Myśląc Ojczyzna

Audio MP3
Pobierz

Szczęść Boże!

Bez większej przesady można powiedzieć, że prawo w Polsce przeżywa okres swego upadku, nawet nie kryzysu, a właśnie upadku. Tradycje, jeszcze przedwojenne i dorobek nauk prawnych zostały ostatecznie zarzucone wraz z przyłączeniem się Polski do organizacji Unii Europejskiej. Stopniowo, wraz z nawałnicą regulacji unijnych, chaotycznych, niejasnych, posługujących się nowomową, pojęciami niejasnymi, bezsensownymi, polskie nazwy, pojęcia i instytucje prawne zastępowane są jakimiś językowymi hybrydami i potworkami.

Psucie prawa dotyczy nie tylko siatki terminologicznej. Psucie i ośmieszanie roli prawa dotyczy również jego treści i funkcji. Główną, tradycyjną funkcją prawa jest jego funkcja porządkująca, wyjaśniająca. Aby te funkcje prawo mogło spełniać musi być sformułowany jasno, precyzyjnie. Nie może mylić, nie może wprowadzać w błąd, nie może stwarzać prawnych zasadzek. Jeśli przepis mówi np., że praca ludzka znajduje się pod ochroną państwa, to muszą być przewidziane też takie inne rozwiązania prawne, które będą rzeczywiście tę pracę chroniły.

Prawo już w okresie PRL-u w latach 1945-1989 posługiwało się językiem własnej, ideologicznej nowomowy. Konstytucja oraz ówczesne szczegółowe przepisy prawa opisywały rzeczywistość, która nie istniała, mówiły językiem fałszującym tę rzeczywistość. Najbardziej radosnymi, wprowadzającymi samą szczęśliwość i raj na ziemi były sformułowania i język np. prawa i konstytucji kubańskiej, koreańskiej czy sowieckiej, ale także ideologicznej konstytucji polskiej okresu PRL-u z 1952 r.

Wydawało się, że po 1989 r. prawo w Polsce, w tym Konstytucja służyć będzie prawdzie, będzie mobilizacją i realnym punktem odniesienia dla organizacji państwa, że będzie odzwierciedleniem jego rzeczywistego ustroju. Konstytucja z 1997 r. przygotowana już pod przyszłe członkostwo Polski w Unii Europejskiej, zawarła jednak w swej streści regulacje ze sobą wzajemnie sprzeczne. Jedne z nich afirmują bowiem niepodległość i suwerenność Państwa Polskiego. Podkreślają nadrzędną rolę Narodu Polskiego, jako najwyższego suwerena w Państwie Polskim itp. Ale z drugiej strony Konstytucja zawiera przepisy pozwalające władzom na pozbywanie się przez Polskę suwerenności, pozwalają na poddanie Polski decyzjom ośrodków zagranicznych, zewnętrznych, bez zastrzeżenia przy tym co do charakteru tych zagranicznych struktur, którym Polska swą suwerenność oddaje.

Wewnętrznie sprzeczne postanowienia obecnej polskiej Konstytucji sprawiły, że silniejsze okazały się elementy auto likwidacji Państwa Polskiego przez polskie organy władzy na rzecz innych państw. Wewnętrzna sprzeczność polskiej Konstytucji doprowadziła do sytuacji, iż w skutek wyprowadzenia przez polskie władze kompetencji państwa poza jego granice, do centrów organizacji międzynarodowych, a głównie UE, konstytucyjne postanowienia o suwerenności Polski, polskiego Narodu stały się fikcją. Przepisy Konstytucji w tych sprawach w większości stały się martwe.

Czytając kolejne postanowienia polskiej Konstytucji ze smutkiem przekonujemy się, że postanowienia te charakteryzujące ustrój Państwa Polskiego nie są już prawdziwe. Bo czy prawdą jest, że władze polskie „strzegą tożsamości Narodu polskiego zakorzenionych w chrześcijańskim dziedzictwie”, jak nakazuje art. 5 Konstytucji? Każdy chyba widzi, że nie, a przeciwnie, obecne władze od wielu lat walczą, przemilczają, odcinają się od naszych tradycji systematycznie niszcząc naszą narodową kulturę, obyczajowość, wiarę i Kościół Katolicki.

Czy rzeczywiście, jak nakazuje art. 1 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli? Nie jest, gdyż Polska została zawłaszczona we wszystkich swych obszarach przez układ rządzący, szczególnie PO, które przy tym bez zgody Polaków, przy ich sprzeciwie rozprzedaje dalej dobra również naturalne, jak lasy, złoża miedzi okradając nas wszystkich z dóbr narodowych, których nikomu sprzedawać nie wolno! Nigdy! Jest to własność całego Narodu, jest to ojcowizna. Jest to również własność przyszłych pokoleń.

Czy Polska jest obecnie państwem urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, jak nakazuje art. 2 Konstytucji? Pod rządami obecnego układu wielokrotnie przekonywaliśmy się boleśnie o rządach niesprawiedliwości, gdy zapędza się nas, jak niewolników do pracy do 67 roku życia, gdy sądy, jak za czasów komunistycznych, wydają bardzo często bardzo niesprawiedliwe wyroki, gdy pozbawia się osoby niepełnosprawne możliwości pracy, a ich opiekunów i tak symbolicznych środków za opiekę nad swymi chorymi.

Czy prawdziwe jest jeszcze stwierdzenie art. 4 Konstytucji, który mówi, że władza zwierzchnia w RP należy do Narodu i że Naród sprawuje władzę przez swych przedstawicieli lub bezpośrednio? Ta podstawowa dla każdej demokracji reguła nie jest już prawdziwa od czasu akcesji Polski do UE, bo sensem istnienia UE jest właśnie systematyczne przejmowanie od państw członkowskich ich suwerennych kompetencji. Tzn. kompetencji narodowych, kompetencji narodów tych państw, kompetencji suwerenów. W Polsce ok 90% wszystkich decyzji gospodarczych, ale i większość w innych obszarach, polskie władze kolejnymi traktatami oddały już do Brukseli i Polacy nie są już suwerenem we własnym kraju. Suwerenem w Polsce są władze UE, które podejmują w sprawach wewnątrz Polski już wszystkie istotne decyzje.

Kilka dni temu Komisja Europejska zakazała władzom Gdyni budowy, a w zasadzie tylko rozbudowy, lokalnego lotniska, budowanego lokalnymi siłami samorządów, samorządowców, które to lokalne lotnisko miało ułatwić rozwój terenów wokół Gdyni. I kto jest w Polsce suwerenem?! Polacy, polskie samorządy czy przedstawiciele UE? A Polacy, jak wszystkie badania pokazują, cieszą się, że są pod unijnym kierownictwem we własnym kraju i na najdrobniejszą inwestycję muszą mieć zgodę jakiś unijnych urzędników, a faktycznie równych lobby niemieckich, francuskich, holenderskich czy innych działających za unijnym parawanem.

Analiza wielu kolejnych fundamentalnych przepisów Konstytucji pokazuje, że jest to akt martwy, że praktyka polska jest zupełnie inna niż to przewidywała Konstytucja. Że niepostrzeżenie oddano nasz kraj pod rządy Niemców, Francuzów czy Włochów. Konstytucja z 1997 r. nie uchroniła nas od utraty suwerenności, przeciwnie otworzyła szeroko drzwi dla wyzbywania się jej. Twórcy obecnej Konstytucji ponoszą odpowiedzialność za umożliwienie tego niebezpiecznego i niestety niezakończonego jeszcze procesu. Szczęść Boże!

drukuj