
fot. https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/krzyz-z-biblia-i-swieca-na-starym-debowym-drewnianym-stole_5508041.htm#fromView=search&page=1&position=37&uuid=85d27d46-f2d8-49ae-8f24-b58ace7dc850&query=biblia+%C5%9Bwieca
Ewangelia na Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych
Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: «Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego». Po tych słowach wyzionął ducha. A był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia niewiasty poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień zastały odsunięty od grobu. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężów w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał».
Łk 23, 44-46.50.52-53; 24, 1-6a
Słowa Hioba przywołują rzeczywistość, której poddani są wszyscy ludzie na ziemi. Sam Chrystus Pan i Jego Najświętsza Matka uczestniczyli w tej rzeczywistości. Wyrażają ją znane nam wszystkim słowa: „Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się…” (Prefacja o zmarłych).
Tej zmienności życia doświadczamy od momentu naszego poczęcia, choć tak naprawdę dopiero w wieku dojrzałym uświadamiamy sobie jej wagę – i zazwyczaj zaczyna nas ona uwierać swoją nieodwołalnością oraz nieodwracalnością.
Przemijanie.
Początkowo wcale nam ono nie przeszkadza. Chciałoby się nawet powiedzieć, że przeciwnie – gdy jesteśmy młodzi, nastoletni, chcielibyśmy jak najszybciej wkroczyć w świat dorosłych, uniezależnić się od rodziców, rozpocząć własne życie. W tych pierwszych latach upływ czasu oznacza bowiem poszerzanie się perspektywy naszego życia. Potrafimy coraz więcej, możemy coraz więcej, chcemy coraz więcej.
I tak to trwa przez wiele lat, aż w końcu dostrzegamy, że horyzont życia zaczyna się kurczyć. Słabną nasze siły, pamięć, wzrok. Przechodzimy na emeryturę i – przynajmniej niektórzy – pytają: „Czy ja w ogóle jestem jeszcze potrzebny?”. Stopniowo perspektywa życia się zawęża – najpierw do naszego miasta, potem do domu, wreszcie do pokoju, z którego coraz trudniej wyjść samemu, aż w końcu do łóżka, z którego zabierze nas śmierć… I perspektywa życia na ziemi się zamyka.
Czasem dzieje się to nagle, gdy w żaden sposób nie jesteśmy na to przygotowani – na drodze, w wypadku, na ulicy, w wyniku zawału serca czy innej niespodziewanej przyczyny. Jakby ktoś nagle zgasił światło. A wszystko to, za czym goniliśmy, co musieliśmy załatwić, wypada nam z rąk. I świat się wcale nie kończy – dalej radzi sobie doskonale, ale już bez nas.
I to naprawdę tylko tyle? Czy to wszystko?
To jest pierwsze pytanie, które rodzi się w sercu w takim dniu – gdy stajemy nad mogiłami naszych bliskich, wspominając ich życie. Wielu z nas wtedy dotyka myśl: któregoś dnia ja… Po raz ostatni przyniosą moje ciało do kościoła, a potem złożą je w mogile. Co po mnie zostanie? Jaki jest sens wszystkich moich wysiłków, kariery, bogacenia się, skoro i tak wszystko skończy się w grobie?
Bo „życie zmienia się…”, lecz zaraz dopowiadamy drugą część tego zdania: „ale się nie kończy!” (Prefacja o zmarłych). Słowo Boże, które przed chwilą odczytaliśmy, mówi jednoznacznie: „Wybawca mój żyje!” (Hi 19,25). Chrystus również umarł, ale zmartwychwstał. I – jak dodaje św. Paweł – „stał się pierworodnym spośród umarłych” (por. Kol 1,18). To oznacza, że i my zmartwychwstaniemy w Nim; że ponownie spotkamy naszych bliskich i nie będzie już więcej rozstań.
Chrystus obiecał nam wieczność, obiecał życie, które się nie kończy. Obiecał, że śmierć nie będzie mieć ostatniego słowa – i swoim zmartwychwstaniem dowiódł prawdziwości swoich słów.
Trzeba tylko Mu uwierzyć. Gdy Mu zaufamy, nic nie będzie w stanie ograniczyć perspektywy naszego życia – ani starość, ani cierpienie, ani sama śmierć. W wierze bowiem nasza perspektywa pozostaje otwarta na wieczność.
o. Jacek Dembek CSsR



