Wierni powinni stać murem za kapłanami

Duchowni, wierni świeccy, przedstawiciele archidiecezji przemyskiej, diecezji rzeszowskiej i diecezji sandomierskiej uczestniczyli dzisiaj w uroczystościach pierwszej rocznicy śmierci ks. abp. Ignacego Tokarczuka, które odbyły się dzisiaj w Przemyślu.

Uroczystej Mszy św. w przemyskiej archikatedrze przewodniczył metropolita przemyski ks. abp Józef Michalik. Mszę św. koncelebrowali ks. bp Adam Szal oraz ks. bp Stanisław Jamrozek. Homilię wygłosił ks. prałat Zbigniew Suchy, redaktor naczelny przemyskiej edycji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Przypominając sylwetkę i dokonania zmarłego przed rokiem arcybiskupa, podkreślił, że był on pasterzem, który znał zapach swoich owiec, owiec wówczas opuszczonych poprzez brak świątyń i pasterzy, którzy w tych trudnych czasach mogliby wskazywać im właściwą drogę do Boga.

Był niczym Mojżesz

Nawiązując do herbu biskupiego i programu, jaki na progu swej drogi biskupiej w Przemyślu wyznaczył sobie ks. abp Tokarczuk – Dekalogu, zaznaczył, że niczym Mojżesz XX wieku zderzył się z rzeczywistością, w której główne role odgrywali komuniści – zwolennicy złotego cielca.

– Nawoływał do nawrócenia, a katedra i miejsca, w których przemawiał do ludzi, były licznie obsadzane przez Służbę Bezpieczeństwa, a jego słowa nagrywano, rozsyłano po różnych instytucjach protesty, żądając nawet ustąpienia arcybiskupa. A jednak nie ustąpił – mówił kaznodzieja.

Podkreślił, że ks. abp Tokarczuk był wszędzie tam, gdzie był potrzebny, wskazując drogę, wsłuchując się w problemy ludzi, którym ówczesny system komunistyczny pokazywał drogę donikąd, robiąc wszystko, aby odciągnąć ludzi od wiary katolickiej. Trafnie też przewidział, że system komunistyczny zbliża się ku kresowi. Kaznodzieja zaznaczył, że ks. abp Tokarczuk był silny siłą wspólnoty.

– To dawało nam siły do tego, aby z entuzjazmem, do którego dzisiaj wzywa Ojciec Święty Franciszek, realizować Ewangelię. Była to Ewangelią swoista, znaczona materialnymi śladami (świątyniami) w kilkuset punktach naszej diecezji – mówił ks. Suchy. To wszystko sprawiało, że ludzie integrowali się i solidaryzowali ze sobą i ze swoimi kapłanami.

– Dlatego w jednym z ostatnich swoich wystąpień w czasie jubileuszu bardzo dziękował kapłanom, ale też dziękował ludziom świeckim za to, że nie opuszczali swoich pasterzy i kapłanów. Mówił: „Wszyscy są zobowiązani do moralnej odpowiedzialności za swój dom, za rodzinę. Trzeba sobie zdawać sprawę, że droga, którą pokazują niektórzy politycy, to bezdroża. Ona się już kończy. Żąda się odpowiedzialności od wszystkich. Biskupi, księża mają przewodzić, ale nie wolno zostawiać ich samych” – cytował słowa ks. abp. Tokarczuka ks. Zbigniew Suchy, podkreślając, że jest to swoisty testament księdza arcybiskupa, jakże aktualny również dzisiaj.

Rodzina u źródeł Kościoła żywego

Czasy, w których Kościołem przemyskim kierował ks. abp Tokarczuk, były ciężkie, ale dzisiejsze są także pełne zagrożeń. Kaznodzieja przypomniał, że dawniej siłą pasterzy byli ludzie, którzy kroczyli za nimi. Dzisiaj, jak zaznaczył, przybywa „cielców”, za którymi często podążają ludzie zasiadający w niedzielę  w kościelnych ławach.

Przypominając dokonania zmarłego arcypasterza, także w dziedzinie budowy kościołów, ks. Suchy cytował jego słowa, które często powtarzał podczas święcenia nowych świątyń: „Zbudowaliście kościół materialny. Teraz przed wami zadanie trudniejsze: Macie zbudować Kościół żywy”. – I to jest w pierwszą rocznicę śmierci abp. Tokarczuka, w uroczystość Świętej Rodziny, wielkie dla nas zadanie – akcentował ks. Suchy.

Wskazał, że pierwszym miejscem Ewangelizacji, gdzie powinno się zacząć budowanie żywego Kościoła, jest rodzina, a w dalszej kolejności stowarzyszenia i wspólnoty religijne.

Bądźmy czujni wobec zagrożeń

Kaznodzieja wskazał też na wielkie zagrożenie, jakie płynie dzisiaj ze strony ideologii gender, w obliczu ekspansji, wobec której milczą nawet zazwyczaj bardzo aktywni i aroganccy politycy.

– Bądźmy czujni – apelował ks. Suchy. – Ich spolegliwość znaczy, że chcą wepchnąć się do naszych rodzin i zdemolować je – przestrzegał. Przypomniał, że odmiennie niż dzisiaj za czasów abp. Tokarczuka ludzie byli aktywni, byli gotowi pójść za swoim pasterzem.

– Zobaczmy, jak trudna jest sytuacja pasterza dzisiaj. Owce nie chcą iść za nim. Owce dzisiaj chciałyby, aby pasterz szedł z tyłu i nasłuchiwał, jak one wyobrażają sobie swój subiektywny Kościół – zaznaczył ks. Suchy, wskazując, że nie tędy droga.

Przypomniał też o fali ataków medialnych na przewodniczącego KEP ks. abp. Józefa Michalika i o tym, jak niewiele osób, zważając na liczbę diecezjan, składając podpis, wyraziło swoje poparcie dla metropolity przemyskiego. – Nie chcemy iść za pasterzami. Dlatego trzeba nam dzisiaj wstać jak Józef (…) i szukać inspiracji u Boga – podkreślił ks. Suchy, nawiązując do dzisiejszego przekazu ewangelicznego.

– „Macie budować żywy Kościół”. To słowa, które jak mantrę powtarzał abp Tokarczuk. Czy budujemy dzisiaj żywy Kościół…? – pytał kaznodzieja. – Zbudowaliśmy wiele świątyń, budujemy je nadal, jesteśmy z tego dumni. Zróbmy wszystko w zbliżającym się nowym roku, abyśmy mogli w dniu jubileuszu 50-lecia kapłaństwa naszego metropolity złożyć mu świadectwo, że budujemy także żywe Kościoły – zaapelował ks. Zbigniew Suchy.

W uroczystości z okazji 1. rocznicy śmierci ks. abp. Tokarczuka uczestniczyli także przedstawiciele kolejarskiej „Solidarności” z pocztem sztandarowym, a także młodzież z Technikum nr 8 im. ks. abp. Ignacego Tokarczuka w Przemyślu ze sztandarem.

Mariusz Kamieniecki

drukuj