem inna bajka o czy mogliśmy się przekonać podczas dzisiejszego pojedynku.

Od początku tych zawodów oglądaliśmy szybki mecz. To goście powinni objąć prowadzenie, kiedy w 14. min Fiodor Cernych w taki sposób zagrał do Łukasza Sekulskiego, że ten nie powinien mieć problemu z pokonaniem źle ustawionego Mariusza Pawełka … ale jednak miał taki problem. Podopieczni Michała Probierza atakowali szczególnie skrzydłami, a w obronie grali bardzo twardo na niewiele pozwalając miejscowym. Do końca pierwszej połowy świetną akcję przeprowadził Alvarinho, uderzał Cernych, próbowali też Konstantin Vassiljev z Piotrem Tomasikiem ale żadna z tych prób nie była na tyle dobra, by zakończyła się zdobyciem bramki.

Śląsk JagielloniaŚląsk Jagiellonia

Na początku drugiej połowy nie zanosiło się, aby obraz gry uległ jakiejś znaczącej zmianie. Goście z Białegostoku dalej posiadali przewagę i co rusz atakowali bramkę miejscowych.Tak było do 58. Min. Wówczas z rzutu  rożnego dośrodkował Peter Grajciar, a problemów z pokonaniem Bartłomieja Drągowskiego strzałem głową nie miał (specjalista w tej dziedzinie) Piotr Celeban.

Śląsk JagielloniaUskrzydleni tym niespodziewanym prowadzeniem gracze Tadeusza Pawłowskiego zaczęli grać z większym animuszem, co szybko przyniosło im wymierne korzyści. W 62. min gospodarze powiększyli swoje prowadzenie. Ponownie w roli głównej wystąpił Grajciar, który tak tak dograł futbolówkę w pole karne Jagielloni, że interweniujący tam Tomasik wbił piłkę do własnej bramki.

Goście nie ustawali w próbach zdobycia kontaktowej bramki. Szczególnie aktywni byli zmiennicy: Karol Mackiewicz i Piotr Grzelczak. W 83. min sztuka pokonania Pawełka udała się temu ostatniemu. Oczywiście asystował mu Mackiewicz. Kiedy wydawało się, że może gościom uda się jeszcze doprowadzić do remisu na bardzo mocny strzał sprzed linii pola karnego zdecydował się Kamil Biliński,który dosłownie chwilkę wcześniej pojawił się na placu gry. Jego kąśliwy strzał Drągowski zdołał jeszcze obronić ale wobec dobitki Toma Hateleya był już bez szans. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie.

***

Śląsk Wrocław Jagiellonia Białystok 3:1 (0:0)
Piotr Celeban 58′ Piotr Tomasik 62′(sam.) Tom Hateley 87′ – Piotr Grzelczak 83′

Śląsk: Mariusz Pawełek – Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Tomasz Hołota, Kamil Dankowski (46′ Krzysztof Ostrowski) – Peter Grajciar,  Adam Kokoszka, Marcel Gecov (80′ Tom Hateley), Krzysztof Danielewicz, Flavio Paixao – Jacek Kiełb (84′ Kamil Biliński)

Jagiellonia: Bartłomiej Drągowski – Filip Modelski, Sebastian Madera, Igors Tarasovs, Piotr Tomasik – Fiodor Cernych, Jacek Góralski, Rafał Grzyb, Konstantin Vassiljev (70′ Taras Romanczuk), Alvarinho (56′ Karol Mackiewicz) – Łukasz Sekulski (56′ Piotr Grzelczak)

Żółte kartki: Marcel Gecov, Adam Kokoszka, Piotr Celeban (Śląsk) oraz Piotr Tomasik (Jagiellonia)

Sport.RIRM

drukuj