Zbuntowana Hiszpania

Gumowych kul i pałek użyła w nocy z czwartku na piątek hiszpańska policja w celu rozpędzenia uczestników wielkiej antyrządowej demonstracji w Madrycie. Manifestacja w stolicy była częścią olbrzymich, wielomilionowych protestów, które wybuchły w całej Hiszpanii przeciwko przyjętemu tego dnia przez parlament najsurowszemu planowi oszczędnościowemu w historii kraju.

Do starć doszło na leżącym w centrum stolicy Hiszpanii placu Puerta del Sol, gdy – jak twierdzą służby porządkowe – tłum próbował przełamać barierki i kordon dzielący go od gmachu parlamentu oraz podpalał kosze na śmieci ustawione wokół budynku. Do akcji ruszyli uzbrojeni w pałki i gumowe kule policjanci. Jak podaje BBC News, co najmniej 6 osób zostało rannych. Policja aresztowała też przynajmniej siedem osób.
Wcześniej ulicami Madrytu przeszedł pokojowy marsz protestacyjny z udziałem reprezentantów niemal wszystkich grup zawodowych i społecznych, do którego wezwały dwie największe hiszpańskie centrale związkowe – CCOO i UGT. Jak wynika z informacji związków zawodowych, wzięło w nim udział około 100 tys. osób, demonstrowali oni pod hasłem: „Chcą zrujnować kraj. Musimy im przeszkodzić. Nas jest więcej”. Na czele protestu szli ubrani na czarno strażacy, a tuż za nimi maszerowali również ubrani na czarno policjanci z trzech związków zawodowych zrzeszających mundurowych, z którymi na początku solidaryzowali się ich koledzy na służbie obstawiający pochód, zdejmując kaski. Do protestujących przedstawicieli wszystkich grup zawodowych przyłączyli się również pracownicy Pałacu Moncloa, czyli siedziby hiszpańskiego rządu. Wspólnie z pozostałymi protestowali przeciw przyjętemu tego dnia przez parlament najsurowszemu planowi oszczędnościowemu w historii kraju, który liderzy centrali związkowych określili mianem „rabunku” i „największego zamachu na hiszpańską demokrację”. Jak bowiem podkreślili, podniesienie podatków i jednoczesne obniżenie pensji powiększy biedę i bezrobocie, a w konsekwencji opóźni gospodarcze ożywienie kraju.
Równolegle antyrządowe protesty odbywały się także w pozostałych 80 największych miastach Hiszpanii, a zapoczątkowała je manifestacja w Barcelonie pod hasłem: „Nie zamilkniemy. Brońmy własnych praw”. We wszystkich miastach uczestnicy protestów nawoływali do zorganizowania strajku generalnego i ostrzegali, że ich cierpliwość dobiega końca. „Bezrobotni na deputowanych” i „Nie damy odrzeć się z nadziei” ­- skandowały tłumy. Ponadto uczestnicy marszu zorganizowanego w stolicy domagali się referendum, którego przedmiotem byłby przyjęty przez parlament plan oszczędnościowy. Hiszpański plan oszczędnościowy autorstwa premiera Mariano Rajoya zakłada – jak przypomina PAP – podniesienie podatków, zmniejszenie pensji pracownikom sfery budżetowej i obniżenie zasiłków dla bezrobotnych. Jego celem, jak podkreśla rząd, jest zaoszczędzenie w ciągu dwóch lat 65 mld euro i obniżenie w 2014 roku deficytu Hiszpanii do 2,8 proc. PKB, czyli do poziomu wymaganego przez Brukselę. Zobowiązanie się Hiszpanii do redukcji deficytu było niezbędne, aby kraj ten otrzymał pomoc od strefy euro na uzdrowienie sektora bankowego.

drukuj