Zbrodniarz pochowany z honorami. MON chce wyjaśnień

MON domaga się wyjaśnień od dowódcy garnizonu Koszalin, który podjął decyzję o asyście wojskowej na wczorajszym pogrzebie prokuratora stalinowskiego w Koszalinie.

Chodzi o pogrzeb Wacława Krzyżanowskiego, który w 1946 r żądał kary śmierci dla 17-letniej Danuty Siedzikówny, sanitariuszki mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

Decyzję dot. asysty honorowej tłumaczył na łamach jednego z dzienników kpt. Zbigniew Izraelski z 8. Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego. Krzyżanowski był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego, uczestniczył w bitwie pod Lenino –informuje. Dodał, że jednostka nie wiedziała o prokuratorskiej przeszłości weterana.

Tadeusz Płużański, prezes Fundacji „Łączka”, mówi, że pochowanie mordercy sądowego z honorami to kolejna hańba III RP. Wcześniejszą był brak ukarania morderców Inki przez sądy.

– Absolutny finał tej sprawy jest taki, że żaden z morderców bohaterskiej Danusi Siedzikówny „Inki” nie został w III Rzeczpospolitej ukarany. Również Wacław Krzyżanowski, który przez 25 lat od okrągłego stołu cieszył się względami tego państwa. To świadczy o tym, że tzw. III RP jest po prostu kontynuacją PRL, a ewidentni mordercy o udokumentowanej winie nie ponoszą żadnej kary. To hańba III RP – ocenia Tadeusz Płużański.

„Inka” była sanitariuszką wileńskiej brygady Armii Krajowej. Wyrok śmierci wykonano na niej w 1946 r. w gdańskim więzieniu. Miejsce pochówku pozostawało  nieznane. We wrześniu 2014 roku w ramach prac zespołu IPN na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku odnaleziono nieoznaczony grób, w którym prawdopodobnie spoczywają szczątki Danuty Siedzikówny.

RIRM

drukuj