fot. PAP/Jan Dzban

Ekstraklasa. Bez goli w Gdyni, ale emocji nie brakowało

Bezbramkowym remisem zakończyło się starcie Arki z Koroną Kielce w spotkaniu wieńczącym 4. kolejkę Lotto Ekstraklasy. Mimo że żadnej ze stron nie udało się zdobyć gola, mecz stał na dobrym poziomie i mógł się podobać kibicom zgromadzonym na Stadionie Miejskim w Gdyni.


Obie drużyny udanie rozpoczęły nowy sezon. Arka w trzech dotychczasowych kolejkach nie poniosła bowiem porażki, w efekcie czego zajmowała wysoką piątą lokatę. Równie dobrze spisywała się Korona, która potrafiła zremisować na wyjeździe z Legią Warszawa (1:1), zaś przed tygodniem wygrała przed własną publicznością z Cracovią (4:2). Dzisiejszy pojedynek miał szczególny wymiar dla Leszka Ojrzyńskiego. Obecny szkoleniowiec zespołu z Gdyni prowadził złocisto-krwistych w latach 2011-2013, a w pierwszym roku pracy zakończył z klubem rozgrywki ligowe na historycznym piątym miejscu.

Początek spotkania mógł się podobać kilkutysięcznej publiczności. Nie brakowało ostrej walki na całej szerokości boiska i sytuacji strzeleckich z obu stron. Bliski szczęścia był między innymi Ruben Jurado, którego próbę z ośmiu metrów wybił sprzed linii bramkowej Shawn Barry. W odpowiedzi dwukrotnie świetnie między słupkami spisał się Pavels Steinbors, zatrzymując uderzenia Ivana Jukicia oraz Jakuba Żubrowskiego.

W dalszej fazie widowisko nie straciło na jakości. Akcje przenosiły się od jednego pola karnego do drugiego, brakowało jedynie precyzji i dokładności w kluczowych momentach. Tak jak choćby w 43. minucie, gdy Ken Kallaste, będąc w dogodnej pozycji do zdobycia gola, trafił tylko w boczną siatkę. Chwilę później główny arbiter zawodów, Tomasz Kwiatkowski, zaprosił obie ekipy na przerwę.

Po zmianie stron wciąż dominował ofensywny futbol. Podobnie jednak jak w pierwszej połowie, brakowało skuteczności zarówno pod bramką Pavelsa Steinborsa, jak i Zlatana Alomerovicia. W 58. minucie sposobu na golkipera rywali ponownie szukał Ken Kallaste, lecz znów bez efektu. Bardzo dobrą okazję miał również Elia Soriano, który tuż po wejściu na boisko z ławki rezerwowych uderzył głową wprost w instynktownie interweniującego bramkarza gospodarzy.

Do końcowego gwizdka sędziego żadna z drużyn nie potrafiła już wyprowadzić decydującego ciosu. Choć lepsze wrażenie, przynajmniej w drugiej części meczu, sprawiali podopieczni Gino Lettieriego, ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Z takiego wyniku nieco bardziej powinna być zadowolona Arka. Zespół Leszka Ojrzyńskiego z przebiegu gry nie zasługiwał na wygraną, a dodatkowo – od 83. minuty – musiał radzić sobie w osłabieniu po czerwonej kartce dla Grzegorza Piesio. Po czterech kolejkach zdobywcy Pucharu Polski wciąż pozostają bez ligowej porażki, plasując się na szóstym miejscu w tabeli. Korona natomiast zajmuje siódmą pozycję.

***

Arka Gdynia Korona Kielce 0:0

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Michał Marcjanik, Adam Danch, Marcin Warcholak – Dawid Sołdecki – Patryk Kun, Michał Nalepa (61’ Yannick Kakoko), Grzegorz Piesio, Alvaro Rey (46’ Adam Marciniak) – Ruben Jurado (73’ Rafał Siemaszko)

Korona: Zlatan Alomerović – Bartosz Rymaniak, Shawn Barry, Adnan Kovacević, Ken Kallaste – Jakub Żubrowski, Mateusz Możdżeń – Ivan Jukić (62’ Goran Cvijanović), Nabil Aankour (79’ Łukasz Kosakiewicz), Marcin Cebula – Maciej Górski (69’ Elia Soriano)

Żółte kartki: Grzegorz Piesio, Yannick Kakoko, Patryk Kun (Arka) oraz Nabil Aankour (Korona)

Czerwona kartka: Grzegorz Piesio 83’ (Arka)

Sport.RIRM

drukuj