fot. pixabay.com

Związkowcy z łódzkich wodociągów obawiają się zwolnień i podwyżek cen wody

Zbyt duże koszty dzierżawy sieci wodno-kanalizacyjnej mogą spowodować masowe zwolnienia w łódzkiej spółce Zakład Wodociągów i Kanalizacji, a także podwyżki cen wody w mieście – mówili związkowcy ze ZWiK w Łodzi.

Jak przekazali przedstawiciele związków zawodowych, ZWiK ma kłopoty finansowe, bo płaci innemu miejskiemu podmiotowi – Łódzkiej Spółce Infrastrukturalnej. Chodzi o korzystanie z sieci wodociągowo-kanalizacyjnej, którą administruje ŁSI.

„Czynsz dzierżawny i podatek to jest 38 proc. kosztów ZWiK, które nie leżą po stronie przedsiębiorstwa” – podkreśliła Urszula Wojtynek z jednego ze związków zawodowych w ZWIK.

Porównała to do budżetu domowego.

„To tak jakby ktoś zabierał blisko 40 proc. zarobków” – zaznaczyła.

Pod koniec ub. roku ZWiK w Łodzi po raz pierwszy w historii – jak twierdzą związkowcy – zanotował stratę. Było to 6 mln złotych. Pracownicy zakładu obawiają się masowych zwolnień z powodu przekazywania ŁSI kolejnych kwot za dzierżawę sieci wodno-kanalizacyjnej.

W poniedziałkowej konferencji związkowców ZWiK wzięli udział prawicowi politycy, którzy krytykowali zarządzanie spółką przez władze miasta wywodzące się z PO i SLD.

„Stanowczo sprzeciwiamy się łupieżczej polityce prezydent Hanny Zdanowskiej i jej ekipy wobec łódzkich wodociągów” – podkreślił Radosław Marzec, przewodniczący miejskiego klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.

„Związki zawodowe w zakładzie mają rację praktycznie we wszystkich aspektach sporu z władzami miasta” – dodał.

„Związkowcy obawiają się redukcji etatów. Prezes ZWiK Jacek Kaczorowski mówił przecież mediom, że redukcja może objąć 10 proc. załogi, czyli ponad 100 osób” – zaznaczył Piotr Cieplucha, prezes łódzkich struktur Solidarnej Polski.

Jego zdaniem czynsz dzierżawny płacony przez ZWiK Łódzkiej Spółce Infrastrukturalnej „to dorodny kąsek dla lokalnych polityków, którzy chcą sięgnąć podwójnie do kieszeni łodzian poprzez próby podwyżek cen wody i ściąganie haraczy z samej spółki”.

Jacek Kaczorowski mówił w lokalnych mediach, że teraz w zakładzie pracuje prawie 1000 osób, a po przejściu na emeryturę części pracowników, zatrudnionych w spółce będzie ok. 900 osób. Jak dodał nie wyklucza się, że 70 osobom mającym w ZWiK umowy cywilnoprawne nie zostaną one przedłużone.

„W tej sprawie niepokoi fakt ograniczania dostępu do informacji stronie społecznej” – argumentował Marcin Buchali, doradca wojewody łódzkiego.

„Służby wojewody będą się bacznie przyglądać działaniom miasta. Zwłaszcza że chodzi tu o dobro mieszkańców i ich bezpieczeństwo” – dodał.

ZWiK próbował podnieść ceny wody w Łodzi, ale – jak przypomnieli związkowcy – nie doszło do tego z powodu interwencji państwowego przedsiębiorstwa Wody Polskie.

Przedstawiciele władz miasta nie skomentowali na razie poniedziałkowych wypowiedzi związkowców i polityków PiS oraz Solidarnej Polski.

PAP

drukuj