fot. Małgorzata Pabis

Homilia ks. kard. Stanisława Dziwisza wygłoszona podczas 15. Dnia Papieskiego w Krakowie

W centrum jego życia stanął Jezus Chrystus, i tak już było do końca. Wszyscy byliśmy tego świadkami. Miłość do Jezusa przyjęła w jego życiu kształt służby Kościołowi (…) – mówił w homilii wygłoszonej dziś w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie metropolita krakowski ks. kard. Stanisław Dziwisz.

Bracia i Siostry!

1. Co to za mądrość, którą natchniony autor starotestamentalnej Księgi ceni wyżej „nad zdrowie i piękność”, „nad berła i trony”? Co to za mądrość, wobec której „wszystko złoto jest garścią piasku, a srebro przy niej ma wartość błota” (por. Mdr 7, 8-10)? Co to za mądrość, która jest najcenniejszym skarbem, dla którego warto żyć i dla którego warto wszystko poświęcić?

Tą mądrością, tym skarbem jest sam Bóg. Tą mądrością i tym skarbem jest miłość. W życiu, wcześniej czy później, stajemy wobec fundamentalnego wyboru: co chcemy postawić w centrum naszej egzystencji? Dla kogo chcemy żyć, cierpieć i pracować? Kto lub co może zaspokoić najgłębsze pragnienie naszego serca? Odpowiedź podsuwa nam apostoł Paweł: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana” (Rz 14, 7-8). Prawdziwą więc mądrością nie jest egoizm, zamknięcie się w sobie, gromadzenie bez miary dóbr tego świata. Prawdziwą mądrością jest życie w miłości, uczynienie ze swego życia daru dla bliźnich i ostatecznie dla Boga. To jest najszlachetniejszy kruszec, cenniejszy od srebra, złota, drogich kamieni i wszystkich bogactw świata. Taką lekcję daje nam dziś słowo Boże.

2. O słowie Bożym mówi nam autor Listu do Hebrajczyków: „Żywe jest słowo Boże, skuteczniejsze i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4, 12). To bardzo mocne stwierdzenia. Czy mamy takie doświadczenie słowa Bożego? Czy mamy odwagę opuścić zakamarki naszego serca, zrezygnować z fałszywego poczucia spokoju i bezpieczeństwa, by otworzyć się na przyjęcie i działanie słowa Bożego w naszych sercach? Czy mamy odwagę poddać się osądowi słowa Bożego?

Ono może nas zaniepokoić. Ono może zrodzić w nas wyrzuty sumienia. Ono może zburzyć zamek, w którym się okopaliśmy, uciekając przed Bogiem, przed prawdą, przed sprawiedliwością, przed solidarnością z innymi. Ale słowo Boże nie zabija, nie niszczy życia. Ono budzi z duchowego letargu, oczyszcza, wyprowadza z ciemności. Ono – jak mówi Psalmista – jest „pochodnią dla naszych stóp i światłem na naszych ścieżkach” (por. Ps 119, 105) . Słowo Boże przywraca nam wolność i prowadzi do życia w prawdzie i miłości.

3. O mądrym życiu mówi nam dzisiejsza Ewangelia. Pada w niej bardzo ważne pytanie, skierowane przez młodego człowieka do Jezusa: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Mk 10, 17). Mistrz z Nazaretu wskazuje na przykazania, na ich zachowywanie, bo to są fundamentalne znaki na drodze prowadzącej do życia wiecznego. Ale w sercu młodego człowiek drzemie pragnienie większego dobra, większej miłości. Dlatego usłyszał: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną” (Mk 10, 21). To spotkanie i ta rozmowa młodzieńca z Jezusem skończyła się niepowodzeniem. Na przeszkodzie do realizacji projektu pójścia za fascynującym Nauczycielem stanęła majętność. Młody człowiek „spochmurniał […] i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości” (Mk 10, 22).

Jezus oczekiwał od swoich uczniów, by byli gotowi zostawić wszystko, nawet swoich najbliższych. Oczekiwał od nich hojności serca, ale w zamian obiecywał stokroć więcej, choć paradoksalnie „wśród prześladowań”, a przede wszystkim obiecywał życie wieczne. Bo tylko On miał i ma słowa życia wiecznego. Tylko On mógł i może zaspokoić najgłębsze pragnienie ludzkiego serca – pragnienie życia na wieki z Bogiem w Jego królestwie miłości.

4. Snując dziś w świetle słowa Bożego refleksję nad mądrością życia człowieka, spontanicznie myślimy o patronie Dnia Papieskiego – o Janie Pawle II. Młody Karol Wojtyła wzrastał w wierze w rodzinnej parafii wadowickiej, a potem w Krakowie. On dyskretnie wypowiada się o swym życiu duchowym, ale nie ulega wątpliwości, że od młodych lat prowadził dialog z Chrystusem o projekcie swego życia. Przekonuje nas o tym pasjonujący List do młodych, jaki Jan Paweł II napisał w 1985 roku z okazji Międzynarodowego Roku Młodzieży. Osnową tego Listu jest właśnie rozmowa Jezusa z młodzieńcem z dzisiejszej Ewangelii. Jan Paweł II przemawiał do młodych, czerpiąc z osobistego doświadczenia. Pisał do nich: „Pragnę wam wszystkim zawierzyć tę wspaniałą pracę, jaka łączy się z rozpoznawaniem życiowego powołania każdego i każdej z was wobec Boga. Jest to praca pasjonująca. Fascynujący trud wewnętrzny. W trudzie tym rozwija się i rośnie wasze człowieczeństwo, wasza młoda osobowość uzyskuje wewnętrzną dojrzałość. Zakorzeniacie się w tym, kim każda i każdy z was jest, aby stawać się tym, kim ma się stać: dla siebie — dla ludzi — dla Boga” (List do młodych, 31 III 1985, n. 9).

