PAP/Mateusz Marek

Zjednoczona Prawica będzie kontynuować realizację programu wyborczego nawet z opozycyjnym prezydentem

Będziemy kontynuowali realizację programu wyborczego nawet z opozycyjnym prezydentem – mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Jednocześnie szef partii rządzącej zaapelował do Zjednoczonej Prawicy i jej zwolenników o większą mobilizację w trakcie kampanii. Opozycja nie zamierza ułatwiać reform partii rządzącej.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński jest przekonany, że  prezydent Andrzej Duda ma duże szanse na reelekcję. Jest jednak pewien warunek.

„Cała Zjednoczona Prawica, również nasi sympatycy, muszą twardo walczyć do ostatniej minuty kampanii. Dokładnie tak, jak to było pięć lat temu” – powiedział Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”.

Do większego zaangażowania się posłów w kampanię prezes PiS zachęcał na wyjazdowym posiedzeniu klubu w podwarszawskiej Jachrance. W spotkaniu uczestniczył także prezydent Andrzej Duda. Według doniesień medialnych, Jarosław Kaczyński miał skrytykować dotychczasowy przebieg kampanii prezydenckiej. Jeszcze na początku tygodnia sondaż wyborczy dawał Andrzejowi Dudzie 42 proc. poparcia. O 5 proc. mniej niż przed miesiącem.

Zmiany w sondażach to naturalny bieg kampanii – dodał senator partii Jan Maria Jackowski.

– Pojawili się inni kandydaci, którzy jednak prowadzą kampanię, to nie jest tak, że nie prowadzą, to następuje spłaszczenie słupków sondażowych. To jest tendencja naturalna i należy się spodziewać w najbliższych dwóch, trzech tygodniach dalszego spłaszczania – mówił polityk.

Najpoważniejsza rywalka urzędującego prezydenta – Małgorzata Kidawa-Błońska – ma 22 proc. poparcia. Według prof. Zdzisława Winnickiego z Uniwersytetu Wrocławskiego, kampania Andrzeja Dudy jest dobrze prowadzona. Problemem jest struktura sztabu wyborczego.

– Nie widać jednolitego kierownictwa sztabu tej kampanii. Mianowicie, rozłożenie kampanii pomiędzy kilka osób może spowodować zapóźnienia, albo nawet jakieś tarcia wewnętrzne – ocenił profesor.

Teraz do sztabu wyborczego Andrzeja Dudy dołączyć ma poseł Solidarnej Polski Jan Kanthak, były rzecznik ministra sprawiedliwości. W sztabie odpowiadać ma za kontakty z mediami. Mocnym elementem kampanii prezydenta Dudy są jego spotkania z Polakami.

W środę w Garwolinie setki osób nie zmieściło się do sali, w której odbywało się spotkanie.

– Przyszedłem wam podziękować, ogromnie jestem za to wdzięczy – mówił szef państwa polskiego do zgromadzonych.

Prezes PiS liczy się z tym, że opozycja może bardziej zmobilizować swój  elektorat i dlatego rozważa różne scenariusze w nadchodzących wyborach prezydenckich.

„Zjednoczona Prawica ma najmocniejszy od lat mandat wyborczy do sprawowania władzy. Będziemy kontynuowali realizację programu wyborczego nawet z opozycyjnym prezydentem. Nie ma na pewno mowy o żadnych przyspieszonych wyborach. Mamy stabilną większość w Sejmie i nic tego nie zmieni. Można rządzić przy prezydencie z konkurencyjnej opcji politycznej” – zaznaczył prezes PiS.

Jak zauważył Jarosław Kaczyński, takie rządzenie będzie trudne. Rzecznik sztabu wyborczego Adam Bielan wskazał zwłaszcza na kandydatkę Platformy.

– Kompetencje w naszym ustroju prezydenta są dużo większe niż kompetencje Senatu, więc prezydent może znacznie bardziej utrudniać pracę rządu. Gdyby pani Małgorzata Kidawa-Błońska został prezydentem, z całą pewnością czeka nas 3,5 roku brutalnej wojny na górze – podkreślił rzecznik sztabu wyborczego prezydenta.

Takim zarzutom zaprzeczył poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki.

– Pani prezydent Kidawa-Błońska będzie prezydentem łagodzący obyczaje, a nie nakręcającym konflikty, więc ja bym nie spodziewał się tu wojny na szczycie. Uważam, że będzie ktoś patrzył PiS-owi na ręce i słusznie –  wskazał.

Ułatwiać rządzenia PiS-owi nie będzie chciał kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego – zaznaczył poseł Marek Sawicki.

– Jeśli PiS będzie rzeczywiście chciało reformować państwo, to w Kosiniaku-Kamyszu będzie miało sprzymierzeńca. Natomiast, jeśli będzie chciało doprowadzić do destrukcji państwa – to z pewnością nie – powiedział polityk.

Jak zauważył politolog Marcin Drewa, tak zwana kohabitacja, czyli sprawowanie rządów przy prezydencie z opcji przeciwnej – w polskiej polityce miała już miejsce.

– Premierem był Donald Tusk, a prezydentem śp. Lech Kaczyński. Wtedy były konflikty, wtedy było utrudnianie ze strony Donalda Tuska. Myślę, że Polacy boją się tego ewentualnego dwugłosu w sprawach np. polityki zagranicznej – akcentował ekspert.   

TV Trwam News

drukuj