Chciałbym umieć Go naśladować

Z JE ks. abp. Mieczysławem Mokrzyckim, metropolitą lwowskim,
wieloletnim sekretarzem bł. Jana Pawła II, rozmawia Małgorzata Bochenek

Obchodząc 7. rocznicę śmierci bł. Jana Pawła II, wkraczamy w tegoroczny
Wielki Tydzień. Także ostatnie dni Jego życia mocno związały się z obchodami
tajemnicy paschalnej Chrystusa, aż po Święto Miłosierdzia…

– Gdy Kościół śpiewał radosne "Alleluja", Bóg zechciał, aby Jan Paweł II jeszcze
raz przeżył Triduum Paschalne, ale już poprzez swoje umieranie. Papież poszedł
śladami Chrystusa. W czwartek po Wielkanocy był z Jezusem w Wieczerniku, w
piątek cierpiał na Golgocie, a kiedy po Nieszporach liturgicznie rozpoczęła się
już Niedziela Bożego Miłosierdzia, stanął u bram Zmartwychwstania w Domu Ojca.
Jan Paweł II, przeżywając jakby powtórnie Wielki Tydzień, zwrócił oczy całego
świata na tajemnicę Odkupienia. Przyciskając krzyż do swego serca w swój ostatni
Wielki Piątek, pokazał nam, jak wielką miłością obdarzył nas Bóg poprzez śmierć
swojego Syna. Na krzyżu dokonało się odkupienie człowieka, tej prawdy nikt i nic
nie zmieni. Ojciec Święty w ostatnich godzinach swego życia uczył nas, że krzyż
powinniśmy przyjmować całym sercem. Ci, którzy lekceważą krzyż, nie mogą być
uczniami Chrystusa, choćby siebie tak nazywali. Niestety, coraz częściej także w
Polsce Jana Pawła II dochodzi do aktów lekceważenia, profanacji czy agresji
wobec znaku krzyża. W czasie Wielkiego Tygodnia, w czasie Triduum Paschalnego,
które przed nami, wspomnienie umierania Jana Pawła II z krzyżem powinno
przyczyniać się do poruszenia naszych serc. Za tym poruszeniem jednocześnie
powinna pójść przemiana życia. I nie mogą to być tylko słowa, za nimi muszą iść
czyny, konsekwencja w chrześcijańskim życiu każdego z nas. Trzeba zawsze
odważnie stawać po stronie prawdy, demaskować wszelkie kłamstwa w człowieku i
jego przeznaczeniu chcące go oderwać od Boga. Tego nas uczył Jan Paweł II.

Zapewne ostatnie chwile życia Ojca Świętego przywołują wiele wspomnień.
Co szczególnie Ksiądz Arcybiskup zapamiętał?

– Wprost przejmujący był wielki spokój, który towarzyszył Papieżowi w Jego
przejściu do Domu Ojca. Niezwykłe było świadectwo Jego wiary, wielkiego zaufania
i zawierzenia Bożej Opatrzności. Ów spokój w tej przejmującej, przepełnionej
ciszą chwili był niezwykle wymowny. Ojciec Święty umierał, tak jakby był to
kolejny moment Jego życia, choć był świadomy, że nadchodzi kres ziemskiej
pielgrzymki. Ten wyjątkowy spokój odzwierciedlają słowa Jana Pawła II
wypowiedziane na łożu śmierci: "Pozwólcie mi odejść do Boga". Nie bał się tego
momentu, wręcz go oczekiwał. Chciał iść do Domu Ojca, któremu służył całe życie,
do którego przyciągał ławice ludzkich dusz. To Jego zawierzenie, ufność, Boży
pokój, miały i nadal mają dla mnie wyjątkowe znaczenie. To wielkie świadectwo
dla nas. Jeżeli my będziemy zawsze blisko Boga, będziemy Mu ufali, to nie
będziemy się obawiać śmierci. Będziemy wiedzieć, że po Wielkim Piątku nadchodzi
Zmartwychwstanie. Z tym przekonaniem umierał Jan Paweł II. On nas uczy wierności
aż po krzyż.

2 kwietnia o godzinie 21.37 na placu św. Piotra w Rzymie trwały na
modlitwie setki tysięcy ludzi, najliczniej zgromadziła się młodzież. O czym
przede wszystkim nie mogą zapominać ci, do których Papież Polak powiedział na
łożu śmierci: "Szukałem was, a wy teraz przyszliście do mnie"?

