Autorstwa Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=25069912

Ks. B. Bartołd: Coraz więcej osób odwiedza grób bł. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

12 września 2021 roku w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie odbyła się beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego i Matki Elżbiety Róży Czackiej. Mijają właśnie cztery miesiące od tamtego uroczystego wydarzenia.

Dokładnie cztery miesiące temu Kościół katolicki zyskał dwoje nowych błogosławionych: ks. kard. Stefana Wyszyńskiego oraz matkę Elżbietę Różę Czacką. Eucharystię koncelebrowało ponad 600 księży, 80 biskupów z Polski m.in. przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, ks. abp Stanisław Gądecki; prymas Polski, ks. abp Wojciech Polak oraz metropolita warszawski, ks. kard. Kazimierz Nycz. 12 września 2021 roku we Mszy świętej beatyfikacyjnej wzięli udział także biskupi z zagranicy, tysiące wiernych. Przybyły również delegacje z różnych stron Polski i świata.

– Ks. kard. Stefan Wyszyński był pasterzem, który opiekował się i troszczył o innych. Traktowaliśmy go jak ojca, do którego przychodziło się po radę i potrzebną wiedzę. On udzielał nam wsparcia z ojcowską czułością – mówił ks. prał. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie, gdzie spoczywają doczesne szczątki Prymasa Tysiąclecia, w rozmowie z Family News Service.

fot. Family News Service

Ks. kard. Stefan Wyszyński, jak wspomniał ks. prał. Bogdan Bartołd, był dla ludzi autorytetem. Warto wspomnieć, że duchowny należy do ostatniego rocznika alumnów Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie, który był przyjęty przez Prymasa Tysiąclecia.

– Ks. kard. Stefan Wyszyński był dla nas uosobieniem ojca. W nim ujawniały się dwie postawy: jedna z nich pełna była majestatu oraz dostojeństwa, druga zaś ojcowskiej miłości i troski – podkreślił ks. prał. Bogdan Bartołd.

W parafii archikatedralnej św. Jana Chrzciciela znajduje się kaplica z doczesnymi szczątkami Prymasa Tysiąclecia. Nad sarkofagiem widnieje płyta ukazująca historię jego życia od seminarium po walkę w oddziałach powstańczych i wreszcie spotkanie z Karolem Wojtyłą podczas ingresu papieskiego. Stoi też świecznik, gdzie ludzie zapalają świece będące symbolem modlitwy i obecności.

fot. Family News Service

– Pojawienie się świec to inicjatywa wiernych, którzy nawiedzali grób ks. kard. Stefana Wyszyńskiego i to jeszcze przed jego beatyfikacją. Są one widocznym znakiem tego, że w tym miejscu jest obecny ktoś, na kogo zawsze możemy liczyć. Jestem już czternasty rok proboszczem w archikatedrze i nie zdarzyło się, aby przy świeczniku nie było żadnej zapalonej świecy – tłumaczył proboszcz parafii archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Coraz więcej osób odwiedza kaplicę Prymasa Tysiąclecia. Pojawiają się też grupy pielgrzymkowe. W każdy wtorek w świątyni sprawowana jest Msza święta w intencjach wiernych, a 28. dnia miesiąca odbywa się dziękczynienie za dar beatyfikacji ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

fot. Family News Service

Ks. prał. Bogdan Bartołd zwrócił uwagę, że owoce beatyfikacji już są ogromne.

– Są ludzie, którzy po wielu latach przystępują do sakramentu pokuty i tłumaczą, że dzięki przeżyciu beatyfikacji zdecydowali się na pojednanie z Bogiem. Mówią o problemach rodzinnych, małżeńskich, które zaczęły się rozwiązywać dzięki wstawiennictwu bł. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Świadectwa wskazują, że jego kult jest nadal żywy – mówił kapłan.

Duchowny zapewnił, że już od września w archikatedrze będą odprawiane Msze święte o dar kanonizacji Prymasa Tysiąclecia.

– Jestem przekonany, że bł. ks. kard. Stefan Wyszyński może być patronem czasów współczesnych, ale i każdego z nas. Pan Bóg daje nam świadka wiary, abyśmy za jego przykładem z nadzieją patrzyli w przyszłość. Prymas żył w trudnych czasach komunizmu i wielkiego zniewolenia, kiedy ludzie wierzący nie mieli prawa głosu, byli szykanowani, a on wskazywał kierunek, był kimś, na kogo można było liczyć. W dzisiejszym świecie, gdzie panuje niepewność, cierpienie, pandemia, potrzeba nam takiego wstawiennictwa. Mając takiego orędownika, możemy się za jego przyczyną modlić i wierzyć w to, że to on będzie się za nami wstawiał do Boga – podsumował ks. prał. Bogdan Bartołd.

Family News Service/radiomaryja.pl

drukuj