fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Ekstraklasa. Kibice nie chcą już dłużej Smółki w Gdyni, Marciniak broni szkoleniowca

Dziewiąte ligowe spotkanie z rzędu bez wygranej zanotowała Arka Gdynia. Kibice mieli prawo być niezadowoleni po kolejnym braku zwycięstwa. Swoje zdenerwowanie skierowali w stronę trenera Zbigniewa Smółki. Piłkarze otrzymali od fanów wsparcie. – Ja jako zawodnik, który dostaje od trenera szansę i gra wszystkie mecze od deski do deski, jestem ostatnią osobą, która może narzekać na kogoś, kto daje mi chleb i wystawia mnie na boisku, bo summa summarum to ja i moi koledzy gramy na boisku – powiedział obrońca ekipy z Trójmiasta Adam Marciniak.


Wszyscy w Gdyni wiedzą, że dzieje się źle. Zamiast walki o czołową „ósemkę” – czas na walkę o utrzymanie się w lidze. Przewaga nad strefą spadkową wynosi już tylko dwa oczka.

– Uważam, że nieważne co byśmy teraz powiedzieli, to nie słowa, a czyny powinny przez nas przemawiać. Sytuacja jest taka, że walczymy o utrzymanie. Wszyscy – zarówno piłkarze, trenerzy i kibice – musimy być razem. Musimy robić wszystko, by ratować Ekstraklasę w Gdyni. Każdemu na tym zależy, zarówno piłkarzom, jak i kibicom. Nikt nie chce mieć spadku wpisanego w CV. Nikt nie chce być zapamiętany jako członek tej drużyny, która spadła. Spadek to jest katastrofa dla klubu, ale też dla piłkarzy i ich życia prywatnego. Wiążą się z tym odejścia, przeprowadzki, zmiany pracy, zmiany szkół dzieci. Dlatego jedyne, co mogę powiedzieć po tych pięciu meczach to to, że do samego końca będziemy robić wszystko, żeby w tej Ekstraklasie pozostać – wskazał Adam Marciniak.

Pełniący funkcję kapitana w meczu przeciwko Legii Adam Marciniak podszedł po meczu do kibiców, by z nimi porozmawiać.

– To była sprawa między nami a kibicami. Są z nami od samego początku i poprosiłem ich o to, żeby dalej byli z nami, bo tylko razem możemy uratować Ekstraklasę w Gdyni. Jestem przekonany, że jeśli trybuny z nami będą i będą pokazywać całej Polsce, że zawsze są z klubem, nawet mimo porażek, które nie przystoją, to jestem przekonany, że się utrzymamy – podkreślił obrońca Arki.

Fani gdyńskiego klubu okazali zawodnikom wsparcie i pokazali im, że będą z nimi w tym kryzysie. Skończyła się jednak cierpliwość co do trenera Zbigniewa Smółki. Adam Marciniak broni jednak szkoleniowca.

– Powiedziałem to do kibiców i powtórzę to jeszcze raz. Ja jako zawodnik, który dostaje od trenera szansę i gra wszystkie mecze od deski do deski, jestem ostatnią osobą, która może narzekać na kogoś, kto daje mi chleb i wystawia mnie na boisku, bo summa summarum to ja i moi koledzy gramy i zawsze błędów zaczynam szukać od siebie, a nie zasłaniam się za niczyimi plecami. Ja i dziesięciu innych chłopaków grało i my przegraliśmy – zaznaczył.

Gdynianie muszą znaleźć receptę na to, by w końcu zacząć punktować. W każdej kolejnej kolejce trzeba będzie bowiem uważać, by nie utknąć w strefie spadkowej.

– To już jest moment, że ani nam, ani kibicom piękne słowa nie są potrzebne. Przegraliśmy mecz i na tym dla mnie sprawa się kończy. Jedyną drogą jest trening i walka do samego końca – dodał.

Sport.RIRM

drukuj