fot. PAP/Maciej Kulczyński

Ekstraklasa. Gerard Badia bohaterem Piasta, siedem goli we Wrocławiu

Hattrick i asysta Gerarda Badii dały Piastowi Gliwice cenne w kontekście walki o utrzymanie trzy oczka. Hiszpan miał ogromny wkład w wyjazdowe zwycięstwo Piastunek nad Śląskiem Wrocław (4:3). Dzięki kompletowi punktów podopieczni Dariusza Wdowczyka opuścili strefę spadkową.


Po dwóch pierwszych kolejkach w nowym roku wydawać by się mogło, że Śląsk w końcu zacznie regularnie punktować. We Wrocławiu nie zmieniło się jednak zbyt wiele. Cztery oczka na powitanie piłkarskiej wiosny to jak na razie wszystko, na co było stać podopiecznych Jana Urbana. W dwóch ostatnich starciach piłkarze Śląska stracili aż sześć goli, strzelając zaledwie jednego. Wrocławianie mogli pocieszać się tym, że u ich dzisiejszego rywala było do tej pory jeszcze gorzej. Piast, od wznowienia rozgrywek, nie ugrał choćby punktu i znalazł się w strefie spadkowej z przewagą jednego oczka nad ostatnim Górnikiem Łęczna.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gości. Gerard Badia znalazł miejsce przed szesnastką i płaskim strzałem lewą nogą pokonał Lubosa Kamenara. Kolejne fragmenty meczu nie przyniosły zbyt wielu emocji. Śląsk potrafił zepchnąć rywali do defensywy, ale z jego przewagi nie wynikało realne zagrożenie. Jakuba Szmatułę nieco bardziej postraszył jedynie Kamil Dankowski, który zdecydował się na uderzenie z rzutu wolnego. W 34. minucie szczęścia szukał Stojan Vranjes. Bośniaka nie bez problemów zdołał zatrzymać Kamenar. Golkiper miejscowych „wypluł” piłkę, a całą sytuację wyjaśnił Piotr Celeban.

Zaledwie minutę po zmianie stron na listę strzelców wpisał się Uros Korun. Słoweniec skorzystał z bierności wrocławskich obrońców i skutecznie wykańczając centrę Gerarda Badii z rzutu wolnego. Dziesięć minut później straty zmniejszył Aleksandar Kovacević, który pokonał Jakuba Szmatułę uderzeniem z rzutu wolnego. Po zaledwie kilkudziesięciu sekundach drugie trafienie zanotował Badia. Zawodnik gości podciął futbolówkę nad wychodzącym Kamenarem, dzięki czemu Piastunki odzyskały dwubramkowe prowadzenie. Na ripostę miejscowych nie trzeba było czekać zbyt długo. Robert Pich wbiegł w pole karne rywali i płaskim strzałem z dziesięciu metrów zdobył kontaktowego gola.

W 71. minucie hat-tricka skompletował Badia. Piłkarz gliwickiego klubu, po szybkiej kontrze, trafił w okienko bramki strzeżonej przez Kamenara. Bramkarz ustawiony przy krótkim słupku, gdzie zmierzało uderzenie Hiszpana, mógł zachować się zdecydowanie lepiej. Kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry nadzieję w serca kibiców z Wrocławia ponownie wlał Robert Pich. Dwudziestośmiolatek celną główką zanotował swoją czwartą bramkę w tym sezonie. Gospodarze nie zdążyli jednak odrobić strat i po raz trzeci z rzędu zostali z pustymi rękoma. Po ostatnim gwizdku między zawodnikami obu drużyn doszło do przepychanki, po której arbiter pokazał czerwoną kartkę Łukaszowi Madejowi i Hebertowi.

Piast, dzięki zwycięstwu, awansował na czternaste miejsce w ligowej tabeli. Śląsk, z jednym oczkiem więcej od swojego dzisiejszego przeciwnika, plasuje się lokatę wyżej.

***

Śląsk Wrocław Piast Gliwice 3:4 (0:1)
Aleksandar Kovacević 56’ Robert Pich 58’ 87’ – Gerard Badia 7’ 56’ 71’ Uros Korun 47’

Śląsk: Lubos Kamenar – Mateusz Lewandowski, Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Kamil Dankowski – Joan Roman, Aleksandar Kovacević (76’ Ostoja Stjepanović), Łukasz Madej, Robert Pich – Ryota Morioka – Łukasz Zwoliński (72’ Kamil Biliński)

Piast: Jakub Szmatuła – Patrik Mraz (42’ Adam Mójta), Hebert, Uros Korun, Bartosz Szeliga – Martin Bukata (66’ Michał Masłowski), Marcin Pietrowski, Stojan Vranjes, Sasa Zivec (66’ Maciej Jankowski) – Gerard Badia, Michal Papadopulos

Żółte kartki: Mariusz Pawelec, Ryota Morioka (Śląsk) oraz Gerard Badia, Marcin Pietrowski (Piast)

Czerwone kartki: Łukasz Madej (Śląsk) oraz Hebert (Piast)

Sport.RIRM

drukuj