Asymetria polskiego prawa

Komentarz ks. profesora Pawła Bortkiewicza do sprawy uniewinnienia anarchistów, którzy przerwali wykład o ideologii gender. Jak informuje „Głos Wielkopolski” pilska prokuratura uznała, że anarchiści nie złamali prawa, bo nie było odmowy opuszczenia sali na wyraźne i stanowczego wezwania osoby do tego uprawnionej. WIĘCEJ 

Moim zdaniem wyrok prokuratury jest bulwersujący, stwierdziła ona, że nie było odmowy opuszczenia sali. Jednak ta odmowa była wypowiedziana kilkakrotnie. To jest nagrane i udokumentowane. O opuszczenie sali apelował organizator spotkania – pan Adam Wize. Jako prawnik, wyjaśnił, że odmowa opuszczenia sali narusza tzw. mir domowy i może pociągnąć za sobą konsekwencje prawne.

Pragnę podkreślić, że również podczas prowadzenia wykładu prosiłem o spokój. Wataha genderbandy niestety nie opuściła sali, podczas prowadzenia natomiast ich zachowanie było bardzo agresywne. Dowodem był akt agresji – wykonany przez jednego z prowodyrów tej grupy. Człowiek, który wskoczył na katedrę, z której prowadziłem wykład. Nastąpiła też próba wyrwania mikrofonu. Nie ucierpiałem  w sposób bezpośredni dlatego, że zachowałem całkowitą bierność. Jestem jednak przekonany, że gdybym próbował powstrzymać tego człowieka narażony byłbym na agresywne działanie z jego strony na agresywne działania. Moim zdaniem nie są to jednak najistotniejsze kwestie.

Prokuratura w Pile, która prowadziła śledztwo, albo nie zechciała zapoznać się z materiałem dowodowym, albo zinterpretowała go w sposób dziwny dla przeciętnego obywatela. Być może prokuratura potrafi interpretować pewne oczywistości w sposób nieoczywisty.

Poważniejszą sprawą jest dysproporcja między wyrokiem w sprawie zakłócenia wykładu prof. Baumana, a incydentem, który miał miejsce podczas mojego wykładu. Przypomnę, że tamto zakłócenie polegało tylko na wykrzyczeniu krytycznych uwag pod adresem profesora. Nie było żadnego aktu fizycznego, zastosowania jakiejkolwiek próby przemocy czy groźby. Groźba przemocy była natomiast w moim przypadku.

Poza tym, uważam że oba przypadki różnią się w kwestii zasadniczej. Jest to również opinia komentatorów tamtych wydarzeń.  Pan prof. mjr Zygmunt Bauman był bowiem pracownikiem SB i ponosi moralną odpowiedzialność za swoje działania, dlatego uwagi wypowiedziane pod jego adresem były argumentowane prawdą historyczną. Natomiast obelżywe uwagi wykrzykiwane pod moim adresem nie miały żadnego pokrycia w rzeczywistości.

To wszystko rodzi pewne zastrzeżenia, czy komentarze, dotyczące symetrii a raczej asymetrii prawa w Polsce. Powiem szczerze, że nie jestem zaskoczony tym wyrokiem. Patrząc na sytuację prawno-polityczną w Polsce coraz częściej spotykamy się z takimi zdarzeniami, które bardzo mocno podważają naszą wiarę w to, że żyjemy w państwie prawa.

 

RIRM

drukuj