fot. PAP

Zawieszono strajk w PKS Ostróda  

Strajkująca w poniedziałek część załogi PKS Ostróda zdecydowała o czasowym zawieszeniu protestu – poinformował przewodniczący Warmińsko-Mazurskiego Regionu Solidarności Józef Dziki.

Dziki powiedział, że strajk został zawieszony, ponieważ sekcja krajowa ds. transportu NSZZ „Solidarność” we wtorek będzie rozmawiała o sytuacji pracowników PKS w Ostródzie z szefem firmy Mobilis Eugeniuszem Szymonikiem. Ta firma jest właścicielem ostródzkiego PKS.

„Strajk został zawieszony na czas rozmów. Ale jeśli nie przyniosą one efektów, może zostać odwieszony” – zapowiedział Dziki. Dodał, że w czasie rozmów będzie omawiana także sytuacja w innych zakładach należących do firmy Mobilis. Jego zdaniem pierwsze efekty tych rozmów powinny być znane już we wtorek.

Według niego w poniedziałkowych rozmowach z kierownictwem PKS Ostróda uczestniczył komitet strajkowy i przedstawiciele władz OPZZ i Solidarności. Dziki poinformował, że poruszano m.in. kwestie związane z utrudnianiem szefom związku pracy związkowej.

Kierowcy zdecydowali się mimo strajku wyjechać na trasy, ponieważ załoga otrzymała sygnał od kierownictwa firmy, że chce z nimi podjąć rozmowy. „Przekazali nam pracownicy ochrony, że mamy zacząć dyskusję ok. godz. 7 rano” – powiedział szef związkowej Solidarności Zbigniew Maszkowski.

Maszkowski podkreślił, że wysyłając autobusy na trasy, strajkujący wykazali względem pracodawcy dobrą wolę. „Jeśli okaże się, że kierownictwo firmy nie usiądzie z nami do rozmów, to autobusy wrócą do bazy” – zapowiadał. Przyznał, że do strajku przystąpili członkowie komitetu strajkowego, pracownicy warsztatów i biura.

Od godz. 6 rano ostródzki PKS jest oflagowany. Rano przed zakładem była grupa delegatów „S” z innych zakładów, którzy wspierali protestujących w PKS Ostróda. W grupie tej byli też pracownicy ostródzkiego PKS-u, których nie wpuszczono na teren zakładu.

Powodem strajku załogi PKS Ostróda jest – jak podał wcześniej przewodniczący zakładowej Solidarności – złe traktowanie załogi, uznaniowe przyznawanie podwyżek oraz brak realizacji Pakietu Gwarancji Pracowniczych, podpisanych podczas kupowania zakładu przed trzema laty przez spółkę Mobilis. W pakiecie tym, jak twierdzą związkowcy, jest zapis mówiący o tym, że gdy zakład wypracuje zysk, to załoga dostanie podwyżki. Załoga twierdzi, że mimo wypracowania zysku kierownictwo firmy nie chce rozmawiać z nimi o podwyżce. Zdaniem związkowców pracodawca nie przewidział także w przyszłorocznym budżecie odprowadzania pieniędzy na fundusz socjalny.

PKS Ostróda jest własnością spółki Mobilis. Jej prezes Eugeniusz Szymonik wcześniej przyznawał, że ma nadzieję, iż załoga nie zastrajkuje. Zapowiadał też, że kierownictwo Mobilisa nie uzna legalności tego protestu.

Do strajku w PKS Ostróda zachęcają pracowników dwa działające w zakładzie związki zawodowe: OPZZ i Solidarność. Związkowcy przeprowadzili w tym zakładzie referendum strajkowe, w którym 70 proc. głosujących opowiedziało się za przystąpieniem do strajku (uprawnionych do głosowania było 100 osób).

Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej PKS Ostróda wynika, że autobusy tego przewoźnika rocznie przewożą 3 mln podróżnych. Zakład ma 78 autobusów, które obsługują lokalne przewozy pasażerskie, w tym przewozy szkolne i międzyregionalne m.in. do Warszawy, Gdańska, Bydgoszczy i Płocka.

PAP

drukuj