– Jan Paweł II zawsze apelował do młodych: "Musicie od siebie wymagać, choćby
inni od was nie wymagali". Ojciec Święty pragnął, a to Jego pragnienie
kontynuuje dziś Benedykt XVI, aby młodych wychowywać do życia z Chrystusem.
Uczył ich, jak budować królestwo niebieskie na ziemi. Papież widział w nich
wiosnę Kościoła, nadzieję dla świata. Uczył miłości do drugiego człowieka,
wskazywał im te największe wartości, które niesie Chrystus. Jan Paweł II chciał,
aby rady ewangeliczne formowały ich życie, chciał, aby byli ludźmi szczęśliwymi,
ludźmi pokoju. Jego pragnieniem było zachowanie piękna duszy młodzieńczej,
chciał ochronić młodych ludzi przed niebezpiecznymi drogami proponowanymi i
promowanymi przez dzisiejszy świat. To był prawdziwy ich przyjaciel i o tym nie
powinni zapominać. Nie chciał, aby szli oni na łatwiznę pozornej wolności, ale
aby byli ludźmi mężnymi, stojącymi na straży Ewangelii. Otwarte pozostaje
pytanie, jak młodzież Jana Pawła II realizuje powierzone jej zadania. Niestety,
także w Polsce jest bardzo wiele osób, które choć słuchały głosu Ojca Świętego,
to nie usłyszały nauki, którą głosił. Dlatego też każdy z nas, patrząc na
świadectwo Papieża Polaka, wsłuchując się w Jego nauczanie, powinien pamiętać o
zdaniu z Listu do Hebrajczyków: "Pamiętajcie o swoich przełożonych, którzy
głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich
wiarę".

Na jakich płaszczyznach szczególnie Ekscelencja stara się realizować
dziedzictwo Jana Pawła II?

– Trudno jest się oceniać, czy potrafię naśladować Ojca Świętego… Chciałbym
umieć Go naśladować. Moim pragnieniem, które staram się realizować, jest
naśladowanie tego mojego wielkiego Nauczyciela i Wychowawcy w pracy
duszpasterskiej. Chcę być z wszystkimi wiernymi, biskupią posługą pragnę
ogarniać wszystkie stany Kościoła, być blisko ludzi w parafiach, diecezjach,
które na Ukrainie należą do metropolii mi powierzonej. Chcę również być z ludźmi
w innych krajach, a w sposób szczególny w Polsce. Przez cały czas mam świadomość
zobowiązania wobec Ojca Świętego. Muszę dziękować za niezasłużony dar bycia przy
Nim przez dziewięć lat. Staram się być wszędzie, spotykać się z ludźmi, którzy
mnie zapraszają dlatego, ponieważ chcą słuchać o Janie Pawle II. Spłacam dług
wdzięczności wobec Papieża, który zechciał, abym był Jego drugim sekretarzem.

Czy czuje Ksiądz Arcybiskup opiekę i wsparcie bł. Jana Pawła II?
– Jako młody biskup zostałem posłany do pięknej archidiecezji i metropolii
lwowskiej. Jednak sytuacja Kościoła na Ukrainie jest bardzo trudna. Jest wiele
wyzwań, ciągle jest to Kościół odradzający się i duchowo, i pod względem
struktur, a wszystko to, niestety, dokonuje się bez przychylności władz
lokalnych. Dlatego wciąż proszę o pomoc za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II o
potrzebne łaski, o potrzebne siły do sprostania wielu trudnym zadaniom. Ojciec
Święty ufał Bogu bezgranicznie i ze spokojem realizował swoją posługę. Dziś
pomaga mi w wierze, nadziei i miłości realizować moją pracę duszpasterską.

Czy Ekscelencja zastanawia się czasem, jak w danej sytuacji postąpiłby
Ojciec Święty?

– Tak. A gdy przychodzą chwile zwątpienia, czy może nawet niezadowolenia, to
przypominam sobie, że Papież też nie zawsze był wysłuchany, nie zawsze był
zrozumiany. Ale On szedł dalej i nigdy się nie poddawał. To mnie umacnia.

Jan Paweł II po beatyfikacji jest obecny wśród nas jako błogosławiony,
będąc pośrednikiem między nami a Bogiem. Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia rozwój
kultu Papieża Polaka?

– O tym, że Ojciec Święty pozostaje nie tylko w pamięci, ale i w sercach ludzi,
świadczą wciąż ustawiające się do Jego grobu kolejki pątników, którzy w tym
miejscu chcą poprosić czy podziękować za otrzymane łaski. Do mnie też docierają
liczne prośby o modlitwę za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II. Wiele osób prosi
o Jego relikwie. Ojciec Święty żyje w nas. Myślimy o Nim wiedzeni nakazem serca.
Bardzo dużo osób, czerpiąc z Jego wzoru, pragnie stawać się świętymi, być
wiernymi swojemu powołaniu czy też odkrywać je w zgodzie z wolą Bożą. W naszym
kulcie Papieża kryje się prośba, abyśmy mogli stawać się lepszymi, a także
błaganie, aby dzięki Jego wstawiennictwu i Bożemu błogosławieństwu lepsi stawali
się nasi rodacy, Ojczyzna, świat. Jan Paweł II wciąż do nas mówi: Otwórzcie
drzwi Chrystusowi, wypływając na głębię.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj