Zlokalizowano poszukiwanego górnika

Po ponad trzech godzinach prowadzonej 850 m pod ziemią akcji ratownicy zlokalizowali zasypanego skałami stropowymi górnika z rudzkiej kopalni Wujek-Śląsk. Nie ma z nim kontaktu.

Nie wiadomo, czy żyje. „Ratownicy dostrzegli w rumowisku rękę poszkodowanego. Jednak wydostanie pracownika spod skał może jeszcze potrwać. Prace muszą być wykonywane bardzo ostrożnie, zarówno z uwagi na poszkodowanego, jak i bezpieczeństwo ratowników” – powiedział PAP rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW), do którego należy kopalnia, Wojciech Jaros.

Akcja jest prowadzona w trudnych warunkach, ponieważ skały stropowe w tym rejonie nadal grożą oberwaniem. Aby wydostać zasypanego górnika, ratownicy muszą zabezpieczać strop specjalnymi umocnieniami. W akcji, oprócz kopalnianych zastępów ratowniczych, uczestniczy także tzw. pogotowie zawałowe ze stacji ratownictwa górniczego: centralnej i okręgowej w Bytomiu. Zasypany górnik to doświadczony pracownik – przodowy ściany i kombajnista – zatrudniony w górnictwie od 25 lat. Do wypadku doszło w środę ok. godz. 5.35.

Skały stropowe zawaliły się na odcinku około pięciu metrów. Górnik przebywał w tym rejonie wraz z dwoma innymi pracownikami. Nie odnieśli oni obrażeń. Nie byli jednak w stanie samodzielnie wydobyć kolegi spod przygniatających go skał. Prawdopodobnie w chodniku trwały prace likwidacyjne, czyli tzw. rabowanie obudowy chodnika. W ostatnich miesiącach – na co zwracał uwagę nadzór górniczy – często dochodziło do wypadków przy tego typu pracach.

We wtorek w Rudzie Śląskiej obchodzono trzecią rocznicę innego wypadku w tej samej kopalni. 18 września 2009 r. w wyniku zapłonu i wybuchu metanu zginęło tam 20 górników, a 37 zostało rannych. Od początku roku do środy w polskim górnictwie zginęło 23 górników, w tym 18 w kopalniach węgla kamiennego. Pięciu z nich pracowało w kopalniach Katowickiego Holdingu Węglowego.

Do poprzedniego śmiertelnego wypadku w górnictwie doszło w należącej do tej spółki katowickiej kopalni Murcki-Staszic. Zginął tam 43-letni górnik uderzony bryłami węgla, które nagle oderwały się od stropu. Środowy wypadek w kopalni Wujek-Śląsk jest drugim w tym roku w tym zakładzie. 12 maja 765 m pod ziemią zginął tam 37-letni elektromonter, który został dociśnięty do metalowego do stojaka przez ciągnik podziemnej kolejki.

 

PAP

drukuj