Karol Wojtyła stawał się przede wszystkim dla Boga. Jemu powierzył swoje młode życie, swoje marzenia i nadzieje. W centrum jego życia stanął Jezus Chrystus, i tak już było do końca. Wszyscy byliśmy tego świadkami. Miłość do Jezusa przyjęła w jego życiu kształt służby Kościołowi, w którym obarczany był coraz większą odpowiedzialnością, aż do tej największej, przyjętej po wyborze na Stolicę św. Piotra.

Karol Wojtyła stawał się dla ludzi, bo taka jest logika chrześcijańskiego powołania. Jezus mówi do każdej i każdego z nas: Pójdź za Mną. Jeżeli odpowiemy na to zaproszenie, zostajemy dopuszczeni do wspólnoty życia z Jezusem. Utożsamiamy się z Nim i z Jego misją, a On posyła nas do innych. Posyła nas jako swoich uczniów i świadków, byśmy głosili słowem i życiem Jego Ewangelię. Taką wielką przygodę pójścia za Chrystusem przeżył Jan Paweł II. Bóg posłużył się jego nieprzeciętnymi zaletami umysłu i serca, by stał się pasterzem i przewodnikiem na drogach wiary dla milionów chrześcijan na całym świecie.

Jan Paweł II znał słowa Jezusa o ziemskich bogactwach z dzisiejszej Ewangelii. Żył ubogo, choć mógł mieć wiele, i był to jego świadomy wybór. Niewiele, a właściwie nic nie zostawił z dóbr materialnych. Ponieważ sam żył ubogo, był wiarygodny mówiąc i powtarzając, że ważniejsze jest być niż mieć. Takim ideałem żył i taki ideał proponował.

5. Święty Jan Paweł II został obdarzony wieloma tytułami, związanymi z jego ogromnym wkładem w różne obszary życia i duszpasterstwa Kościoła. Jest nazywany Papieżem Bożego Miłosierdzia, ponieważ podjął głoszone przez św. Siostrę Faustynę orędzie Miłosierdzia i przybliżył je całemu Kościołowi. Jest nazywany Papieżem młodych, bo na szczeblu całego Kościoła ustanowił duszpasterstwo młodych, którego dojrzałym wyrazem są Światowe Dni Młodzieży. Jan Paweł II jest Papieżem rodziny. To również hasło tegorocznego Dnia Papieskiego.

Rodzina znajduje się obecnie w centrum duszpasterskiej uwagi Kościoła. Rodzina jest niezastąpionym dobrem dla każdego człowieka. Dziecko przychodzi na świat w rodzinie i dzięki miłości swoich rodziców i bliskich ma zapewnione warunki do wzrastania nie tylko fizycznego, ale i psychicznego i duchowego. Rodzina jest pierwszą szkołą miłości i wiary. W ostatnich dziesięcioleciach doczekaliśmy się wspaniałych osiągnięć techniki. Jesteśmy świadkami wielkich zwycięstw człowieka w czynieniu sobie ziemi poddaną, zgodnie z zamysłem Stwórcy. Ale jednocześnie bardzo wiele rodzin przeżywa poważny kryzys. Małżeństwo mężczyzny i kobiety próbuje się zastąpić związkami partnerskimi. Zacierana jest różnica między płciami. Ślubowana przy ołtarza miłość i dozgonna wierność nie wytrzymuje próby czasu. Człowiek z wyrafinowaną techniką wkroczył w święty obszar poczęcia nowego życia, nowego człowieka. Niejednokrotnie zagrożone jest życie najbardziej bezbronne, bo nienarodzone. Oto niektóre z problemów i wyzwań towarzyszących współczesnym rodzinom.

W tej sytuacji potrzebna jest mobilizacja całego Kościoła i wszystkich ludzi dobrej woli, abyśmy chronili wspólne dobro, któremu na imię zdrowa, normalna rodzina, abyśmy nie zagubili w naszej cywilizacji to, co najważniejsze. Otaczamy gorąco modlitwą Synod Biskupów, który w tych dniach obraduje nad powołaniem i misją rodziny w Kościele i w świecie współczesnym. W epoce zamieszania, czasem spektakularnych parad i protestów, czekamy na jasny, mądry głos Kościoła.

6. Dzień Papieski łączy się szczęśliwie ze szlachetnym Dziełem Nowego Tysiąclecia, wspierającym edukację młodych Polek i Polaków, najczęściej wywodzących się z wielodzietnych rodzin i małych miejscowości. Jak przypomnieli nam Biskupi w ubiegłym tygodniu, dwa i pół tysiąca młodych korzysta z tej oferty. W ten sposób przybywa naszej Ojczyźnie zastęp ludzi wykształconych, którzy będą w przyszłości służyć społeczeństwu swoją kompetencją i postawą. Dlatego wesprzyjmy dzisiaj to dzieło modlitwą i hojną ofiarą. To najlepsza inwestycja, jaką możemy dokonać – inwestycja w człowieka, w jego przyszłość.

Powierzmy wszystkie sprawy i pragnienia dobremu Bogu. Prośmy o orędownictwie w niebie Matkę Chrystusa, zwaną Stolicą Mądrości. Prośmy o wstawiennictwo z wysoka świętego Jana Pawła II. Uczmy się od niego, jak mądrze żyć, jak kochać i służyć, jak stawać się świętymi.

Amen.

RIRM

 

drukuj